Partnerstwo sprawdza się także w szacunku dla pamięci drugiego narodu. Uchwała Lwowskiej Rady Obwodowej ustanawiająca 2027 rok rokiem UPA i Romana Szuchewycza, współodpowiedzialnego za ludobójstwo Polaków, narusza tę zasadę. Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz uznał decyzję za nieakceptowalną. Wicemarszałek Sejmu RP Piotr Zgorzelski zażądał jej uchylenia.
Szacunek dla ofiar jest bezwarunkowy
Polska wspiera Ukrainę, ponieważ rozumie znaczenie jej niepodległości dla bezpieczeństwa Europy. Jednocześnie ma obowiązek reagować, gdy instytucje publiczne honorują ludzi odpowiedzialnych za mordowanie polskich obywateli. Oba zobowiązania wynikają z odpowiedzialności za państwo i jego wspólnotę.
Rodziny ofiar muszą mieć pewność, że Polska upomni się o ich bliskich również wtedy, gdy wymaga to trudnych rozmów z partnerami. Właśnie w takich chwilach sprawdza się wiarygodność państwa.
– Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej, by 2027 rok był rokiem UPA i Szuchewycza, jest nieakceptowalna – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.
Prezes PSL wskazał, że takie działania pogłębiają podziały między narodami. Wezwał władze Ukrainy do odcięcia się od stanowiska lwowskich radnych.
Walka o niepodległość nie usprawiedliwia mordowania ludności cywilnej. Ta zasada obowiązuje niezależnie od narodowości sprawców i ofiar. Prawo do pamięci o zamordowanych i ich godnego pochówku nie wymaga żadnego dodatkowego uzasadnienia.
Lokalna uchwała, strategiczne konsekwencje
Niezależnie od intencji autorów uchwały jej skutki wykraczają poza lokalną politykę. Honorowanie sprawców zbrodni podważa zaufanie między społeczeństwami, od którego zależy trwałość współpracy polsko-ukraińskiej.
Zaufanie podtrzymuje społeczne poparcie dla pomocy i długofalowego partnerstwa. Osłabianie go w czasie, gdy Ukraina odpiera rosyjską agresję i potrzebuje międzynarodowego wsparcia, jest szczególnie nieodpowiedzialne.
Uchwałę przyjęła rada obwodowa, odpowiednik polskiego sejmiku wojewódzkiego. Odpowiadają za nią konkretni politycy. Od władz Ukrainy należy oczekiwać jednoznacznego sprzeciwu wobec gloryfikacji sprawców zbrodni. Od Lwowskiej Rady Obwodowej domagamy się uchylenia uchwały.
Sprzeciwu Polski nie można przeczekać
Kolejne upamiętnienia sprawców zbrodni nie mogą stawać się rutyną, po której następuje kilka dni polskiego oburzenia i powrót do dotychczasowej praktyki. Taki scenariusz rodzi przekonanie, że nasz sprzeciw można przeczekać. Dlatego reakcja powinna mieć jasno określony cel: uchylenie uchwały.
– Musi nastąpić kres prowokacjom – żądamy uchylenia tej uchwały w imię prawdy historycznej i dobrosąsiedzkich stosunków – podkreślił Piotr Zgorzelski.
Dla PSL jest to konsekwencja wieloletniego zaangażowania w uznanie zbrodni wołyńskiej za ludobójstwo, upamiętnienie zamordowanych oraz zapewnienie rodzinom możliwości odnalezienia i godnego pochowania bliskich.
Nasz sprzeciw kierujemy do polityków i instytucji odpowiedzialnych za gloryfikację sprawców zbrodni. Nie obciążamy tą odpowiedzialnością całego narodu ukraińskiego. Takie uogólnienia krzywdziłyby również Ukraińców, którzy rozumieją polski sprzeciw, i utrudniały osiągnięcie celu.
Pojednanie potrzebuje decyzji
Uchylenie uchwały byłoby czytelnym sygnałem, że za deklaracjami szacunku idą konkretne działania. Prace poszukiwawcze, ekshumacje i godne pochówki nadawałyby temu szacunkowi najbardziej ludzki wymiar.
Jako Polacy mamy prawo oczekiwać, że nasze państwo będzie konsekwentnie upominać się o zamordowanych rodaków. Jesteśmy im winni pamięć. Ich rodzinom jesteśmy winni pewność, że Polska o nich nie zapomni. A sobie nawzajem jesteśmy winni państwo, które potrafi tych zobowiązań dotrzymać.



