Na wniosek Polskiego Stronnictwa Ludowego, Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do Sądu Najwyższego kasację w sprawie Wincentego Witosa i pozostałych skazanych w haniebnym procesie brzeskim. – Dotrzymujemy słowa! Wreszcie, w 125-lecie PSL, jest szansa na oczyszczenie dobrego imienia wielkiego przywódcy Ruchu Ludowego – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL.

Ludowcy zwrócili się do Rzecznika Praw Obywatelskich w maju 2019 roku. RPO ma prawo do zaskarżenia każdego wyroku, niezależnie kiedy zapadł. Adam Bodnar skorzystał z tej możliwości w odniesieniu do sprawy sprzed 88 lat, aby wykazać, że doszło wtedy do fundamentalnego nadużycia władzy wobec oponentów politycznych. Prawo potraktowano instrumentalnie, zgodnie z wolą obozu rządzącego i jego przywódcy, w przekonaniu, że stoją ponad prawem.

Celem kasacji jest nie tylko pełne przywrócenie dobrego imienia Wincentego Witosa i pozostałych skazanych, ale także zasygnalizowanie, że bez względu na to, kto rządzi, złamanie prawa musi być nazwane po imieniu – choćby po latach. Chodzi też o to, by zminimalizować groźbę kolejnych pokus posłużenia się prawem do osiągania celów politycznych, bez oparcia w Konstytucji.

Sprawa dotyczy przywódców tzw.  „Centrolewu”, sojuszu ludowo-lewicowych partii opozycyjnych wobec coraz bardziej autorytarnych rządów obozu sanacyjnego. W nocy z 9 na 10 września aresztowano kilkunastu b. posłów, wskazanych przez Józefa Piłsudskiego. Przewieziono ich  do więzienia wojskowego w Brześciu, gdzie byli torturowani i poniżani. Zostali oskarżeni o próbę obalenia przemocą rządu.

13 stycznia 1932 r. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał 10 oskarżonych za winnych. Na 3 lata więzienia skazał Adama Ciołkosza, Stanisława Dubois, Mieczysława Mastka, Adama Pragiera (PPS) i Józefa Putka z PSL „Wyzwolenie”;  na 2,5 roku więzienia –  Norberta Barlickiego i Hermana Liebermana (PPS) i Władysława Kiernika (PSL „Piast”); na  2 lata więzienia – Kazimierza Bagińskiego (PSL „Wyzwolenie”); na 1,5 roku więzienia – Wincentego Witosa (PSL „Piast”).

Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał wyrok, a Sąd Najwyższy oddalił kasację obrony. Kilku skazanych, w tym Stanisław Dubois, zgłosiło się do odbycia kary. Pięciu innych, w tym Wincenty Witos, wybrało emigrację. 31 października 1939 r. prezydent  RP Władysław Raczkiewicz ogłosił objęcie amnestią wszystkich skazanych.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Sądu Najwyższego wyrok Sądu Apelacyjnego, któremu zarzucił rażące naruszenie prawa,  w tym Konstytucji z 1921. Polegało to na:

  1. Uznaniu publicznej działalności politycznej oskarżonych za niepodlegającą ochronie prawnej Konstytucji jako udział w „spisku”. Tymczasem był to przejaw legalnej walki politycznej. Na forum parlamentarnym posłowie i senatorowie nie mogli wykonywać swego mandatu. Ostatnie posiedzenie Sejmu odbyło się bowiem w marcu 1930 r., a 30 sierpnia parlament rozwiązano. A zgodnie z Konstytucją posłowie nie mogli być pociągnięci do odpowiedzialności za działalność w Sejmie lub poza Sejmem, wchodzącą w zakres wykonywania mandatu poselskiego – ani w czasie trwania mandatu, ani po jego wygaśnięciu. Sąd nie zbadał, czy i na ile działalność oskarżonych poza Sejmem mieściła się w tych granicach.

Oskarżeni zakładali zaś udział w  wyborach w ramach wspólnego bloku wyborczego. – Oczywiście miało to też na celu usunięcie rządu, lecz za pomocą kartki wyborczej poprzez wezwanie do głosowania na jawnie utworzony blok wyborczy, a nie za pomocą przemocy realizowanej w ramach tajnego porozumienia – podkreśla RPO.

Aresztowania były inspirowane politycznie. Według ministra spraw wewnętrznych gen. Felicjana Sławoja Składkowskiego Józef Piłsudski sam zaznaczył na przygotowanej w MSW liście, kogo aresztować. Było to oczywiste nadużycie władzy. Naruszało art. 97 Konstytucji głoszący, że aresztowanie jest dopuszczalne tylko w wypadkach prawem przepisanych i w sposób określony ustawami, na podstawie polecenia władz sądowych.

  1. Uznaniu, że do stwierdzenia „spisku” wystarczy porozumienie co do dokonania zbrodni stanu. Zgodnie zaś z prawidłową wykładnią, konieczne jest także działanie oskarżonych według określonego planu – a tego sąd już nie ustalił.

Obrona  wskazywała, że według kodeksu z 1903 r. cechami spisku są: tajność, zwarta całość i ścisły plan działania. Tymczasem ”Centrolew” składał się z kilku luźnych ugrupowań; jego uchwały nie były tajne, a nie było dowodów na konkretny plan działania przy użyciu przemocy. Sąd odwołał się zaś do Kodeksu Makarewicza (który obowiązywał w czasie orzekania). Według tego kodeksu do przestępstwa usiłowania usunięcia przemocą rządu wystarczy wejście w tym celu w porozumienie z innymi osobami.

RPO wskazuje zaś na  pogląd prawny SN z postanowienia 7 sędziów z 18 marca 1933 r., że spisek wymaga określonego planu. Taki zapis był w projekcie Komisji Kodyfikacyjnej przygotowującej Kodeks Makarewicza, ale wypadł z niego w toku prac ustawodawczych.