Skip to main content

Polityka rzadko potrafi powiedzieć „sprawdzam” własnym sloganom. Tego dnia to zrobiła. Dopłaty przestały być fikcją, ziemia przestała być towarem, a państwo po raz pierwszy od dawna jasno określiło, komu służy. To nie był gest pod publiczkę, lecz moment, w którym rolnictwo stało się realnym interesem państwa.

Decyzja Sejmu o przyjęciu dwóch kluczowych ustaw o aktywnym rolniku oraz o przedłużeniu zakazu sprzedaży ziemi z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa to nie jest zwykła korekta przepisów. To strategiczny zwrot w polityce rolnej państwa, który przywraca sens podstawowym pojęciom pracy, własności i odpowiedzialności.

Przez lata polskie rolnictwo funkcjonowało w systemie pełnym sprzeczności. Dopłaty miały wspierać produkcję, a zbyt często trafiały do tych, którzy z produkcją nie mieli nic wspólnego. Ziemia miała służyć rozwojowi gospodarstw, a bywała traktowana jak instrument finansowy. Przyjęte ustawy porządkują ten chaos spokojnie, konsekwentnie i bez ideologicznych fajerwerków.

Minister rolnictwa Stefan Krajewski nie ukrywał, że chodzi o fundamenty:
– Ochroną obejmujemy rolników aktywnych zawodowo i chronimy polską ziemię. Dwa filary, na których od nowa budujemy siłę polskiej wsi – podkreślił.

Aktywność zamiast pozoru. Dopłaty wracają do pracy

Ustawa o aktywnym rolniku wprowadza coś, co w państwie powinno być oczywiste wsparcie publiczne przysługuje tym, którzy faktycznie pracują i ponoszą ryzyko. Nowe przepisy odchodzą od iluzorycznych definicji aktywności na rzecz mierzalnych kryteriów kosztów, przychodów i realnej działalności.

To rozwiązanie, które:
• wzmacnia producentów,
• stabilizuje produkcję,
• chroni środki Wspólnej Polityki Rolnej przed rozproszeniem.

Co istotne, ustawa nie eliminuje małych gospodarstw ani rolników łączących działalność rolniczą z inną pracą.

– Nowe rozwiązania nie wykluczają małych gospodarstw i nie zmieniają prawa rolników do ubezpieczenia w KRUS – zaznaczył minister Krajewski.

Rejestr rolników aktywnych zawodowo, prowadzony przez ARiMR, porządkuje system i daje państwu narzędzie do prowadzenia spójnej, uczciwej polityki rolnej zamiast reagowania doraźnego.

Ziemia to nie aktywo. To fundament państwa

Druga ustawa przedłużająca zakaz sprzedaży ziemi z Zasobu Skarbu Państwa do 2036 roku ma wymiar suwerennościowy i pokoleniowy. To decyzja, która jasno mówi polska ziemia nie jest przedmiotem spekulacji.

Utrzymanie dzierżawy jako podstawowej formy gospodarowania:
• chroni gospodarstwa przed nadmiernym zadłużeniem,
• pozwala się rozwijać bez presji kredytowej,
• daje państwu realną kontrolę nad sposobem użytkowania gruntów.

– Zachowanie dzierżawy pozwala rozwijać produkcję bez konieczności ponoszenia wysokich kosztów zakupu ziemi i ryzyka zadłużania. Zadanie wykonane – powiedział Stefan Krajewski.

Racjonalne zwiększenie limitu gruntów sprzedawanych bez zgody ministra usprawnia zarządzanie Zasobem przez KOWR bez naruszania głównej zasady ochrony ziemi jako dobra strategicznego.

Państwo, które nie krzyczy, a działa

Te ustawy nie są manifestem. Są dowodem sprawczości. Pokazują, że państwo może działać:
• bez chaosu,
• bez konfliktowania środowisk,
• bez pustych deklaracji.

– Obiecywałem porządkowanie polskiej wsi i dziś ta obietnica staje się konkretem. Robimy, nie gadamy – mówi minister rolnictwa i rozwoju wsi.

W polityce rolnej rzadko chodzi o nagłówki. Zawsze chodzi o trwałość decyzji. Dzisiejsze rozwiązania właśnie takie są ciche, ale fundamentalne. To nie rewolucja. To odpowiedzialne przywracanie normalności.