– Nie jestem złodziejem i nie pozwolę, by ktoś mnie tak traktował. W samorządach nie ma żadnych klik. Jeśli by były jakieś układy, to już dawno pogoniliby je wyborcy – grzmiał burmistrz Mszczonowa Józef Kurek na konferencji Ruchu Obrony Polskiej Samorządności. W ostatnich wyborach startował z listy Prawa i Sprawiedliwości.

Samorządowcy z Ruchu Obrony Polskiej Samorządności spotkali się dziś w Warszawie, by zaprotestować przeciw antysamorządowej polityce rządu PiS. Chodzi o odbieranie kolejnych kompetencji, ale i o ostatni pomysły PiS – wprowadzenie limitu dwukadencyjności w wyborach. – O tym, kto rządzi w lokalnych wspólnotach powinni decydować Polacy, a nie politycy z Warszawy – mówił prezes PSL Władysław Kosiniak Kamysz.

Wtórował mu Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego i lider Ruchu Obrony Polskiej Samorządności: – Chodzi o pozbycie się konkurencji, z którą nie ma się szansy wygrać w uczciwych wyborach. To czysta demagogia i próba wyeliminowania blisko 70 proc. najlepszych samorządowców w kraju – mówił.

Niespodziewanie udział w spotkaniu wziął Józef Kurek, wieloletni i niezwykle ceniony burmistrz Mszczonowa, który kandydował z list wyborczych PiS. – Nie jestem złodziejem i nie pozwolę, by ktoś mnie tak traktował. W samorządach nie ma żadnych klik. Jeśli by były jakieś układy, to już dawno pogoniliby je wyborcy – podkreślił w emocjonalnym wystąpieniu. Zwrócił też uwagę, że jeśli mieszkańcy chcą zmienić wójta czy burmistrza, po prostu na niego nie głosują. W każdych wyborach taki los spotyka ponad 30 proc. samorządowców.

Samorządowcy i eksperci są zgodni. Wprowadzenie limitu dwukadencyjności jest niezgodne z Konstytucją, łamie podstawową zasadę, że prawo nie działa wstecz, uderza w polską samorządność, bo wójtowie, burmistrzowie, prezydenci nie będą mogli kandydować, nawet jeśli cieszą się poparciem i zaufaniem społecznym. Ogranicza również prawo wyborcze Polaków, bo nie będą mogli głosować na tych kandydatów, na których chcą, a na tych, którzy zostaną im wskazani. Efekt? Spowolni to rozwój miast i gmin. Niedoświadczeni samorządowcy nie będą mieli ani wiedzy, ani doświadczenia, aby skutecznie zarządzać samorządem.

– Wyborcy sami potrafią ocenić wybranych przez siebie samorządowców. I zrobią to lepiej niż polityk z Warszawy, bo pracę, zaangażowanie i umiejętności swojego wójta, burmistrza czy prezydenta mogą oceniać na co dzień, blisko swojego domu – powiedziała Magdalena Biernacka, starosta nowodworski, sekretarz Mazowieckiego Zarządu ROPS.

Wójt gminy Żabia Wola Halina Wawruch tłumaczyła, że limit dwukadencyjności grozi gminom chaosem i stagnacją. – Przygotowanie, pozyskanie środków i sprawne zrealizowanie dużego projektu wymaga nie tylko czasu, ale i zaangażowania doświadczonych pracowników. Nie można też łączyć uczciwości z brakiem doświadczenia. Jeśli ktoś jest uczciwy, to będzie uczciwy przez 20 lat, a nieuczciwy zdąży być i przez jedną kadencję – przekonywała.

Lider ludowców zapewnił, że PSL będzie stało murem za samorządowcami, niezależnie od ich poglądów politycznych. – Wartością nadrzędną jest idea samorządności, czyli władzy blisko ludzi, a nie polityków – zapewnił Kosiniak-Kamysz.