Szerokie horyzonty, tolerancja i umiejętność współpracy ponad podziałami oraz uprzedzeniami. W 99. rocznicę urodzin wspominamy Władysława Bartoszewskiego.

Szerokie horyzonty, tolerancja i umiejętność współpracy ponad podziałami oraz uprzedzeniami Władysława Bartoszewskiego budzą podziw i  uznanie. Jak wspomina jego syn już w latach 1942-1943, kiedy to był studentem podziemnego Uniwersytetu Warszawskiego, myślał o budowaniu przyszłych stosunków z Niemcami po wojnie. Mimo traumatycznych doświadczeń m.in. powstania warszawskiego czy obozu Auschwitz-Birkenau uważał, że nie wszyscy Niemcy, są tacy, jak ci, którzy okupowali Polskę.

Władysław Teofil Bartoszewski uważa, że tak otwarta postawa ojca miała trzy źródła: dom rodzinny, szkoła oraz nauki księdza Jana Ziei. Poseł PSL wspomina otwartość i tolerancyjność swoich dziadków, która została wpojona kolejnym pokoleniom jego rodziny. Podkreśla także, że różnorodność kulturowa zawsze była obecna w życiu prof. Bartoszewskiego. Ponadto, bardzo ważną rolę w kształtowaniu poglądów ojca odegrali nauczyciele: Jezuici o szerokich horyzontach, wspaniały nauczyciel języka i kultury niemieckiej Tadeusz Mikułowski czy ksiądz Jan Zieia. – Ksiądz ten wywarł na moim ojcu ogromne wrażenie. Stąd wzięły się dyskusje nad powojennym stosunkiem do Niemców. Jak wspomniałem, dyskusje te już w 1943 roku prowadziły do wniosków, że zbrodniarzy należy ukarać, sprawiedliwości musi stać się zadość, natomiast nie może być mowy o zemście. Sprawiedliwość, ale nie zemsta – mówił Władysław Teofil Bartoszewski.

Bartoszewski, także należący do PSL, po raz pierwszy pojechał do Niemiec jako dziennikarz Tygodnika Powszechnego w 1965 i 1966 roku. Zaczął wtedy bezpośrednio poznawać kulturę i nowe pokolenia Niemców z którymi chciał współpracować i wierzył, że wypracowanie z nimi wspólnej przyszłości jest możliwe. Jego teksty nie były jednak publikowane ze względu na cenzurę, ponieważ nie wolno było pisać pozytywnych rzeczy o NRD.

– Ojciec był umiarkowanym optymistą. Nie wierzył w skrajne, nagłe rewolucje i sukcesy, które nie są oparte na ciężkiej pracy. Ojciec pracował do końca swojego życia. Zmarł kilka godzin po powrocie z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, gdzie przygotowywał polsko-niemieckie rozmowy międzyrządowe, na które przyjechała pani kanclerz Angela Merkel – wspomina jego syn Władysław Teofil Bartoszewski. Pisze także o działalności i związanych z nimi odznaczeniami, które otrzymał jego ojciec na polu współpracy polsko-niemieckiej, polsko-żydowskiej, a także polsko-rosyjskiej: – Ojciec był jedynym dyplomatą Rzeczypospolitej Polskiej, który otrzymał złoty medal od Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej. Mimo że był przeciwnikiem twardym, to był przeciwnikiem zdolnym do porozumienia nawet z ministrem spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, co świadczy właśnie o jego umiejętnościach w budowaniu mostów.

Cały tekst przeczytasz TUTAJ: