Powoli zaciera się różnica między miastem i wsią. Ludzie ze wsi mają coraz mniej kompleksów. Otwartość na świat, na Polskę, na Europę prowadzi do tego, że wieś nie musi mieć poczucia niższości – pisze Stanisław Pasoń-Chłop, radny sejmiku małopolskiego z PSL, poseł na Sejm II kadencji.


„Tradycja jest Twoją godnością, Twoją dumą, Twoim szlachectwem, synu chłopski” – ten cytat z Władysława Orkana towarzyszy mi zawsze. Do tych słów małopolskiego twórcy dopowiadam: „Jeśli się tradycji nie rozwija, to ona się tylko do muzeum nadaje. Naszym obowiązkiem jest nie tylko kultywowanie tradycji, ale też jej rozwijanie”. Tak też czyni polska wieś.

Świat nieubłaganie mknie do przodu. Na naszych oczach nowoczesność wchodzi butami w nasze życie. W tym pędzie często nie zauważamy, że zmiany nie dotyczą tylko wielkich miast. Wieś prężnie dotrzymuje im kroku. Tutaj również otwarcie powitaliśmy się z dobrodziejstwami techniki. Dzisiaj coraz mocniej zaciera się różnica między miastem, a wsią.

Polska wieś wyzbyła się kompleksów. Ba! Nie ma dzisiaj do nich najmniejszych powodów. Otwartość na świat, na Polskę, na Europę prowadzi do tego, że nie musimy mieć poczucia niższości. Pamiętamy jednak, że ten co żyje i coś robi to zawsze ma i przyjemności i problemy. Tylko ten kto już nie żyje, nie ma ich żadnych. W tej beczce miodu, zawsze znajdzie się odrobina dziegciu.

Mamy wpływ na wiele rzeczy, dzięki nowoczesności, ale nie mamy wpływu na Pana Boga. Pokazały to tegoroczne klęski żywiołowe. W tych trudnych chwilach wszyscy myślami i czynem byliśmy z poszkodowanymi. Solidarność polskiej wsi w takich sytuacjach jest najlepiej widoczna. Niezbędna jest również pomoc z góry. I nie mówię tutaj tylko o Bożej pomocy.

Innym zmartwieniem gospodarzy jest kształcenie rolniczego narybku. Prawda jest taka, że młodzi chcą zostawać na roli. Wieś jest piękna, ale na jej piękno trzeba sobie zasłużyć. Ciężką pracą oraz, co ważne, wiedzą.

Tego brakuje dzisiaj w kształceniu nowych rolników. Bo wbrew stereotypom, polski rolnik to człowiek o bardzo szerokich horyzontach. Jego praca to nie tylko miłość do ziemi i gospodarstwa. Mechanika, obsługa maszyn, wiedza o paszach, opryskach, hodowli bydła, świń i wielu innych rzeczach. Wszystko w rękach – często – jednego człowieka.

Ja sam miałem przyjemność chodzić do Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Zbylitowskiej Górze koło Tarnowa. Uczono nas technik hodowlanych czy ogrodniczych. Tego teraz brakuje. Musimy się wyleczyć z kompleksów. Nie każdy w naszym kraju musi być inżynierem, magistrem, można być również fachowcem ze średnim wykształceniem.

W rodzimych stronach mojej żony jest taka śpiewka łącka: „Nie cieszą nas brony, nie cieszą nas kolca, nawet nas nie cieszy gospodarka ojca”. Miałem to szczęście w mojej rodzinie cieszą nas brony, cieszą nas kolca i cieszy gospodarka ojca. Niech polska wieś się dalej rozwija. Niech się konsoliduję. W jedności nasza siła! Doceńmy wspaniałych polskich gospodarzy i stwórzmy im warunki rozwoju swojej ojcowizny.

Stanisław Pasoń-Chłop
Od 38 lat związany z ruchem ludowym. Poseł na Sejm II kadencji. Po 18 latach nieobecności w polityce zdobył mandat radnego Sejmiku Województwa Małopolskiego. W wyborach zdobył blisko 12,5 tys. głosów.