O świcie 1 września 1939 roku niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein” otworzył ogień do Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte. Około 200 polskich żołnierzy miało bronić placówki przez 12 godzin. Wytrwali przez siedem dni. Ich odwaga przeszła do historii, ale 87 lat później najważniejszy wniosek brzmi: odpowiedzialne państwo nie może zakładać, że braki w uzbrojeniu, zapasach i sojuszniczym wsparciu ponownie zastąpi bohaterstwo żołnierzy.
Pamięć, która zobowiązuje
Westerplatte jest jednym z najważniejszych symboli polskiej historii. Nie powinno jednak pozostawać wyłącznie miejscem składania wieńców, zapalania zniczy i wygłaszania rocznicowych przemówień.
Prawdziwa pamięć nie zatrzymuje się na przeszłości. Prawdziwa pamięć zobowiązuje do wyciągania wniosków.
Obrońcy Westerplatte pokazali, jak wiele może dokonać człowiek wierny przysiędze, wspólnocie i ojczyźnie. Pokazali jednak również, jak wysoką cenę płaci się wtedy, gdy żołnierz pozostaje sam, a od jego odwagi oczekuje się więcej, niż państwo powinno od niego wymagać.
Podczas obchodów 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz nadał pamięci o Westerplatte bardzo współczesny sens.
– Odwaga bohaterów, obrońców Westerplatte, nie miała granic. Granice miały zapasy. Jako minister obrony narodowej wiem jedno: nie chcę wychowywać kolejnych poległych bohaterów. Chcę, żeby polscy żołnierze zawsze wracali do domów – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.
Bohaterstwo nie może być planem obronnym państwa
Bohaterstwo jest najwyższą próbą ludzkiego charakteru. Nie może jednak zastępować nowoczesnego uzbrojenia, sprawnego dowodzenia, odpowiednich zapasów, silnego przemysłu obronnego i wiarygodnych sojuszy.
– Bohaterstwo to jest to, co zostaje, gdy wszystkiego innego zabraknie. Naszą rolą jest, żeby nie zabrakło – podkreślił wicepremier.
W tych słowach zawiera się istota odpowiedzialnej polityki bezpieczeństwa. Zadaniem państwa nie jest przygotowywanie obywateli do ponoszenia ofiar. Zadaniem państwa jest zbudowanie takiej siły, aby koszt agresji na Polskę był dla każdego potencjalnego napastnika nieakceptowalny.
Miarą siły armii nie jest liczba stoczonych walk, lecz zdolność do odstraszania zagrożeń, ochrony obywateli i utrzymania pokoju.
Silna armia musi mieć silne zaplecze
Polskie Siły Zbrojne liczą dziś około 220 tysięcy żołnierzy różnych rodzajów służby. Jak podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz, Polska przeznacza rocznie około 200 miliardów złotych na bezpieczeństwo i należy do państw NATO wydających na obronność największą część swojego produktu krajowego brutto.
Za tymi liczbami muszą stać realne zdolności do ochrony ludzi, granic, infrastruktury, energetyki i gospodarki.
Dlatego równie ważne jak pozyskiwanie nowoczesnego sprzętu jest rozwijanie jego produkcji w Polsce. Pieniądze przeznaczane na bezpieczeństwo powinny pracować w polskich zakładach, tworzyć miejsca pracy, rozwijać technologie i pozostawiać najważniejsze kompetencje w kraju.
Już dziś zamówienia dla armii przekładają się na pracę zakładów w Stalowej Woli, Grudziądzu, Kraśniku, Gdyni i wielu innych miejscach. Wzmacniają Wojsko Polskie, a jednocześnie napędzają rozwój gospodarczy całych regionów.
Bezpieczeństwo i rozwój nie są przeciwieństwami. Odpowiedzialna polityka obronna chroni państwo, wzmacnia gospodarkę i daje Polakom stabilne miejsca pracy.
Współczesne zagrożenia nie zawsze przychodzą w mundurach
Bezpieczne państwo to jednak nie tylko armia i uzbrojenie. Współczesne zagrożenie może rozpocząć się od przeciętego kabla na dnie Bałtyku, drona nad ważnym obiektem, cyberataku na infrastrukturę albo fałszywej informacji, która w ciągu kilku godzin dociera do milionów ludzi.
Dlatego potrzebujemy odpornej energetyki, bezpiecznej łączności, skutecznej ochrony granic oraz społeczeństwa zdolnego odróżnić prawdę od manipulacji.
Żaden zakład zbrojeniowy nie wyprodukuje solidarności społecznej. Żadna fabryka nie dostarczy zaufania do państwa. Sprzęt i stal są niezbędne, ale o odporności Polski decyduje również to, czy potrafimy działać razem w obliczu zagrożenia.
Własna siła i realne sojusze
Lekcja Westerplatte dotyczy także sojuszy. Polska musi opierać bezpieczeństwo na własnej sile, ale nie może budować go w samotności.
Potrzebujemy silnego Wojska Polskiego, odpornego państwa oraz NATO zdolnego do szybkiego i solidarnego działania. Sojusze muszą oznaczać nie tylko polityczne deklaracje, lecz także wspólne plany obronne, obecność wojskową, logistykę, infrastrukturę i rzeczywistą gotowość do działania.
Własna siła czyni sojusze wiarygodnymi. Wiarygodne sojusze zwielokrotniają własną siłę. Polska potrzebuje jednego i drugiego.
Bezpieczeństwo musi łączyć
Obrońcy Westerplatte nie pytali jeden drugiego, na kogo głosował. Mieli jeden mundur, jeden rozkaz i jedną odpowiedzialność za Polskę.
Tak samo powinno być dzisiaj. Możemy spierać się o podatki, programy społeczne i kierunki rozwoju państwa. Nie możemy jednak podważać ciągłości modernizacji armii, bezpieczeństwa polskich żołnierzy ani zdolności kraju do obrony.
Wojsko Polskie nie może być zakładnikiem partyjnej rywalizacji. Kontrakty obronne, rozwój przemysłu i wzmacnianie odporności państwa wymagają odpowiedzialności wykraczającej poza długość jednej kadencji.
Dojrzałość polityczna zaczyna się tam, gdzie kończy się pokusa wykorzystywania bezpieczeństwa do doraźnej walki.
Ruch ludowy zna cenę wolności
Ruch ludowy zna cenę niepodległości. Podczas niemieckiej okupacji współtworzył Polskie Państwo Podziemne, a około 170 tysięcy żołnierzy Batalionów Chłopskich walczyło o wolną Polskę i broniło mieszkańców wsi przed wysiedleniami oraz pacyfikacjami.
Dlatego dla Polskiego Stronnictwa Ludowego bezpieczeństwo nie jest doraźnym hasłem ani tematem jednej kampanii. Jest częścią dziedzictwa ruchu, który od pokoleń stoi po stronie ludzi, ich rodzin, pracy i ziemi.
Ta historia jest powodem do dumy, ale przede wszystkim zobowiązaniem do odpowiedzialnego działania dzisiaj.
Nigdy więcej Polski, która ma tylko odwagę
Polskie Stronnictwo Ludowe wzmacnia Wojsko Polskie, rozwija krajowy przemysł obronny, buduje odporność państwa i umacnia wiarygodne sojusze.
Nie po to, aby przygotowywać Polskę do konfliktu, lecz po to, aby skutecznie mu zapobiegać.
Najgłębszym hołdem dla obrońców Westerplatte nie jest samo powtarzanie słów o ich bohaterstwie. Jest nim państwo na tyle silne, przygotowane i odpowiedzialne, aby już nigdy nie musiało zastępować swoich braków ofiarą najlepszych synów i córek.
Nigdy więcej Polski, która ma tylko odwagę. Polska musi mieć również siłę, zapasy, własny przemysł, odporną infrastrukturę i wiarygodnych sojuszników. Polscy żołnierze muszą mieć wszystko, czego potrzebują, aby wykonać zadanie i bezpiecznie wrócić do domu.



