Nie zgadamy się na zmianę, która cofa nas o pokolenia – powiedział Piotr Zgorzelski, poseł PSL, podczas konferencji prasowej w Sejmie.

Koszty wdrożenia antyreformy edukacji minister Zalewskiej oszacowane zostały przez samorządowców w 2017 r. na ok. 1 mld zł. Tymczasem premier Beata Szydło 4 września zapowiedziała, że samorządy w tym roku otrzymają na ten cel zaledwie 300 mln zł.

– W całej tej reformie zabrakło rzeczy najważniejszej. To jest dobra dzieci – uważa Piotr Zgorzelski. Poseł PSL przywołał słowa Jana Pawła II. – Wielki Polak, papież, powiedział, że „dzieci są nadzieją, która rozkwita wciąż na nowo, projektem, który nieustannie się urzeczywistnia, przyszłością, która pozostaje zawsze otwarta”. Dzisiaj Anna Zalewska i PiS odbierają im tę przyszłość – dodał.

Zdaniem Piotra Zgorzelskiego gimnazja były ważnym elementem wyrównywania szans edukacyjnych. Teraz w małych gminach, proces będzie wręcz odwrotny. – Wtłacza się dzieci do szkół, które nie są przygotowane do programów naprędce napisanych przez PiS – ocenił. Reformę określił jako „zapaść edukacyjną”.

Tylko dzięki samorządom

Przeprowadzenie zmian w polskich szkołach udało się przeprowadzić tylko dzięki samorządom. Wójt gminy Długosiodło Stanisław Jastrzębski podczas konferencji w Sejmie zwracał uwagę, że obecnie mamy do czynienia z niżem demograficznym. Przez to w klasach uczy się często jedynie kilkoro dzieci. Jego zdaniem, rząd powinien określić minimalną liczbę dzieci w oddziale.

– Sytuacja, w której postawiono wiele gmin jest niekomfortowa. Z jednej strony muszą dbać o dobro dzieciaków, z drugiej drastycznie wzrastają koszta placówki. Subwencja naliczana jest od każdego ucznia. Musi być minimalny limit ilości uczniów w klasie – podkreślił Stanisław Jastrzębski.

Obecny na konferencji prezydent Ciechanowa Krzysztof Kosiński ocenił, że wiele samorządów dokłada do zmian w systemie edukacji. – Mamy do czynienia z fałszywym przekazem medialnym ze strony rządu. Prawdziwe oblicze reformy edukacji to niestety ogrom środków finansowych wyrzuconych w błoto. Wszystko tylko po to, aby wdrożyć nieprzemyślane zmiany rządu PiS – wskazał.

– Nie można przejść obojętnie wobec zapewnień, że wszystko jest i było policzone, a rząd dał pieniądze samorządom na dostosowanie szkół – dodał prezydent Ciechanowa.

Niewystarczające środki

– Musimy dokładać pieniądze z podatków społeczności lokalnych. W Ciechanowie dostaliśmy o 30 proc. mniej środków na remonty od faktycznie poniesionych kosztów na dostosowanie szkoły przekształcanej z gimnazjum w podstawówkę – zakończył Krzysztof Kosiński.