Ponad pół tysiąca samorządowców z całej Polski spotkało się 5 listopada w Warszawie na Kongresie Polskiego Samorządu. We wspólnej deklaracji uczestnicy zaapelowali do parlamentarzystów o zniesienie limitu dwóch kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Stawkę widać na karcie do głosowania. W 2029 roku może na niej zabraknąć nazwiska włodarza właśnie dlatego, że mieszkańcy dwukrotnie wybrali go na ten sam urząd.
Mandat nadal trzeba zdobyć
W samorządzie obietnice mają adres. Szkoła, która miała przejść remont. Droga, którą dzieci codziennie chodzą na lekcje. Przystanek, z którego miał odjeżdżać popołudniowy autobus. Mieszkańcy wiedzą, które obietnice spełniono, a które wracają w kolejnej kampanii. Z tą wiedzą idą do urn.
Jeśli mieszkańcy wybrali tę samą osobę w 2018 i 2024 roku, zgodnie z obecnymi przepisami nie będzie ona mogła ponownie ubiegać się o ten urząd w tej samej gminie. Zniesienie limitu pozwoliłoby jej wystartować i poddać swój dorobek ocenie wyborców.
Urzędujący włodarz ma przewagę. Jest rozpoznawalny i na co dzień reprezentuje gminę. Tym ważniejsze są jawność wydatków, skuteczna kontrola ze strony rady gminy i uczciwe zasady kampanii. Przez całą kadencję mieszkańcy powinni móc rozliczać włodarza z tego, jak sprawuje urząd.
Dwa głosy różnicy. Dwie drogi działania
22 października Sejm odrzucił projekt PSL. Za jego przyjęciem głosowało 213 posłów, przeciw było 215, a 9 wstrzymało się od głosu. Dzień później premier Donald Tusk zapowiedział powrót do sprawy. Na kongresie Władysław Kosiniak-Kamysz wskazał na odrębny projekt senacki, który również przewiduje zniesienie limitu. Prezes PSL wyraził nadzieję, że tym razem zmianę poprą koalicjanci i część posłów prawicy.
– Idziemy dwutorowo po to, aby polskiemu samorządowi nie zagrażały polityczne ingerencje i żeby mógł obywatel w naszych małych ojczyznach kierować się demokracją, a nie polityką – mówił wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski, który prowadził obrady.
Obok prac nad zmianą Kodeksu wyborczego wicemarszałek Zgorzelski wskazał możliwość oceny przepisu przez Trybunał Konstytucyjny. Jak poinformował, jeden z mazowieckich samorządowców skierował do TK sprawę limitu kadencji.
Dwie kadencje. Dwa standardy?
Poseł może po raz trzeci ubiegać się o mandat. Wójt po dwóch zwycięstwach w tej samej gminie traci tę możliwość. Obie funkcje różnią się zakresem władzy i odpowiedzialności. Parlamentarzyści popierający limit powinni jednak wyjaśnić, dlaczego ich wyborcy mogą ponownie powierzyć im mandat, podczas gdy mieszkańcy gmin po dwóch kadencjach tracą możliwość ponownego wyboru swojego włodarza.
W październiku Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że PSL zaproponuje limit dwóch kadencji dla posłów i senatorów, jeśli Sejm odrzuci zmianę lub prezydent jej nie zaakceptuje.
PSL apeluje do parlamentarzystów o zniesienie limitu przed wyborami w 2029 roku. Po dwóch kadencjach mieszkańcy wiedzą, które obietnice doczekały się realizacji. Przy urnie powinni móc zdecydować, czy powierzą swojemu gospodarzowi gminę na kolejne pięć lat.
Czytaj również –> Wyborcy mają głos. Nie odbierajmy im wyboru



