Nie cofniemy zmian. Musimy zastanowić się co teraz. Czego potrzebuje dzisiaj młodzież? Czego brakuje nauczycielom? – pytał Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL, podczas sejmowej debaty ludowców „Reforma edukacji: start czy falstart”.


– System edukacji musi odpowiedzieć na kwestię jakiego obywatela chce ukształtować państwo. Dzisiaj, po tak drastycznych zmianach w oświacie, musimy zadać to pytanie. Co po reformie edukacji? – pytał Piotr Zgorzelski, poseł PSL, otwierając debatę PSL na temat zmian w szkole.

Z inicjatywy PSL odbyła się w Sejmie debata na temat przeforsowanej przez rząd PiS antyreformy edukacji. – Musimy zastanowić się co teraz. Czego potrzebuje dzisiaj młodzież? Czego brakuje nauczycielom? – pytał Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL. Na te pytania odpowiadali nauczyciele, samorządowcy i związkowcy.

– Reforma Edukacji PiS nosi ciężki grzech legislacyjny. Tak ważne zmiany nie były szeroko dyskutowane. Nikt w Ministerstwie Edukacji tego nie poddał debacie, nie przeliczył i nie przemyślał. W rezultacie została ona źle wprowadzona – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.


– Dzisiaj, jak powiedział prezes Kosiniak-Kamysz, mleko się rozlało. Musimy zastanowić się, co dalej. Nie chcemy, żeby winą za złe zmiany władz centralnych byli obarczeni nauczyciele i samorządy. To oni dzisiaj ponoszą największy ciężar tej reformy – mówił Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Ciężar zmian

Negatywne skutki antyreformy edukacji ciążą na samorządowcach. To oni będą przez rodziców w pierwszej kolejności obwiniani za złe zmiany władz centralnych. Nie jest to prawdą, na co wskazywali uczestnicy dyskusji. – Przez brak konsultacji przed reformą samorządy zostały zaskoczone wieloma przepisami. Nie miały czasu na odpowiednie przygotowanie się – mówiła Katarzyna Liszka ze Związku Powiatów Polskich.

– Nawet najlepsze pomysły bez wsparcia finansowego są niemożliwe do wprowadzenia. Reforma nie jest „bez-kosztowa”, jak przekonywano. Taka sytuacja najmocniej uderza w nas na dole, w samorządy – wskazywała Aneta Bartnicka ze Starostwa Powiatowego w Otwocku.


Na brak zapewnienia informacji samorządom w kwestiach finansowych wskazywała również Czesława Kunkiewicz-Waligóra. – Należy zapewnić samorządom wiedzę o finansowaniu po reformie edukacji. Nawet prawnicy się gubią w tych przepisach. Samorządowcy są głodni wiedzy, bo chcą dobrze służyć mieszkańcom – mówiła.

Działajmy wspólnie!

– Środowisko nauczycielskie zostało podzielone przez wprowadzane zmiany. Nauczyciele muszą pamiętać, by być solidarni – mówiła Maria Morawska, prezes ZNP powiatu ostrowskiego. Nauczyciele wskazywali na silne poróżnienie pedagogów. Wielu z nich mówiło o potrzebie silniejszej niż przedtem konsolidacji całej wspólnoty.

Wpływ na taki stan rzeczy miał brak debaty podczas wprowadzania zmian. Atmosfera konspiracji stworzyła wiele niedomówień i konfliktów. – Na wątpliwości nauczycieli rząd PiS mówił krótko: klamka już zapadła – mówił Bogdan Banaszczak, nauczyciel i Dyrektor Zespołu Szkół w Drobinie.

Skutki antyreformy

– Brak zwolnień po reformie to mit. Tak samo jak oferty na stronach Ministerstwa Edukacji. To duży problem dla takiego regionu jak województwo świętokrzyskie. Tylko tutaj ponad 723 osoby zostało dotkniętych redukcją etatów, dzisiaj muszą łączyć pracę w różnych placówkach – mówiła Małgorzata Muzoł, była dyrektor szkoły i kurator oświaty.

Jak się okazuje, tak hucznie zapowiadane szkoły branżowe również okazały się falstartem. – Zapomina się w kształceniu zawodowym o pracodawcach. Zmiany muszą być korzystne również dla nich. To musi być obopólna korzyść – wskazywała Ewa Konikowska-Kruk z ZNP. – Zmiana szyldów i pieczątek nie zreformuje szkolnictwa zawodowego. Szkoły branżowe nie przyniosły skoku jakościowego – potwierdził Sławomir Broniarz.

Co dalej?

Celem debaty była dyskusja nad sytuacją w oświacie po reformie edukacji oraz wypracowanie rozwiązań na przyszłość. – Chcemy, by takie rozmowy jak dzisiaj przynosiły nowe projekty legislacyjne. Już rok temu sami zaproponowaliśmy ciepły posiłek dla każdego ucznia, jedną godzinę angielskiego dziennie i mniejszą liczbę uczniów w klasie – przypomniał lider PSL.


– Reforma edukacji nie dała szansy szkołom na wejście w nowy rok szkolny. Wciąż nie mamy ostatecznej podstawy programowej – zwracała uwagę Anna Wesołowska, była dyrektor Departamentu Szkolenia Ogólnego i Wychowania w Ministerstwie Edukacji.

Uczestnicy debaty znaleźli mają pomysł na rozwiązanie tej sytuacji. – Być może powinniśmy powołać gabinet ekspertów, który zająłby się opracowaniem i recenzowaniem podstawy programowej – zaproponował Bogdan Banaszczak.

Podczas kongresu PSL w zeszłym roku mówiłem, że najważniejszym zadaniem ludowców jest przywracanie braterstwa w Polsce. Dzisiejsza debata to potwierdziła. Wspólnota została przecięta piłą mechaniczną. Będziemy z tym walczyć – zakończył Władysław Kosiniak-Kamysz.