Nie każda decyzja zapada przy dźwięku fanfar. Niektóre rodzą się w ciszy gabinetów – i przesuwają granice państwowej suwerenności na dekady. Partnerstwo energetyczne Polski i Kanady to właśnie taki moment. To nie rozmowa o megawatach. To rozmowa o tym, kto będzie trzymał w ręku bezpiecznik polskiej gospodarki w epoce permanentnych kryzysów.
W XXI wieku suwerenność nie zaczyna się na granicy. Zaczyna się w systemie energetycznym.
Spotkanie ministrów energii Polski i Kanady to nie kurtuazja dyplomatyczna. To komunikat strategiczny: Warszawa buduje trwałą oś bezpieczeństwa energetycznego opartą na atomie i partnerach z NATO.
– Atom będzie fundamentem przyszłego miksu energetycznego i trwałym filarem bezpieczeństwa energetycznego Polski – podkreślił minister energii Miłosz Motyka.
To nie jest zdanie o technologii. To zdanie o racji stanu.
Rdzeń technologii, rdzeń sojuszu
Pierwsza elektrownia w Choczewie powstaje w technologii AP1000 dostarczanej przez Westinghouse Electric Company przy udziale Bechtel. Właścicielami Westinghouse są m.in. kanadyjskie podmioty, w tym Cameco Corporation oraz Brookfield Renewable.
To nie detal korporacyjny. To dowód, że Kanada jest już w samym centrum polskiego projektu jądrowego – kapitałowo, surowcowo i strategicznie.
Równolegle rozwijane są małe reaktory modułowe przez Orlen Synthos Green Energy w technologii BWRX-300, której pierwsza budowa ruszyła właśnie w Kanadzie.
To nie eksperyment. To zapowiedź nowego modelu energetyki przemysłowej.
Uran, NATO i długie horyzonty
Dlaczego partnerstwo z Kanadą ma ciężar polityczny?
- jest jednym z największych producentów uranu na świecie,
- należy do G7,
- jest członkiem NATO,
- posiada rozwinięte zaplecze regulacyjne i przemysłowe w sektorze jądrowym.
W warunkach wojny za wschodnią granicą i niestabilnych łańcuchów dostaw wybór partnera nie jest transakcją. Jest deklaracją geopolityczną.
– Pogłębianie współpracy obejmuje nie tylko wspólne projekty technologiczne, ale także wymianę wiedzy i budowanie długofalowego partnerstwa – podkreślił Miłosz Motyka.
Długofalowego – czyli obejmującego 50–80 lat wspólnych interesów.
Druga elektrownia: moment decyzji państwowej
Przed Polską decyzje o drugiej elektrowni jądrowej. Do dialogu zaproszono USA, Kanadę, Francję i Koreę Południową.
To etap, na którym polityka musi stać się konsekwencją, a nie deklaracją.
Potrzebne są:
- stabilny model finansowania,
- przewidywalność regulacyjna,
- silne włączenie krajowego przemysłu,
- odpowiedzialna komunikacja społeczna.
Atom nie toleruje krótkowzroczności. Wymaga państwa zdolnego myśleć w horyzoncie pokoleń.
Projekt większy niż kadencja
Jeśli ta linia zostanie utrzymana, Polska osiągnie trzy cele jednocześnie:
- Stabilność systemu energetycznego niezależną od geopolitycznych wstrząsów.
- Konkurencyjność przemysłu w epoce dekarbonizacji.
- Wzmocnienie pozycji w architekturze bezpieczeństwa transatlantyckiego.
Energetyka jądrowa przestaje być sporem ideologicznym. Staje się instrumentem polityki zagranicznej i gospodarczej. Budując ją z Kanadą i partnerami zachodnimi, Polska wysyła sygnał: wybiera trwałość, przewidywalność i zakorzenienie w świecie stabilnych demokracji.
W polityce najważniejsze są projekty większe niż jedna kadencja. Atom może być jednym z nich.


