W polityce europejskiej nie wygrywa ten, kto mówi najgłośniej. Wygrywa ten, kto potrafi zatrzymać procedurę. Umowa UE–Mercosur miała iść dalej. Nie poszła. Została zatrzymana. Powód jest jeden: Polskie Stronnictwo Ludowe skutecznie zablokowało jej wejście w życie w Parlamencie Europejskim.
Co dokładnie się wydarzyło?
21 stycznia 2026 roku Parlament Europejski poparł wniosek o skierowanie umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosur do Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Za głosowało 334 europosłów, przeciw było 324, a 10 wstrzymało się od głosu. Różnica minimalna – konsekwencja fundamentalna.
Skutek tej decyzji jest jednoznaczny: proces ratyfikacji został wstrzymany, a wejście umowy w życie – zablokowane, w praktyce nawet na lata. Skierowanie dokumentu do TSUE oznacza długą i nieprzewidywalną ścieżkę prawną, która wytrąca umowę z politycznego rozpędu i usuwa ją z bieżącej agendy decyzyjnej. Bez tej decyzji Parlament Europejski mógł przejść do kolejnych etapów ratyfikacji. Nie przeszedł.
Kluczowe jest to, kto ten proces zatrzymał.
Wniosek został zainicjowany przez europosłów PSL, a następnie poparty przez grupę 150 europosłów. To właśnie ten wniosek – przygotowany przez PSL i oparty na realnej większości – uzyskał poparcie Parlamentu Europejskiego i skutecznie zatrzymał ratyfikację. Konkurencyjne propozycje tej większości nie miały.
Skuteczność PSL kontra polityka pustych słów
Znaczenie tej decyzji jasno i bez niedomówień opisał Władysław Kosiniak-Kamysz:
– To jest dla mnie wielki moment, to jest wielkie zwycięstwo PSL-u, wielkie zwycięstwo Polski. Bardzo się cieszę, że zablokowaliśmy Mercosur. Proces ratyfikacji umowy z krajami Mercosur zostaje zatrzymany decyzją Parlamentu Europejskiego na wniosek Polskiego Stronnictwa Ludowego – powiedział.
To nie jest figura retoryczna. To opis stanu faktycznego: decyzja Parlamentu Europejskiego, zatrzymanie ratyfikacji, wniosek PSL.
Polityczną wagę tego ruchu jeszcze przed głosowaniem podkreślał Krzysztof Hetman:
– Szanse na przegłosowanie tego wniosku są, ale czy duże – trudno powiedzieć. Część europosłów, mimo uzasadnionych obaw wobec tej umowy, może mieć dziś problem z poparciem wniosku, jeśli ich rządy wcześniej ją zaakceptowały – mówił.
Po decyzji Parlamentu Europejskiego Hetman jasno wskazywał, że to element szerszej strategii:
– Skierowanie umowy do Trybunału Sprawiedliwości UE nie kończy tej batalii. Wracają klauzule bezpieczeństwa, możliwość ich wzmocnienia i ostateczne głosowanie nad samą umową. Ta sprawa jeszcze się rozegra – podkreślał.
200 głosów ciszy po wielkim hałasie. Dlaczego wniosek PiS i Konfederacji przepadł?
W tym samym czasie Parlament Europejski odrzucił konkurencyjny wniosek zgłoszony przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja. I nie była to porażka symboliczna. Ich propozycja przepadła różnicą około 200 głosów.
PiS i Konfederacja mówili dużo. Ostro. Efektownie.
Ale piękne słowa nie zmieniają rzeczywistości, jeśli nie stoją za nimi procedura, większość i zdolność do wygrywania głosowań. Ich wniosek nie zatrzymał procesu. Nie wywołał skutku. Został odrzucony.
Jak podsumował to prezes PSL:
– Nasz wniosek wygrał. Wniosek konkurentów politycznych, którzy tak często krzyczą, ale są nieefektywni, przegrał 200 głosami. Wniosek PiS-u i Konfederacji mówiący o podobnym działaniu jak wniosek PSL-u przegrał 200 głosami – nasz wygrał – zaznaczył.
Co ta decyzja realnie zmienia?
Ta decyzja nie jest gestem ani komunikatem pod publikę. Jest twardym faktem, który realnie zmienia bieg wydarzeń. Parlament Europejski zatrzymał procedurę, nie proceduje dalej ratyfikacji, a umowa Mercosur nie może wejść w życie i zostaje odsunięta w czasie – realnie nawet na lata. Stało się to jednym ruchem: decyzją uruchomioną wnioskiem PSL.
W tym miejscu kończą się deklaracje, a zaczyna się realna polityka. To nie był sprzeciw zapisany w oświadczeniu ani mocne słowa na konferencji prasowej. To była ingerencja w bieg procedury, która wytrąciła umowę z politycznego rozpędu i zamroziła ją na etapie wejścia w życie.
Gdzie kończą się słowa, a zaczynają decyzje
Sprawa Mercosur pokazuje dziś, czym naprawdę jest skuteczność w Unii Europejskiej.
Nie krzykiem. Nie konferencją. Nie hasłem. Decyzją.
PSL zablokował wejście w życie umowy Mercosur, bo potrafił zrobić to, czego inni nie umieli: zainicjować wniosek, zbudować większość i doprowadzić do jego przegłosowania. To jest polityczna sprawczość.
PiS i Konfederacja zatrzymały się na słowach. Mówili głośno, mówili ostro – ale niczego nie zmienili.
W Parlamencie Europejskim ostatecznie liczy się tylko jedno pytanie: czy potrafisz zmienić bieg decyzji?
PSL potrafił. PiS i Konfederacja – nie.


