Nauka na dwie, a nawet trzy zmiany w podstawówkach. Przeładowany program nauczania i chaos w „wygaszanych” gimnazjach. Taki jest krajobraz po antyreformie edukacji – pisze Urszula Pasławska, posłanka PSL.


Nauka na dwie, a nawet trzy zmiany w podstawówkach. Przeładowany program nauczania, który trzeba zrealizować w dwa, zamiast w trzy lata. Chaos w „wygaszanych” gimnazjach i w dodatku uszczerbek w finansach samorządów, które z własnych kieszeni musiały dopłacić do zmian w szkolnictwie forsowanych przez rząd.

Tak wygląda sytuacja po reformie edukacji minister Zalewskiej, która w uznaniu za zasługi w rządzie dostała niedawno 75 tys. zł premii z naszych podatków.

Według obietnic minister Zalewskiej oczywiście miało być świetnie. Szkoły miały przejść przez reformę bez szwanku, nauczyciele bez zwolnień, uczniowie bez stresu, a samorządy bez kosztów. Stało się jednak inaczej, co PSL zapowiadało od dawna.

Najwięcej stracili najmłodsi, czyli uczniowie szkół podstawowych. Siłą rzeczy są często zmuszani uczyć się na dwie zmiany, bo w szkołach brakuje miejsc. Nowi uczniowie przychodzą, starsi nie odchodzą do gimnazjów, a mury placówek nie są z gumy. W olsztyńskiej SP 30 od września ma nawet wejść trzecia zmiana z nauką do godz. 19. 40, o czym zawiadomili mnie zaniepokojeni rodzice.

Taki stan rzeczy nie przekłada się na lepszą jakość nauczania. Najbardziej poszkodowani zostali jednak obecni siódmo – i szóstoklasiści. Przez dwa lata szkoły podstawowej muszą bowiem przerobić program planowany wcześniej na trzy lata gimnazjum.

To jednak nie koniec ich kłopotów. Za rok, w 2019 roku, podczas rekrutacji do szkół średnich spotkają się dwa roczniki – urodzeni w 2003 i 2004 roku, w dodatku jedni po „starym” gimnazjum, drudzy po „nowej” podstawówce. Logiczne, że dla wszystkich nie starczy miejsca w wymarzonych szkołach.

Nie obyło się także bez ofiar w nauczycielach. ZNP podało, że w wyniku reformy pracę straciło ponad 7 tys. nauczycieli w Polsce, a 18, 5 tys. pełny etat. Zapłaciły gminy. Miasto Olsztyn tylko w tym musiało wypłacić około 710 tys. zł odpraw dla zwalnianych nauczycieli oraz odprawy emerytalne. A to dopiero początek kosztów. Władze Olsztyna obliczyły, że do reformy dołożyły ok. 2,4 mln zł z budżetu miasta.

Olsztyn dostał jednak od państwa ok. 600 tys. zł na sfinansowanie reformy. Kroplę w morzu potrzeb, ale jednak. Wiele samorządów poniosło spore koszty wymuszone reformą, a nie dostało nic. Dlatego przygotowałam interpelację do min. Zalewskiej z zapytaniem, ile dostała każda ze 116 gmin w naszym województwie, ile 19 powiatów a ile 2 miasta na prawach powiatu. Gdy dostanę odpowiedź, szybko Państwa poinformuję.

Minister Anna Zalewska dostała w 2017 roku ponad 75 tys. zł nagrody od premier Beaty Szydło. Śmiem twierdzić, że nie były to najlepiej zainwestowane pieniądze.

Urszula Pasławska,
posłanka PSL

Fot. Kancelaria Sejmu / Krzysztof Białoskórski