Skip to main content

12 grudnia 2025 roku w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Jaroszewicach odsłonięto tablicę upamiętniającą Michała, Romana i Piotra Bartoszczów. To nie była wyłącznie lokalna uroczystość. To był akt przywracania ciągłości – między tradycją ruchu ludowego, etosem służby publicznej a współczesną odpowiedzialnością za wspólnotę.

Nazwisko Bartoszczów w historii polskiej wsi i opozycji nie jest przypisem. To symbol odwagi cywilnej, przywiązania do ziemi i bezkompromisowej walki o podmiotowość rolników. Upamiętnienie trzech braci w miejscu tak głęboko zakorzenionym w lokalnej wspólnocie – w remizie, która od pokoleń jest centrum życia społecznego – ma wymiar szczególny. To tu bije serce małych ojczyzn.

Polskie Stronnictwo Ludowe podczas uroczystości reprezentowali: prezes Zarządu Powiatowego PSL w Lublinie Mateusz Winiarski, który złożył wiązankę kwiatów, członkini zarządu Karolina Skrzetuska-Turska oraz gminny poczet sztandarowy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Obecność sztandaru była czymś więcej niż formalnością – była deklaracją ciągłości.

Bo pamięć w ruchu ludowym nie jest dekoracją. Jest zobowiązaniem.

Bracia Bartoszczowie należeli do pokolenia, które rozumiało, że wolność nie rodzi się w ciszy. Wymaga odwagi, organizacji i wspólnoty. Ich postawa przypomina, że siła Polski wyrasta nie tylko z wielkich miast, lecz także z takich miejsc jak Jaroszewice – z parafii, kółek rolniczych, remiz, z lokalnych wspólnot, które w chwilach próby potrafią mówić jednym głosem.

Odsłonięta tablica nie zamyka historii. Ona ją otwiera – dla młodszych pokoleń. Pokazuje, że służba publiczna ma sens wtedy, gdy jest zakorzeniona w wartościach. Że polityka bez pamięci traci kierunek. I że wierność zasadom, nawet w najtrudniejszych czasach, pozostaje najtrwalszym pomnikiem.

Jaroszewice przypomniały 12 grudnia coś jeszcze: historia nie dzieje się wyłącznie w stolicach. Często zaczyna się w remizie.