Skip to main content

Reset konstytucyjny przestaje być postulatem i staje się warunkiem przetrwania państwa prawa. W Polsce coraz trudniej odpowiedzieć na pytanie, czy prawo jeszcze obowiązuje. Gdy prezydent odmawia wykonania ustawy przygotowanej przez własne zaplecze polityczne, spór przestaje dotyczyć sędziów i zaczyna dotyczyć fundamentu państwa: czy działa ono według zasad, czy według bieżącej polityki.

Czterech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybrano zgodnie z obowiązującą ustawą, przyjętą przez zaplecze obecnego prezydenta. Mimo to głowa państwa odmawia odebrania od nich ślubowania. Nie dlatego, że procedura została naruszona, lecz dlatego, że jej efekt nie mieści się w aktualnej logice politycznej.

To już nie jest spór o interpretację prawa. Problem w tym, że prawo przestaje być wspólne dla wszystkich.

Gdy prawo przestaje obowiązywać wszystkich tak samo

Prezydent nie wybiera sędziów, ma ich zaprzysiąc. To obowiązek, a nie decyzja polityczna. Odmowa zaprzysiężenia zmienia sens całej procedury i tworzy groźny precedens: decyzja polityczna zaczyna stać ponad przepisem.

Efekt jest prosty: państwo zaczyna działać według różnych definicji legalności. To nie jest błąd systemu. To efekt decyzji politycznych.

Państwo bez bezpiecznika

Konsekwencje nie są abstrakcyjne. To realny chaos prawny i utrata zaufania obywateli. Dla zwykłego obywatela oznacza to jedno: w sporze z państwem może zostać bez realnej ochrony.

Trybunał Konstytucyjny w Polsce przestaje pełnić swoją podstawową rolę, nie działa już jak bezpiecznik systemu prawnego.

– Trybunał Konstytucyjny jest dziś bezpiecznikiem, którego po prostu nie ma – mówi prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jeżeli obywatel traci możliwość odwołania się od państwa, znika realna kontrola władzy. A bez niej państwo prawa staje się fikcją.

Reset zamiast pozornej naprawy

Doraźne działania nie rozwiążą problemu systemowego. Kryzys konstytucyjny w Polsce nie jest chwilowym sporem, to trwałe zachwianie fundamentów państwa.

– Reset konstytucyjny może naprawić tylko tę sytuację – podkreśla Władysław Kosiniak-Kamysz.

Reset oznacza odbudowę fundamentów państwa, a nie dalsze łatanie systemu, który sam siebie podważa. Dlatego PSL proponuje reset konstytucyjny. Nie chodzi o kolejną nowelizację. Chodzi o przerwanie spirali chaosu.

Nowe przepisy:

  • zamkną pole do manipulacji przy wyborze sędziów,
  • zakończą spory o to, kto jest sędzią, a kto nim nie jest,
  • przywrócą wyrokom Trybunału realną moc.

– Potrzebna jest nowa ustawa o TK od początku, bo wszystko inne jest tylko łataniem – wskazuje lider PSL.

To decyzja o przywróceniu wspólnych zasad gry.

Powrót do państwa, które działa

Chaos może być wygodny politycznie, ale nigdy nie jest trwałym fundamentem państwa.

Reset konstytucyjny to propozycja PSL, by uzdrowić wymiar sprawiedliwości i przywrócić obywatelowi realną ochronę przed nadużyciem władzy. Trybunał Konstytucyjny musi znów stać się bezpiecznikiem, instytucją, do której obywatel może się odwołać i której wyroki są respektowane.

Bo państwo, które chroni tylko władzę, przestaje być państwem prawa.