To nie jest opowieść o pojedynczym wydarzeniu ani o modzie na innowacje. To jest opowieść o tym, czy Polska potrafi zamienić swój potencjał intelektualny w realne bezpieczeństwo państwa.
DIANA nie jest konferencją ani klasycznym programem grantowym. To systemowy mechanizm współpracy państwa, nauki, przemysłu i wojska, który ma jeden cel: przeprowadzić polskie technologie od etapu pomysłu do etapu wdrożenia.
Przez lata Polska borykała się z tym samym problemem: świetne pomysły, znakomici naukowcy i ambitne start-upy zbyt często kończyły swoją drogę poza krajem. Brakowało wsparcia w kluczowym momencie przejścia od laboratorium do produkcji i skali. DIANA ma ten schemat przełamać.
– Musimy postawić na akcelerację, czyli przyspieszenie – mówił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podczas otwarcia polskiego akceleratora NATO w Krakowie.
To trafna diagnoza wyzwania, przed którym stoi dziś Polska.
Od pomysłu do wdrożenia
Polska nie ma deficytu talentów. Ma deficyt mechanizmów, które skutecznie łączą badania, innowacje i realne potrzeby bezpieczeństwa.
DIANA została zaprojektowana właśnie po to, by budować takie połączenia. Program wspiera rozwój technologii podwójnego zastosowania, wzmacnia współpracę z wojskiem i przemysłem oraz umożliwia skalowanie rozwiązań istotnych z punktu widzenia NATO i bezpieczeństwa państwa.
Otwarcie akceleratora w Krakowie nie jest przypadkowe. To świadoma decyzja, by innowacja przestała być zapisem w dokumentach strategicznych, a stała się elementem realnej gospodarki i zdolności obronnych.
Odpowiedź systemowa, nie incydentalna
Historia firmy ICEYE jest ważną lekcją. Pokazuje, że polski talent i polskie pomysły mogą odnosić globalne sukcesy, ale bez odpowiedniego wsparcia państwa często realizowane są poza Polską.
DIANA ma być odpowiedzią systemową, a nie jednorazowym projektem. Jej celem jest stworzenie trwałego środowiska, w którym innowatorzy mogą rozwijać technologie o znaczeniu strategicznym w kraju, we współpracy z instytucjami państwa i sojusznikami.
Państwo powinno być dla nich partnerem, a nie barierą.
Suwerenność technologiczna i bezpieczeństwo
Współczesne konflikty coraz częściej rozstrzygają się w obszarach takich jak dane, sztuczna inteligencja, systemy autonomiczne czy ochrona infrastruktury krytycznej.
Dzięki DIANA Polska wzmacnia swoją obecność w technologicznej części NATO. To różnica zasadnicza. Państwo, które projektuje i produkuje kluczowe technologie, ma realny wpływ na bezpieczeństwo swoje i sojuszu. Państwo, które wyłącznie kupuje, pozostaje zależne.
Sprawdzian dojrzałości państwa
DIANA nie obiecuje szybkich cudów. Oferuje coś ważniejszego: trwały mechanizm, który przy konsekwentnym wsparciu może wzmocnić pozycję Polski w europejskim i natowskim systemie bezpieczeństwa. To projekt, w którym polityka przestaje być deklaracją, a staje się praktycznym działaniem.
Bo koszt zaniechania znamy już zbyt dobrze: utracone technologie, wyeksportowane talenty i bezpieczeństwo oparte na cudzych rozwiązaniach.
To sprawdzian, czy Polska chce być krajem pomysłów, czy krajem, który potrafi z tych pomysłów budować realną siłę państwa.



