24. każdego miesiąca spotkajmy się w geście solidarności. Podziękujmy rodakom za wyznaczenie władzy granic, których przekraczać nie można – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL.

 

Prezydenckie weto to sukces społeczeństwa obywatelskiego. To obywatele pokazując zdecydowany sprzeciw wobec niszczeniu sądów przez PiS przyczynili się do weta Prezydenta Andrzeja Dudy. Ludzie wyszli na ulicę nie z miłości do sądów, tylko z potrzeby obrony wolności, prawa do sprawiedliwości i miłości do ojczyzny. Tylko przez kilka dni pod petycją PSL o zawetowanie złych zmian podpisało się ponad 100 tys. osób.

Czytaj także → Polacy przeciw zmianom PiS. PSL zbiera podpisy

Weta prezydenta nie kończą jednak walki o przestrzeganie Konstytucji. Polacy udaremnili upolitycznienie Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądowniczej, ale podpisana została przecież ustawa o sądach powszechnych. Musimy teraz obserwować, jak zachowuje się obecna władza i pilnować, by nie pojawiły się nadużycia.

Pilnowanie władzy i protesty nie wystarczą. Sądownictwo wymaga reformy, dlatego PSL wyraziło gotowość do współpracy z głową państwa nad prawdziwymi reformami wymiaru sprawiedliwości.

– Jesteśmy gotowi do pracy nad dobrą reformą. Trzeba te prace rozpocząć jak najszybciej, żeby PiS nie przygotował ustaw jeszcze gorszych niż te zawetowane przez pana prezydenta – stwierdził Władysław Kosiniak-Kamysz. Według prezesa PSL głównym punktem programu ludowców dla sądownictwa są wybory powszechne ławników, którzy zasiadaliby, jako przedstawiciele społeczeństwa w sprawach cywilnych i karnych.

Zdaniem Ludowców należy doceniać i pielęgnować powstałą ostatnio energię społeczną. – To jest nasza propozycja jako PSL, by 24. każdego miesiąca spotkać się w geście solidarności i podziękować naszym rodakom, że wyznaczyli granicę władzy, że wyznaczyli granicę, których przekraczać nie można – stwierdził prezes PSL.

– Proponuję gest solidarności, który będzie gestem pozytywnym i będzie wyrazem nie złości, ale wdzięczności dla swoich rodaków. Coś takiego jest potrzebne, aby w Polsce nie zgasł ruch społeczny – powiedział lider ludowców. Jak sam dodał takie spotkania mogłyby się odbywać na pl. Krasińskich, przed siedzibą Sądu Najwyższego.