Polityka rolna zwykle zaczyna się od liczb. Tym razem zaczęła się od granic. Nie tych na mapie, lecz tych, które wyznaczają bezpieczeństwo, odpowiedzialność i realną suwerenność państwa. Gdy unijna polityka handlowa coraz częściej rozmija się z realiami produkcji, a żywność przestaje być oczywistym dobrem, głos wsi wraca do centrum debaty – spokojny, rzeczowy i trudny do zignorowania. To, co padło w Pasłęku, nie było reakcją na kryzys. Było zapowiedzią zmiany: od polityki akceptacji do polityki obrony.
W czasach, gdy polityka handlowa Unii Europejskiej coraz częściej rozmija się z realiami produkcji rolnej, a bezpieczeństwo żywnościowe przestaje być abstrakcyjnym hasłem, głos rolników znów wybrzmiewa wyraźnie. Nie jako protest – lecz jako argument. Właśnie w tym duchu należy czytać zapowiedzi ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego, ogłoszone podczas spotkań z rolnikami Warmii i Mazur.
– Jestem ministrem, ale przede wszystkim jestem rolnikiem i rzecznikiem rolników, dlatego na różnych płaszczyznach zabezpieczam interes rolniczy i odporność polskiej wsi – mówił w Pasłęku.
To zdanie nie jest deklaracją emocjonalną. To polityczna definicja rolnictwa jako sektora strategicznego – porównywalnego z energetyką czy obronnością.
Mercosur. Umowa handlowa czy test odpowiedzialności?
Zapowiadane podpisanie umowy UE–Mercosur wywołało wśród rolników niepokój, którego trudno uznać za nieuzasadniony. Import produktów wytwarzanych przy użyciu substancji zakazanych w Unii Europejskiej oznacza bowiem nie tylko presję cenową, lecz także systemowe złamanie zasady wzajemności.
Minister Krajewski potwierdził, że Polska przygotowuje się do zaskarżenia umowy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a równolegle pracuje nad rozwiązaniami krajowymi.
– Jeśli w innych gałęziach gospodarki umowa ma być korzystna, to wszyscy powinni złożyć się na rekompensaty dla rolników. Z drugiej strony pracujemy też nad wprowadzeniem krajowego zakazu importu towarów złej jakości – zapowiedział.
To istotna zmiana akcentów. Państwo przestaje reagować wyłącznie na skutki, a zaczyna budować zapory systemowe: kontrolne, prawne i sanitarne. Wspólna inicjatywa resortów rolnictwa i zdrowia oraz wzmocnienie roli inspekcji nie są gestem symbolicznym – są odpowiedzią na osłabienie klauzul ochronnych w UE, przyjętych w łagodniejszej formie przez COREPER.
Bezpieczeństwo żywnościowe to bezpieczeństwo państwa
Wystąpienia ministra konsekwentnie wracają do jednego pojęcia: odporności wsi. Nie rozumianej sentymentalnie, lecz systemowo.
– Chcę wprowadzić takie rozwiązania, które będą obligowały polskie inspekcje do restrykcyjnego sprawdzania produktów i blokowania towaru, który nie spełni unijnych norm – powiedział Stefan Krajewski.
To polityka dojrzała – bo nie kwestionuje wspólnego rynku, ale domaga się realnej równości standardów. Nie ma bowiem wolnego handlu bez wspólnych reguł. A tam, gdzie one zanikają, państwo musi odzyskać sprawczość.
Przyszłość wsi: młodzi, technologia, kompetencje
Drugim filarem tej strategii jest inwestycja w przyszłość. Rozszerzenie programu edukacyjnego w Pasłęku o specjalność dronów rolniczych to coś więcej niż innowacyjna ciekawostka. To sygnał zmiany paradygmatu: rolnictwo nie jako sektor schyłkowy, lecz jako przestrzeń nowoczesnych technologii, precyzji i wiedzy.
– Potrzebujemy w rolnictwie premiowania ludzi młodych – podkreślał minister Krajewski.
Drony w rolnictwie oznaczają wyższą efektywność, mniejsze zużycie środków chemicznych oraz lepszą kontrolę upraw – ale także nowe kompetencje, które zatrzymują młodych ludzi na wsi.
Ustawy, które porządkują rzeczywistość
Zapowiedziane rozwiązania legislacyjne – ustawa o Aktywnym Rolniku, ochrona polskiej ziemi oraz gwarancja prowadzenia produkcji rolnej bez ryzyka absurdalnych roszczeń – składają się na spójną całość. To próba przywrócenia oczywistości.
– Wieś jest i pozostanie miejscem pracy rolników. Kto chce zamieszkać na wsi, musi liczyć się z jej rytmem – wskazał minister rolnictwa i rozwoju wsi.
To nie jest konflikt z mieszkańcami miast. To obrona zdrowego rozsądku i ciągłości produkcji.
Więcej niż rolnictwo
To, co wybrzmiało w Pasłęku, ma znaczenie wykraczające poza region i bieżący spór o Mercosur. To deklaracja, że polska wieś nie będzie biernym odbiorcą decyzji podejmowanych bez jej udziału. Że bezpieczeństwo żywnościowe nie jest kosztem rozwoju, lecz jego warunkiem. I że nowoczesność nie polega na rezygnacji z własnej produkcji, lecz na jej mądrym wzmocnieniu.
W tym sensie nie była to konferencja. Była to zapowiedź kierunku polityki państwa.



