Polska ziemia rolna pozostaje pod ochroną. Ale od dziś to nie przedsiębiorca ma się bać prawa – to prawo ma wreszcie działać logicznie. Rząd przyjął deregulację, która oddziela realny obrót gruntami od czysto formalnych przekształceń firm. Krótko mówiąc: mniej biurokratycznej podejrzliwości, więcej państwowej dojrzałości.
Polska ziemia rolna nie jest zwykłym towarem. To fundament bezpieczeństwa żywnościowego, ciągłości pokoleń, stabilności obszarów wiejskich. Ale nawet najlepsza intencja może zostać wypaczona, gdy prawo zaczyna działać jak pułapka.
Dotąd przedsiębiorca, który przekształcał jednoosobową działalność w spółkę albo zmieniał formę jednej spółki w inną, mógł zostać potraktowany tak, jakby właśnie nabywał ziemię rolną. Procedury, zgody, niepewność interpretacyjna. Zmiana formy prawnej urastała do rangi podejrzanej operacji.
To nie była ochrona. To był nadmiar.
Precyzyjna korekta zamiast ideologicznej wojny
Projekt przygotowany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi i przyjęty przez Rada Ministrów porządkuje ten chaos. W sposób spokojny, techniczny, ale znaczący.
Nowelizacja jasno rozstrzyga: przekształcenie działalności w spółkę nie jest „nabyciem” nieruchomości rolnej. Przekształcenie jednej spółki w inną nie wymaga zgody KOWR.
Zmiana formy prawnej przestaje być traktowana jak transakcja kupna ziemi. To nie liberalizacja rynku gruntów. To uporządkowanie logiki prawa.
Rozwój bez podejrzeń
Dla przedsiębiorców to sygnał czytelny: można inwestować, przekształcać się, porządkować strukturę firmy bez ryzyka, że administracyjna interpretacja zablokuje proces.
Dla sektora rolno-spożywczego, przetwórstwa, logistyki czy magazynowania to realne ułatwienie. Mniej niepewności oznacza więcej decyzji inwestycyjnych. A więcej inwestycji to silniejsze zaplecze dla rolników.
Jednocześnie – i to element kluczowy politycznie – zrezygnowano z szerokiego wyłączenia obrotu ziemią w ramach grup kapitałowych. Nie będzie swobodnego „krążenia” gruntów w holdingach poza kontrolą państwa.
Ochrona gospodarstw rodzinnych pozostaje nienaruszona.
Równowaga, nie rezygnacja z zasad
– Z jednej strony doprecyzowujemy przepisy, aby przedsiębiorcy mogli sprawniej prowadzić procesy przekształceniowe i inwestycyjne, bez zbędnych formalności i ryzyka interpretacyjnego. Z drugiej – zachowujemy fundamentalną zasadę ochrony gospodarstw rodzinnych i struktury własnościowej polskiej ziemi rolnej – podkreślił minister rolnictwa Stefan Krajewski.
W tym jednym zdaniu zawiera się istota zmiany.
To nie jest wybór między wolnym rynkiem a ochroną ziemi. To świadome pogodzenie obu wartości.
Dojrzałość zamiast emocji
W debacie o ziemi rolnej łatwo o skrajności. Albo pełna liberalizacja, albo całkowite zamknięcie. Tymczasem państwo odpowiedzialne nie działa pod wpływem emocji. Koryguje to, co zbędne. Chroni to, co strategiczne.
Ta deregulacja nie otwiera drzwi na oścież. Ona sprawia, że przestają skrzypieć tam, gdzie nigdy nie powinny być zamknięte.



