Wotum nieufności dla ministra Jurgiela

65 ognisk ASF w całej Polsce i 430 zarażonych dzików. Sytuacja rolników jest dramatyczna. Minister Jurgiel zapowiedział w ostatnim tygodniu działanie i… poszedł na urlop.

65 ognisk ASF w Polsce, 430 dzików ze zdiagnozowaną chorobą, a minister Jurgiel postanowił wybrać się na wakacje… Na dodatek, jak podaje portal Wirtualna Polska, między Krzysztofem Jurgielem a Janem Szyszką trwa wojna. Wszystko przez wniosek o wykluczenie ministra środowiska z prac zespołu kryzysowego. Konia z rzędem temu, kto potrafi zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi.

Fakty są przerażające. Tylko w tym tygodniu pojawiły się 4 nowe ogniska ASF. To 42. skupisko choroby w tym roku! Rozlew wirusa nie postępował tak szybko jeszcze nigdy. Do tej pory wykryto 65 ognisk ASF. Co więcej zaczął on atakować wielkie hodowle, co jest wielkim zagrożeniem dla rolników. Tak źle jeszcze nie było.

W ostatnich dniach doszły informacje o kolejnych ogniskach ASF:
– 65 ognisko stwierdzono w gospodarstwie, w którym utrzymywano 65 świń, położonym w gminie Podedwórze, w powiecie parczewskim, w województwie lubelskim.

– 64 ognisko stwierdzono w gospodarstwie, w którym utrzymywano 7 świń, położonym w gminie Goniądz, w powiecie monieckim, w województwie podlaskim.

63 ognisko wystąpiło w gospodarstwie, w którym utrzymywano 17 świń, położonym w gminie Terespol, w powiecie bialskim, w województwie lubelskim.

62 ognisko stwierdzono w gospodarstwie, w którym utrzymywano 36 świń, położonym w gminie Włodawa, w powiecie włodawskim, w województwie lubelskim

Po wielomiesięcznych apelach o działanie wydawało się, że minister wreszcie się obudził. Na konferencji prasowej w Białymstoku zapowiedział działanie. Po czym dzień później… poszedł na urlop. Niestety, beztroskiego stanu ministra nie podzielają hodowcy. Rozlew wirusa oznacza dla nich milionowe straty.

Choroba zatacza coraz szersze kręgi, a kwestią czasu jest, kiedy dotrze do kolejnych województw. Trudno dziwić się hodowcom, którzy coraz głośniej domagają się konkretnych działań związanych z walką z chorobą. Nie można do nich zaliczyć np. budowy płotu na granicy wschodniej czy też pojawiających się sugestii, aby na terenach objętych chorobą całkowicie zakazać hodowli świń.

Taką możliwość w szczególnych przypadkach dopuszcza znowelizowana właśnie ustawa o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt. Pytanie jednak, czy takie rozwiązania zatrzymają chorobę?

Wśród rolników narasta frustracja związana z brakiem konkretnych działań rządu PiS. Samorządy starają się pomóc hodowcom, ale bez konkretnych działań systemowych zatrzymanie choroby będzie bardzo trudne. Szkoda, że tej świadomości nie mają ministrowie odpowiedzialni obecnie za rolnictwo i ochronę środowiska.