W rocznicę urodzin Wincenty Witos warto na chwilę zatrzymać polityczny zegar. Nie po to, by oddać się nostalgii, lecz by przypomnieć sobie, że w historii Polski byli ludzie, dla których władza była obowiązkiem, a nie celem samym w sobie. Witos nie obiecywał łatwych zwycięstw – uczył odpowiedzialności. I właśnie dlatego, po latach, jego myślenie o państwie brzmi zaskakująco aktualnie.
Wyrósł z polskiej wsi, ale myślał kategoriami Rzeczypospolitej. Rozumiał, że państwo nie istnieje dzięki sile rozkazów, lecz dzięki sile zaufania. Gdy był potrzebny – w 1920 roku – potrafił zjednoczyć społeczeństwo wokół wspólnego celu, bez patosu i bez strachu. Wiedział, że narodu nie prowadzi się przymusem, lecz sensem; nie iluzją, lecz odpowiedzialnością.
Jego biografia pozostaje także ostrzeżeniem. Legalnie wybrany premier został odsunięty siłą. Przywódca opozycji – uwięziony w imię rzekomej „wyższej konieczności”. Proces brzeski nie był jedynie epizodem, lecz próbą unieważnienia demokracji. Witos zapłacił wysoką cenę za wierność zasadom, ale nie wyrzekł się państwa. Odrzucił kolaborację z nazistami. Nie uległ komunistycznym obietnicom. Do końca pozostał wierny idei Polski suwerennej, obywatelskiej i demokratycznej.
Dlatego pamięć o Wincentym Witosie nie jest sentymentem. Jest miarą. Przypomina, że skuteczność pozbawiona zasad bywa groźna, a siła władzy bez zgody obywateli – krucha. Uczy, że państwo nie jest celem samym w sobie, lecz narzędziem służącym dobru wspólnemu.
Gdy spojrzymy na historię i tradycję Polskiego Stronnictwa Ludowego, wniosek nasuwa się niemal natychmiast: to formacja, która nie tylko ma prawo, ale wręcz obowiązek nawiązywać do własnych korzeni. Nigdy od tego nie uciekaliśmy i nigdy się od tego obowiązku nie uchylimy. Doświadczyliśmy odpowiedzialności za państwo i politycznego wykluczenia, wolności i represji. W myśli ojców założycieli odnajdujemy ostrzeżenia i pouczenia, które pozostają aktualne. Tymi lekcjami chcemy się dzielić – bo historia, jeśli ma mieć sens, musi pracować dla teraźniejszości. A jej przesłanie powinno trafiać do polskich serc i umysłów.



