Przez lata przy największych kontraktach obronnych pytaliśmy, co Polska kupi za granicą. Tym razem pytanie brzmi inaczej: kto kupuje od Polski? Polska stanęła na czele wspólnego zamówienia PIORUNÓW dla czterech państw NATO: Polski, Litwy, Łotwy i Norwegii. Łączna wartość planowanych umów wykonawczych ma przekroczyć 8 miliardów złotych netto, a ponad 80 proc. pocisków i zestawów startowych będzie przeznaczonych dla Wojska Polskiego. To największe zamówienie na PIORUNY w historii. I dowód na zmianę znacznie większą niż jeden kontrakt: Polska nie tylko kupuje nowoczesne uzbrojenie. Coraz częściej sama je produkuje, eksportuje i buduje wokół niego współpracę z sojusznikami.
Europejskie bezpieczeństwo ma adres w Skarżysku-Kamiennej
24 sierpnia w zakładach MESKO w Skarżysku-Kamiennej podpisano umowę ramową dotyczącą dostaw kilku tysięcy pocisków rakietowych oraz kilkuset zestawów startowych PIORUN wraz z symulatorami oraz pakietami szkoleniowymi i logistycznymi.
Dostawy mają być realizowane do 2030 roku, a łączna wartość planowanych umów wykonawczych ma przekroczyć 8 miliardów złotych netto.
Skala robi wrażenie. Jeszcze ciekawsza jest jednak konstrukcja całego przedsięwzięcia.
Polska, Litwa, Łotwa i Norwegia tworzą międzynarodowe konsorcjum EDIRPA VSHORAD. Jego liderem jest Polska, reprezentowana przez Agencję Uzbrojenia.
Nie chodzi więc tylko o to, że sojusznicy chcą kupować polskie uzbrojenie. Polska organizuje wokół własnego produktu wspólne zamówienie państw NATO.
– To jest produkt eksportowy Rzeczpospolitej. To jest najlepsza marka ze Skarżyska-Kamiennej, z województwa świętokrzyskiego, z Polski, jaką dzisiaj możemy dostarczać do Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej i naszych sojuszników – mówił wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Kiedy mówi się o europejskim przemyśle obronnym, coraz częściej trzeba patrzeć nie tylko na największe europejskie stolice i koncerny. Trzeba spojrzeć również na Skarżysko-Kamienną.
Eksport rośnie. Polska armia dostanie najwięcej
Eksportowy sukces PIORUNA nie odbywa się kosztem polskiej armii. Jest dokładnie odwrotnie.
Ponad 80 proc. pozyskiwanych pocisków i zestawów startowych będzie przeznaczonych dla Sił Zbrojnych RP. Polska część zamówienia ma zostać sfinansowana ze środków europejskiego instrumentu SAFE.
PIORUNY są wykorzystywane w najniższej warstwie systemu obrony powietrznej, na bliskich odległościach i małych wysokościach. Mogą zwalczać nisko lecące samoloty i śmigłowce, pociski manewrujące oraz bezzałogowe statki powietrzne.
PIORUN nie zbudował swojej międzynarodowej reputacji wyłącznie podczas targów i prezentacji. Jego możliwości zostały sprawdzone w rzeczywistych działaniach. Dziś tę reputację Polska przekuwa w kolejne zamówienia.
PIORUN jest niewielki. Jego znaczenie dla bezpieczeństwa jest coraz większe.
SAFE napędza polski przemysł
I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część tej historii.
Polska jest największym beneficjentem europejskiego instrumentu SAFE. Do naszego kraju ma trafić około 43,7 miliarda euro preferencyjnego finansowania przeznaczonego na wzmacnianie zdolności obronnych.
Ale prawdziwym testem skuteczności nie jest samo pozyskanie pieniędzy. Najważniejsze jest to, gdzie te pieniądze ostatecznie pracują.
W przypadku PIORUNÓW odpowiedź jest bardzo konkretna: w Polsce.
Europejskie finansowanie wzmacnia Wojsko Polskie, pozwala zwiększać skalę produkcji w MESKO, rozwija współpracę z sojusznikami i napędza polską gospodarkę.
Polska nie może siedzieć przy europejskim stole wyłącznie z portfelem. Musi siedzieć przy nim również z własnym produktem.
Bezpieczeństwo daje pracę. Praca wzmacnia gospodarkę
Za pociskami, zestawami startowymi i liniami produkcyjnymi stoją ludzie. Dlatego wielkie zamówienia obronne mają również bardzo konkretny wymiar gospodarczy.
– Te moce produkcyjne, które dzisiaj ma MESKO, są 2,5 razy większe niż wtedy, kiedy obejmowaliśmy władzę. Zdolności do produkcji to też nowo zatrudnieni pracownicy – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.
Według informacji przedstawionych podczas wydarzenia od maja w samym MESKO zatrudnienie znalazło około 200 nowych osób.
Rosnące zamówienia oznaczają pracę dla inżynierów, technologów, specjalistów i pracowników produkcji. To również kolejne zlecenia dla poddostawców, rozwój kompetencji oraz technologie, które pozostają w kraju.
Miliardy przeznaczane na bezpieczeństwo mogą jednocześnie pracować dla polskiej gospodarki. Jeżeli sprzęt powstaje w Polsce, część pieniędzy przeznaczanych na jego zakup wraca do gospodarki poprzez wynagrodzenia, podatki, inwestycje i kolejne zamówienia dla przedsiębiorstw współpracujących z przemysłem obronnym.
To właśnie dlatego własne możliwości produkcyjne są czymś więcej niż zapleczem dla armii. Budują przemysłową i gospodarczą odporność państwa.
Dla PSL kierunek jest jasny: inwestycje w bezpieczeństwo powinny, wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, wzmacniać jednocześnie Wojsko Polskie, polski przemysł i polskie miejsca pracy.
Sojusze. Armia. Fabryki. Europa
Władysław Kosiniak-Kamysz zaproponował własne rozwinięcie nazwy SAFE: sojusze, armia, fabryki, Europa.
W Skarżysku-Kamiennej wszystkie cztery elementy spotkały się w jednym miejscu.
Są sojusznicy, bo we wspólnym przedsięwzięciu uczestniczą Polska, Litwa, Łotwa i Norwegia.
Jest armia, bo ponad 80 proc. pocisków i zestawów startowych będzie przeznaczonych dla Wojska Polskiego.
Są fabryki, bo PIORUN powstaje w MESKO, gdzie zwiększane są możliwości produkcyjne i zatrudnienie.
Jest Europa, bo SAFE umożliwia finansowanie dużych inwestycji w bezpieczeństwo i wspólnych zamówień.
– To jest moment, kiedy Polska też może z dumą powiedzieć: jesteśmy europejskim liderem – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.
I być może właśnie słowo „lider” jest w tej historii ważniejsze niż 8 miliardów złotych.
Polska nie musi być tylko klientem
Polska nadal będzie kupowała za granicą technologie i uzbrojenie, których krajowy przemysł nie jest jeszcze w stanie dostarczyć. Bezpieczeństwa nie można odkładać do czasu, aż będziemy potrafili wyprodukować wszystko sami.
Ale nowoczesne państwo nie może pozostawać wyłącznie klientem największych światowych producentów. Musi również rozwijać własne technologie, zwiększać możliwości przemysłowe i zdobywać zagraniczne rynki.
PIORUN pokazuje, że polski przemysł nie musi jedynie gonić światowej konkurencji. W niektórych dziedzinach to konkurencja musi liczyć się z Polską.
A najlepszą rekomendacją nie są slogany ani kampanie reklamowe.
Najlepszą rekomendacją polskiego uzbrojenia jest to, że chcą je mieć sojusznicze armie.
Mały PIORUN. Duża zmiana
Ponad 8 miliardów złotych planowanych umów wykonawczych. Kilka tysięcy pocisków. Kilkaset zestawów startowych. Ponad 80 proc. zamówienia dla Wojska Polskiego. Cztery państwa działające wspólnie. Polska jako lider konsorcjum. Rosnące możliwości produkcyjne i około 200 nowych miejsc pracy w MESKO.
Ale za tymi liczbami kryje się coś więcej.
Przez lata symbolem modernizacji polskiej armii były wielkie kontrakty podpisywane z największymi producentami świata. PIORUN pokazuje, że coraz wyraźniej pojawia się również drugi kierunek: polski przemysł może być producentem pierwszego wyboru dla naszych sojuszników.
To oznacza silniejszą armię, ale także fabryki pracujące w Polsce, rozwijane tutaj technologie, nowe miejsca pracy i pieniądze, które napędzają polską gospodarkę.
Tak właśnie rozumiemy silną Polskę: bezpieczną dzięki nowoczesnej armii, mocną własnym przemysłem i tworzącą dobre miejsca pracy. Polskę, która przy europejskim stole nie pojawia się tylko z listą zakupów, ale również z własnymi technologiami, fabrykami i produktami.
Bo miliardy wydawane na bezpieczeństwo powinny chronić Polskę podwójnie: wzmacniać naszą armię i naszą gospodarkę. PIORUN pokazuje, że jedno z drugim można skutecznie połączyć.



