Przez opieszałość rządu PiS, rolnicy i sadownicy nie mogli się ubezpieczyć. W porę nie przygotowano odpowiedniej ustawy. Tymczasem dwie fale przymrozków zniszczyły w wielu miejscach uprawy nawet w 90 proc. – Rząd ma teraz moralny obowiązek pomóc poszkodowanym sadownikom – mówi Mirosław Maliszewski, poseł PSL.

– Rząd powinien wystąpić do Unii Europejskiej o uruchomienie środków na ten cel. Jeśli tego nie zrobi wiele upraw zostanie zlikwidowanych, co może pociągnąć wzrost cen owoców nie tylko w tym roku ale i latach następnych – uważa Mirosław Maliszewski, poseł PSL.

Dwie fale przymrozków, jakie nawiedziły Polskę spustoszyły sady i plantację owoców. Wielu sadowników szacuje swoje straty nawet na poziomie 90 proc. To oznacza realne widmo bankructwa dla setek plantatorów. Dlatego PSL apeluje do rządu o działanie i pomoc poszkodowanym.

Tym bardziej, że przez opieszałość PiS ustawa o ubezpieczeniach rolniczych weszła w życie tak późno, że rolnicy nie byli w stanie się ubezpieczyć. – Straty są większe niż w 2007 roku kiedy to podobna fala przymrozków nawiedziła Polskę. Wtedy straty sięgnęły ponad 20 proc. upraw. W tym roku jest gorzej. Sadownicy nie byli w stanie się ubezpieczyć, dlatego rząd PiS powinien wyrównać im straty – mówi poseł Maliszewski.

Według polityka PSL rząd powinien wystąpić do Unii Europejskiej o uruchomienie środków na pomoc poszkodowanym. Niestety na chwile obecną niewiele w tej sprawie się dzieje.

Tymczasem sadownicy liczą straty. Bez pomocy wielu z nich nie będzie w stanie dalej prowadzić swojej działalności. – Straty są tak wielkie, że nie będę miał za co prowadzić sadu w przyszłym roku. Nie wiem jak się podniosę po takiej katastrofie. Chciałem się ubezpieczyć, jednak żadna firma nie chciała zawrzeć ze mną umowy. Nawet PZU – mówi sadownik spod Grójca, któremu przymrozki zniszczyły 70 proc. upraw.

Mimo, że w podobnej sytuacji co polscy sadownicy są ich koledzy z innych krajów, a Unia Europejska zawsze pomagała w takich sytuacjach, tym razem rząd nawet jak wystąpi o pomoc może mieć problemy z jej uzyskaniem w odpowiedniej wysokości.

Wszystko przez politykę konfrontacji jaką rząd PiS prowadzi wobec UE. A bez pomocy z Unii wiele sadów i gospodarstw upadnie. To oznacza dramat dla ich właścicieli i wysokie ceny dla kupujących. Nie tylko w tym roku ale i w następnych latach.