Czarna seria trwa. To już 70. ognisko ASF w Polsce. Minister Jurgiel najpierw poszedł na wakacje. Teraz pisze list, w którym… chwali się swoimi dokonaniami. To już szczyt hipokryzji.

Ministerstwo Rolnictwa proponuje kolejne przepisy dotyczące środków podejmowanych w związku z wystąpieniem wirusa ASF. Trudno oprzeć się wrażeniu, że działaniom resortu towarzyszy niezwykły chaos. Zmieniane są przepisy, które niedawno były przecież zmieniane.

W działaniach resortu brak konkretnego pomysłu na walkę z chorobą, która konsekwentnie rozprzestrzenia się po wschodnich regionach Polski i powoduje coraz większe straty wśród hodowców.

Tylko w ostatnich tygodniach wirus rozprzestrzenił się na kolejne hodowle:

  • 70. ognisko ASF (47. w tym roku) odkryto w gospodarstwie, w którym utrzymywano 23 świnie, położonym w gminie Podedwórze, w powiecie parczewskim, w województwie lubelskim.
  • 69. ognisko ASF wystąpiło w gospodarstwie, w którym utrzymywano 136 świń, położonym w gminie Hanna, w powiecie włodawskim, w województwie lubelskim.
  • 68. ognisko ASF stwierdzono w gospodarstwie, w którym utrzymywano 2 świnie w gminie Włodawa, w powiecie włodawskim, w województwie lubelskim.
  • 67. ognisko ASF stwierdzono w gospodarstwie, w którym utrzymywano 12 świń, położonym w gminie Jedwabne, w powiecie łomżyńskim, w województwie podlaskim.
  • 66. ognisko ASF stwierdzono w gospodarstwie, w którym utrzymywano 7 świń, położonym w gminie Międzyrzec Podlaski, w powiecie bialskim, w województwie lubelskim.

Jeszcze większym kuriozum jest list otwarty ministra Jurgiela, który chwali się tym, co jego zdaniem udało się zrobić w walce z chorobą. Szkoda tylko, że działania te nie zahamowały w Polsce rozwoju ASF. Żadnym pocieszeniem dla naszych rolników nie będzie też fakt, że jak pisze Jurgiel, choroba dotyka rolników w wielu krajach Unii Europejskiej.

Na koniec minister pisze, że ma „pełną świadomość, że zwalczanie ASF jest sprawą trudną i wymagającą. Dlatego też podejmowane działania są skoordynowane i prowadzone wielotorowo, aby nie dopuścić do dalszego rozprzestrzeniania się wirusa”. Choroba jednak widocznie tych działań nie zauważa, podobnie z resztą jak wielu rolników ciągle czekających na pomoc państwa.