Kiedy wszyscy zajmowali się wybrykami Misiewicza i kulisami wypadku premier Szydło, PiS po cichu zafundowało nam umowę CETA niszczącą polskie rolnictwo i przetwórstwo. Europosłowie PiS zagłosowali za CETA ramię w ramię z kolegami z PO – pisze Urszula Pasławska, posłanka PSL.

W polskim rolnictwie zarejestrowanych jest 1,8 mln osób. W Kanadzie dominują przemysłowe fermy – połowa produkcji przypada tam na 5 proc. gospodarstw. Produkcja, dodajmy, o niskiej jakości, nietrzymająca wyśrubowanych norm europejskich w zakresie stosowania pestycydów czy herbicydów.

CETA – zagrożenia

Według przykładowego raportu organizacji The Council of Canadians efektami będą m.in. zanikanie małych gospodarstw rodzinnych w Europie i Kanadzie, sprowadzenie do Europy kanadyjskiego mięsa na masową skalę (145 tys. ton) przede wszystkim mytej i przetwarzanej w chlorowanej wodzie wołowiny, import tanich i modyfikowanych genetycznie oleju rzepakowego, jabłek, kukurydzy, soi i buraków cukrowych.

Logiczne, że polskie rolnictwo czy przetwórstwo nie wytrzyma takiej konkurencji. Polscy producenci żywności upadną, a rynek zaleje tania żywność słabej jakości.

Kiedy naród zaangażował się w dyskusje o wybrykach Misiewicza czy kulisach wypadku premier Szydło, PiS po cichu zafundowało mu umowę CETA niszczącą polskie rolnictwo i przetwórstwo. Europosłowie PiS zagłosowali za CETA ramię w ramię z kolegami z PO. A Krzysztof Jurgiel, minister rolnictwa twierdzi, że umowa w niczym polskim rolnikom nie zagrozi, mimo że przeciwnego zdania są eksperci nawet popierający CETA!

Arogancja władzy

PSL od blisko roku apeluje do rządu PiS o obronę polskich towarów przed CETA. PiS albo nie reaguje, albo odpowiada: przecież rząd PO – PSL negocjował CETA. Tyle że my treść CETA poznaliśmy dopiero rok temu, a umowę ratyfikować będzie rząd PiS! I wszystko wskazuje na to, że CETA przyjmie, skoro nawet minister Jurgiel oficjalnie ogłasza, że „CETA nie zagrozi polskiemu rolnictwu”.

Tymczasem znaczący jest zapis w CETA o planach wyróżniania w Kanadzie najlepszych produktów pochodzących z terenu UE. Z 13 wyszczególnionych krajów Polski w ogóle tam nie ma! Tak więc na rynku kanadyjskim może poradzi sobie rolnik z Francji, z którą zresztą Kanadę łączą specjalne powiązania. Może rolnik z Hiszpanii, ale na pewno nie z naszego kraju. Szkoda, że tak dzieje się akurat teraz, kiedy polskie rolnictwo jest na fali wznoszącej – mamy nadwyżkę eksportu, a jakość produktów rośnie.

Nie dziwię się, że za CETA zagłosowała partia jak PO – liberalne, odwołująca się do idei globalnego wolnego rynku, otwarcie reprezentująca interesy innych grup społecznych i zawodowych niż rolnicy. To, że szkodliwą umowę poparło PiS, rzekomo kontynuujący tradycje ruchu ludowego i dbający o polską wieś można nazwać dwoma słowami: arogancja i hipokryzja. Oczywiście przed wyborami PiS przyjdzie na wieś na kolanach prosząc o głosy. Wtedy może już być za późno.

PSL dołoży oczywiście wszelkich starań, by zablokować ratyfikację umowy przez polski rząd. To będzie ostateczne „sprawdzam” w sprawie traktowania rolników przez PiS.

Urszula Pasławska
Posłanka PSL