Skip to main content

PSL od początku traktuje sprawę MERCOSUR jako sprawdzian odpowiedzialności państwa, a nie doraźnej polityki. Gdy w 2019 roku w Brukseli zapadały kluczowe decyzje, rząd PiS nie podjął działań, które mogłyby zatrzymać lub zasadniczo zmienić bieg negocjacji. PSL już wtedy ostrzegało przed konsekwencjami dla polskiego rolnictwa, jednolitego rynku oraz bezpieczeństwa żywności. Dziś, gdy proces formalnie jest zaawansowany, ludowcy konsekwentnie działają na wszystkich dostępnych poziomach – rządowym, sejmowym i europejskim – wzmacniając klauzule ochronne, blokując próby „szybkiej ścieżki” i broniąc interesów producentów oraz konsumentów. To polityka oparta na analizie, ciągłości i realnych narzędziach, a nie na reakcjach po fakcie.

W sprawie umowy UE–MERCOSUR polityka nie rozgrywa się w komentarzach po fakcie, lecz w procedurach i terminach. Unia Europejska działa według jasnej logiki: kto chce zatrzymać niekorzystne rozwiązania, musi reagować wtedy, gdy proces jest jeszcze otwarty. W przypadku MERCOSUR moment decydujący przypadł na rok 2019 – i to od tego punktu należy zacząć uczciwą ocenę.

29 czerwca 2019 roku Komisja Europejska ogłosiła zakończenie negocjacji handlowych UE z państwami MERCOSUR. Od tego momentu dyskusja toczy się już nie o „negocjowanie od zera”, lecz o ratyfikację, tryb procedowania oraz wprowadzenie mechanizmów ochronnych. To fakt kluczowy, ponieważ oznacza, że polityczne deklaracje składane później nie mogły już zmienić uzgodnionego tekstu – mogły jedynie próbować go zatrzymać albo obudować zabezpieczeniami.

Błędy i zaniechania PiS: hałas po czasie zamiast decyzji w kluczowym momencie

Największy problem w działaniach rządów PiS polegał na tym, że Polska nie stała się liderem sprzeciwu w fazie negocjacji, zanim tekst został zamknięty. Zamiast konsekwentnie budować koalicję państw sceptycznych i twardo domagać się klauzul bezpieczeństwa, rząd PiS nie wykorzystał czasu, w którym możliwe było wywieranie realnego wpływu.

Co więcej, już po zakończeniu negocjacji, 17 lipca 2019 r., minister ds. europejskich Konrad Szymański mówił w Sejmie:

– Polska zdecydowanie popiera rozwój wielostronnych umów handlowych (…) do których na pewno należy umowa z MERCOSUR – mówił minister ds. Unii Europejskiej w rządzie Prawa i Sprawiedliwości.

Był to sygnał polityczny, który osłabiał pozycję Polski w późniejszej fazie sporu. Nie da się jednocześnie deklarować poparcia dla kierunku i skutecznie budować frontu blokującego.

PSL: „nie” wypowiedziane wcześnie i konsekwentnie oraz konkretne narzędzia

PSL od początku podkreślało, że MERCOSUR w obecnym kształcie stanowi ryzyko dla polskich rolników i konsumentów. Wicepremier i prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz przypomina, że nie jest to reakcja na doraźną debatę:

– PSL było pierwszym środowiskiem politycznym, które mówiło wyraźne „nie” dla tej umowy. Już w 2019 roku ostrzegaliśmy, że nie można zgodzić się na warunki niekorzystne dla bezpieczeństwa polskich rolników i konsumentów – wskazał prezes PSL.

To sprzeciw oparty na analizie, a nie na emocjach: ryzyko zalania rynku żywnością produkowaną w odmiennych standardach, presja cenowa oraz uderzenie w konkurencyjność europejskiego rolnictwa.

Polska jako potęga eksportowa – stawką jest jednolity rynek UE

Warto przytoczyć liczby, które pokazują, dlaczego MERCOSUR jest sprawą strategiczną:

  • w 2024 roku eksport rolno-spożywczy Polski osiągnął 53,5 mld euro (ok. 231 mld zł),
  • 73,7% tej sprzedaży trafiło na rynek Unii Europejskiej.

Oznacza to jedno: naszą największą przewagą jest dostęp do jednolitego rynku UE. Jeśli rynek ten zostanie zalany tańszą wołowiną czy drobiem z Ameryki Południowej, polskie produkty mogą zostać wypchnięte z głównego kierunku eksportu – co uderzy nie tylko w rolników, lecz także w cały łańcuch produkcji i przetwórstwa.

Parlament Europejski: sprzeciw to za mało – liczą się instrumenty

Europoseł PSL Krzysztof Hetman podkreśla, że obrona interesów Polski musi być prowadzona tam, gdzie zapadają decyzje i gdzie można wprowadzać realne zabezpieczenia:

– Dlatego walczymy w Parlamencie Europejskim o twarde klauzule bezpieczeństwa i blokujemy próby „szybkiej ścieżki” bez debaty – podkreślił.

I dodał:

– Najważniejszym postulatem, który udało się wprowadzić w Parlamencie Europejskim, jest mechanizm wzajemności. Jeśli w Unii nie wolno stosować określonych środków ochrony roślin czy antybiotyków, to te same zasady muszą obowiązywać żywność z krajów MERCOSUR.

To sedno uczciwej konkurencji: nie może być tak, że europejscy rolnicy inwestują miliardy w dobrostan i normy, a rynek zalewa tańszy produkt tylko dlatego, że tych norm nie spełnia.

Działania na trzech poziomach: rząd – Sejm – Europa

PSL i koalicja rządząca prowadzą działania równolegle:

Rząd – 26 listopada 2024 r. Rada Ministrów przyjęła uchwałę wyrażającą sprzeciw wobec obecnego kształtu umowy.

Sejm – 25 lipca 2025 r. Sejm przyjął uchwałę w sprawie umowy UE–MERCOSUR.

Parlament Europejski – prace nad klauzulami ochronnymi, mechanizmem wzajemności oraz blokowaniem „szybkiej ścieżki”.

Jak podkreśla Krzysztof Hetman, stawka wciąż pozostaje otwarta.

– Losy umowy MERCOSUR wciąż się ważą. (…) Kluczowy jest mechanizm mniejszości blokującej. Liczymy na asertywność Włoch, by skutecznie zatrzymać zapisy uderzające w polską wieś – wskazał poseł do PE.

To polityka odpowiedzialna: bez złudzeń, ale i bez kapitulacji – polegająca na budowaniu blokady, wydłużaniu procesu oraz wzmacnianiu zabezpieczeń.

Dwa podejścia, jedna stawka

MERCOSUR nie jest dziś sporem o hasła, lecz o odpowiedzialność za państwo. Rządy PiS miały czas i narzędzia, by działać wtedy, gdy proces negocjacyjny był jeszcze otwarty. Moment ten nie został wykorzystany. Zabrakło przywództwa, zaniechano budowy koalicji, a po domknięciu negocjacji wysyłano sygnały osłabiające pozycję Polski. W efekcie polskie rolnictwo pozostało bez realnej tarczy ochronnej, a dziś PiS próbuje nadrabiać te zaniedbania głośnymi deklaracjami, gdy kluczowe decyzje już zapadły.

PSL reprezentuje podejście odmienne: wczesny sprzeciw, konsekwencję i konkretne narzędzia. Od jasnego „nie” wypowiedzianego w 2019 roku, przez uchwały rządu i Sejmu, po twardą walkę w Parlamencie Europejskim o klauzule bezpieczeństwa, mechanizm wzajemności oraz zablokowanie „szybkiej ścieżki” bez debaty. To polityka, która nie udaje bezradności, lecz chroni polski interes tam, gdzie rzeczywiście zapadają decyzje.

Stawką nie jest wyłącznie przyszłość rolników. Stawką jest polski model eksportu, dostęp do jednolitego rynku UE oraz bezpieczeństwo konsumentów. Bo jeśli standardy obowiązują jednych, a nie obowiązują drugich, nie mamy do czynienia z wolnym handlem – lecz z dumpingiem norm i zagrożeniem dla zdrowia publicznego.

Dlatego różnica między PiS a PSL jest dziś zasadnicza. PiS zaniedbał moment sprawczości i porzucił polskie rolnictwo w kluczowej fazie gry. PSL walczy o polskie rolnictwo, polski interes i zdrowie konsumentów – bo zdrowie zaczyna się na talerzu.