W cieniu sporu o sądownictwo i bałaganu w szkołach przeszła rewolucja w zarządzaniu rolnictwem. Nowoutworzony KOWR nie przełoży się na poprawę losu rolników. Jest jednak pretekstem do kolejnych nowych posad dla ludzi PiS – pisze Urszula Pasławska, posłanka PSL.


Rząd PiS połączył zadania Agencji Nieruchomości Rolnych i część zadań Agencji Rynku Rolnego, tworząc jedną instytucję – Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Zmiana nie przełoży się na poprawę losu rolników, stała się jednak pretekstem do kolejnych nowych posad dla ludzi PiS.

Szefem KOWR został Witold Strobel, który rolnictwem nigdy się wcześniej nie zajmował. Z wykształcenia socjolog, z zawodu człowiek od promocji Zbigniewa Babalskiego, obecnego wiceministra rolnictwa.

W sprawie pojawia się więc wątek regionalny – kiedy Babalski był burmistrzem Ostródy, Strobel był szefem Biura Promocji Urzędu Miasta w Ostródzie. Gdy Babalski został wojewodą, Strobel jego rzecznikiem, a potem prowadził własną firmę PR. Być może jest dobrym PR-owcem, ale to nie czyni z niego fachowca od rolnictwa.

Mamy kolejny dowód, jak lekceważąco PiS traktuje polską wieś. Za rolnictwo w rządzie „dobrej zmiany” odpowiada geodeta, który nigdy wcześniej w rolnictwie nie pracował – Krzysztof Jurgiel. Nic dziwnego, że tak słabego ministra nie było w Polsce od lat.

Wypłaty dopłat są wypłacane z opóźnieniem i coraz bardziej zagrożone, bo system informatyczny w ARiMR nie działa jak trzeba. Trzodę chlewną dziesiątkuje ASF, sadownicy liczą straty i nie mogą doczekać się obiecanych odszkodowań za wiosenne przymrozki. W zamian PiS podwyższył rolnikom wiek emerytalny i wprowadził zakaz sprzedaży ziemi. A minister Jurgiel… nawet nie przychodzi na sejmowe debaty o rolnictwie.

Rolnicy już nie wierzą w podwojone dopłaty unijne, jakie PiS obiecywał im w kampanii wyborczej. Teraz chcą uproszczenia prawa, pieniędzy na skup interwencyjny produktów, dopłat bez opóźnień, pomocy w uzyskaniu odszkodowań za zniszczone plony, urzędników – fachowców, nie z nadania partii. Tymczasem PiS funduje im rozwiązanie zastępcze, czyli KOWR, nową instytucję z posadami dla Pisiewiczów, Sadurskich czy córek leśniczego.

KOWR nie pomoże rolnikom, a co najwyżej ludziom PiS w promowaniu własnych osób. Za rok, przed wyborami samorządowymi, przypomną sobie o polskiej wsi i przyjdą tu prosząc o głosy. Tym razem rolnicy już nie dadzą się nabrać.

Urszula Pasławska
Posłanka PSL