Niestety, pani premier, nie daliście rady. Daliście ciała – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL, podczas debaty nad działaniami rządu po przejściu nawałnic.


W miesiąc po wichurach, jakie spustoszyły tereny trzech województw, w Sejmie posłowie wysłuchali informacji rządu na temat usuwania ich skutków. Rządzący po raz kolejny twierdzili, że wszystko było świetnie zorganizowane. Tymczasem na terenach dotkniętych kataklizmem są wciąż gminy, które ciągle czekają na pomoc i obiecane pieniądze.

Zaistniała sytuacja pokazała dobitnie, że państwo zarządzane centralnie poniosło klęskę. Wojewoda nie był w stanie podjąć żadnej decyzji i stwierdził, że do „grabienia liści” nie potrzebne jest wojsko. – To karygodne i niedopuszczalne. Myślę, że premier i minister powinni wyciągnąć konsekwencje – wskazywał Władysław Kosiniak-Kamysz.


– Państwo zarządzane z Warszawy poniosło klapę. Nie można mianować złych ludzi i oczekiwać, że dokonają dobrych rzeczy, podejmą dobre decyzje. Wojewodowie nie zdali egzaminu. Trzeba powiedzieć to wyraźnie: potrzebny jest jeden silny gospodarz w terenie – wezwał prezes PSL.

Lider ludowców podziękował wszystkim tym, którzy nieśli pomoc poszkodowanym po nawałnicach: strażakom, harcerzom, samorządowcom, mieszkańcom i wolontariuszom. Jak zwrócił uwagę słowa podziękowań zabrakło w przemówieniu ministra Błaszczaka.

– Chciałbym podziękować wszystkim prawdziwym bohaterom, którzy nieśli pomoc poszkodowanym po nawałnicach. Chciałbym, żeby te podziękowania były wspólne. Niezależnie od tego jak się różnimy, to słowa podziękowań powinny być wspólne. Tego zabrakło w przemówieniu ministra – zauważył Władysław Kosiniak-Kamysz.


Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego podziękował także samorządowcom z całej Polski, którzy z własnej woli wsparli potrzebujących milionami złotych. Wielu samorządowców zorganizowało pomoc rzeczową dla poszkodowanych. Pomagali także własnymi rękami w pracach na terenie zniszczonych miejscowości.

– Jeszcze raz w imieniu klubu PSL dziękuje wszystkim prawdziwym bohaterom, którzy pomagali swoim rodakom – zakończył Władysław Kosiniak-Kamysz.