Skip to main content

W polskiej debacie publicznej zbyt często mylona jest troska o zdrowie społeczne z blokowaniem rozwoju, a odpowiedzialność z nadmierną regulacją. Najlepszym przykładem tej pomyłki jest dziś winiarstwo – gałąź gospodarki, która dynamicznie się rozwija, buduje markę Polski za granicą, tworzy miejsca pracy i napędza turystykę, a mimo to bywa przedstawiana jako potencjalne zagrożenie społeczne.

Takie podejście nie jest ani uczciwe, ani racjonalne.

Polskie winiarstwo nie jest modą ani fanaberią. To tradycja sięgająca X wieku, a jednocześnie jedna z najszybciej rozwijających się gałęzi polskiego rolnictwa. Setki winnic, tysiące miejsc pracy oraz realna szansa rozwojowa dla regionów, które przez lata pozostawały poza głównym nurtem inwestycji i zainteresowania państwa.

– Polskie wina podbijają Europę i świat. Jest to możliwe dzięki wspaniałym pasjonatom, którzy goszczą dziś na naszej konferencji. Winiarstwo staje się nowoczesną gałęzią polskiego rolnictwa, co jest niezwykle istotne wobec skali wyzwań, z jakimi mierzy się obecnie ta dziedzina gospodarki. Musimy wspierać tych, którzy budują polską markę za granicą – podkreślił przewodniczący Klubu Parlamentarnego PSL–Trzecia Droga w Sejmie Krzysztof Paszyk.

Fałszywa diagnoza, realne koszty

Prawdziwym problemem Polski nie jest wino. Prawdziwym problemem jest masowy, tani alkohol – dostępny impulsywnie i konsumowany bez kulturowego kontekstu. To on generuje największe koszty społeczne, zdrowotne i ekonomiczne.

Tymczasem w debacie publicznej wciąż próbuje się wrzucać wino – produkt regionalny, rzemieślniczy i turystyczny – do jednego worka z zupełnie innymi formami dystrybucji alkoholu. To uproszczenie wygodne, lecz groźne, ponieważ uderza w rozwijającą się przedsiębiorczość i lokalne inicjatywy.

– Nawet najbardziej słuszne koncepcje dotyczące ograniczenia spożycia alkoholu nie mogą godzić w tak dynamicznie rozwijającą się gałąź gospodarki, jaką jest winiarstwo. Można wspólnie pracować nad rozwiązaniami funkcjonującymi w większości krajów Unii Europejskiej. Walczymy o równe szanse dla naszych producentów – zaznaczył Krzysztof Paszyk.

Sedno sprawy jest jasne: nie chodzi o przywileje, lecz o równe reguły konkurencji.

Europa potrafi rozróżniać

W większości państw Unii Europejskiej administracja publiczna potrafi odróżniać alkohol problemowy od alkoholu kulturowego. Najlepszym przykładem jest Szampania we Francji – region, w którym wino stało się symbolem jakości, pracy i nowoczesnej gospodarki, a nie źródłem problemów społecznych.

– Nie chcemy, aby polscy winiarze mieli więcej niż ich koledzy w krajach Europy słynących z produkcji win. Uważamy jednak, że mają prawo do podobnych uregulowań, które będą ich chronić i dawać możliwość dalszego rozwoju. Projekt, który złożymy najpóźniej w poniedziałek, ma na celu zabezpieczenie przyszłości polskiego winiarstwa – podkreślił poseł Paszyk.

Polscy producenci wina nie domagają się wyjątków. Domagają się normalnych, europejskich warunków prowadzenia działalności gospodarczej.

Wino to ekosystem, nie tylko butelka

Winiarstwo nie kończy się na samym winie. Tworzy rozbudowany ekosystem lokalnej gospodarki – od uprawy winorośli, przez przetwórstwo, po gastronomię, turystykę i usługi towarzyszące.

– Tam, gdzie pojawiają się wina, pojawiają się sery, wędliny i owoce. To wszystko razem tworzy promocję regionu i daje nowe miejsca pracy. Winiarstwo to nowoczesna gałąź gospodarki, której nie można niszczyć nadmiernymi regulacjami. Musimy działać w taki sposób, aby polskie winnice mogły się rozwijać bez zbędnych barier ustawowych – wskazał poseł PSL Adam Dziedzic.

Jest to model rozwoju oparty na jakości, a nie na ilości, na wartości dodanej, a nie na masowej konsumpcji.

Cywilizować rynek, nie tłumić rozwoju

Projekt przygotowany przez Polskie Stronnictwo Ludowe nie znosi zasad wychowania w trzeźwości, nie liberalizuje reklamy alkoholu i nie obniża standardów ochrony zdrowia publicznego. Jego celem jest oddzielenie odpowiedzialnej, lokalnej przedsiębiorczości od patologii masowego rynku.

Nie można winiarstwa i wina wrzucać do jednego worka z innymi, zupełnie inaczej dystrybuowanymi alkoholami. Oznaczałoby to zahamowanie rozwoju wspaniale odradzającej się dziedziny, która przynosi korzyści całemu otoczeniu – od rozwoju regionów po turystykę.

Zdrowy rozsądek zamiast narracji

W podejściu PSL do winiarstwa nie ma ideologii ani publicystycznych uproszczeń. Jest zdrowy rozsądek – ten sam, który przez pokolenia pozwalał polskiej wsi podejmować trafne decyzje w realnym świecie, a nie w świecie haseł.

To polityka ważenia racji i długofalowego myślenia. Nie „więcej” albo „mniej”, lecz „mądrzej”. Nie narracja, lecz praktyka życia.

Dlatego obrona polskiego winiarstwa nie jest wyjątkiem, lecz konsekwencją – konsekwencją myślenia, w którym państwo wspiera tych, którzy pracują, inwestują i budują lokalną gospodarkę, zamiast ich blokować. I właśnie dlatego ten projekt nie jest kontrowersyjny. Jest po prostu rozsądny.