Ceny paliw dyktuje świat, ale rachunek przy dystrybutorze można obniżyć tu i teraz. Właśnie dlatego uruchamiamy rozwiązania, które zamiast tłumaczyć drożyznę, realnie ją ograniczają.
Ceny paliw rosną na całym świecie. Wojny, decyzje producentów ropy, drogi dolar – wszystko to winduje koszty. Polska nie ustala ceny baryłki, ale może skutecznie łagodzić jej skutki, obniżając podatki i zmniejszając koszty po stronie kierowców. I właśnie tu zaczyna się rola państwa.
Zamiast komentować, działamy
Uruchamiamy pakiet „Ceny Paliwa Niżej”, zestaw konkretnych rozwiązań, które mogą obniżyć ceny paliw nawet o ponad złotówkę na litrze. To nie zapowiedzi ani polityczne deklaracje. To decyzje, które przeszły pełną ścieżkę legislacyjną i zaczynają działać.
Za tym stoją działania Ministerstwa Energii kierowanego przez Miłosza Motykę. Szybkie, skoordynowane i nastawione na jeden efekt: niższe rachunki dla kierowców, rolników i przedsiębiorców.
Nowe przepisy wprowadzają jasne zasady. Pojawia się maksymalna cena paliw, wyliczana według prostego mechanizmu: średnia cena hurtowa, podatki i stała marża. Najwięksi gracze na rynku mają obowiązek codziennego raportowania cen, a państwo zyskuje narzędzia do natychmiastowej reakcji.
Taniej przy dystrybutorze, lżej w portfelu
Równolegle wprowadzamy realne decyzje fiskalne. VAT spada z 23% do 8%, akcyza zostaje obniżona do minimalnych poziomów dopuszczalnych w Unii Europejskiej, a całość jest powiązana z limitem ceny detalicznej. To oznacza jedno: obniżki podatków automatycznie przekładają się na niższą cenę przy dystrybutorze.
Efekt widać od razu.
– Już pierwszego dnia obowiązywania nowych przepisów ceny paliw odnotują ogromny spadek. To realny i niezwykle ważny efekt pakietu „Ceny Paliwa Niżej”. Obniżamy VAT, obniżamy akcyzę, ustalamy maksymalną cenę detaliczną. Dotrzymujemy obietnic, chronimy budżety polskich rodzin przed podwyżkami spowodowanymi globalnym kryzysem na rynku cen paliw. Od jutra, dzięki działaniom polskiego rządu, wszyscy kierowcy będą tankować zdecydowanie taniej – mówi Minister Energii Miłosz Motyka.
We wtorek (31 marca 2026 r.), na stacjach paliwowych w całym kraju, ceny paliw nie mogą przekroczyć następujących poziomów:
- benzyna 95 6,16 zł/l
- benzyna 98 6,76 zł/l
- olej napędowy 7,60 zł/l
To nie prognoza, tylko obowiązujący limit.
Co to oznacza w praktyce? Mniej płacisz przy tankowaniu. Proste. Ale efekt sięga znacznie dalej. W domowych budżetach zostaje więcej pieniędzy, rolnicy obniżają koszty produkcji, a firmy zyskują tańszy transport i większą przewidywalność. Spadek o ponad złotówkę na litrze to nie kosmetyka, to realna różnica, którą widać przy każdym tankowaniu i odczuwa w miesięcznych wydatkach.
Mechanizm, który pilnuje rynku
Mechanizm działa codziennie. Cena maksymalna jest wyznaczana przez Ministra Energii na podstawie danych rynkowych, publikowana i obowiązuje od następnego dnia. System działa także w weekendy i święta, bez luk i wyjątków.
Sprzedaż powyżej ceny maksymalnej jest zakazana. Nadzór nad przestrzeganiem przepisów sprawuje Krajowa Administracja Skarbowa. W przypadku naruszeń, niestosowania ceny maksymalnej, oferowania paliwa powyżej dopuszczalnego limitu czy niewywiązywania się z obowiązków raportowych, przewidziano kary finansowe sięgające nawet 1 mln zł. Rynek nadal działa, konkurencja zostaje, ale w jasnych ramach.
Efekt, który widać i czuć
Tańsze paliwo oznacza niższe koszty w całej gospodarce: transportu, żywności i usług. To mniej presji inflacyjnej i więcej oddechu dla domowych budżetów.
PSL pokazuje jasno: państwo nie musi biernie obserwować kryzysów. Może działać szybko. Może działać skutecznie. Może realnie obniżać koszty życia.
I właśnie to się dzieje.


