Skip to main content

Nagrody nie tworzą liderów. One tylko potwierdzają, kto nim już jest. Gdy Władysław Kosiniak-Kamysz odbiera tytuł Człowieka Roku, nie chodzi o statuetkę. Chodzi o jasny sygnał, że w czasach niepokoju wygrywa polityka odpowiedzialności, a nie polityka emocji.

16 kwietnia 2026 roku, w auli Collegium Novum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, Władysław Kosiniak-Kamysz odebrał tytuł „Człowiek Roku 2025” przyznany przez Federację Regionalnych Związków Gmin i Powiatów RP.

To coś więcej niż ceremonia. To głos samorządów, tych, którzy każdego dnia biorą odpowiedzialność za realne decyzje, a nie polityczne gesty.

– Dla mnie jest to najważniejsze zadanie polityczne w moim życiu – podkreślił w swoim wystąpieniu wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

To nie brzmi jak deklaracja. To brzmi jak zobowiązanie. Uznanie dla polityki, która nie szuka poklasku, lecz efektów. Dla konsekwencji, która buduje bezpieczeństwo krok po kroku. Dla myślenia, w którym Polska jest wspólnotą, a nie polem nieustannego sporu.

Nie bez znaczenia jest także miejsce. Kraków, jedno z najważniejszych centrów życia publicznego i intelektualnego, oraz obecność przedstawicieli samorządów, nauki i instytucji państwowych nadają tej nagrodzie szczególną rangę.

PSL od lat stoi na tym samym fundamencie.

Silne państwo zaczyna się od silnych wspólnot lokalnych. Bezpieczeństwo to nie hasło, lecz codzienna praca. Polityka nie powinna dzielić, lecz budować.

Dziś, gdy Polska potrzebuje stabilności, a nie chaosu, PSL proponuje drogę opartą na doświadczeniu i przewidywalności. Silna armia. Sprawne państwo. Współpraca zamiast konfliktu. Nie po to, by straszyć. Po to, by Polska była gotowa.

Nagroda „Człowiek Roku” nie jest podsumowaniem. To potwierdzenie kierunku. Bo w polityce naprawdę liczy się jedno: kto bierze odpowiedzialność, ten wygrywa.