Członkom partii rządzącej coraz częściej puszczają nerwy. Dociskani przez Polaków na spotkaniach, kiedy wreszcie zaczną realizować swoje obietnice wyborcze, bezradni politycy PiS coraz ostrzej atakują sympatyków Ludowców.

Tym razem atak na PSL przepuścił minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak. W TVP1 pytany przez dziennikarza o obniżkę emerytur byłych funkcjonariuszy SB, zaczął krytykować Polskie Stronnictwo Ludowe. Stwierdził m.in., że obecny PSL to „ważny element władzy PRL-owskiej”, a ludowcy „wciąż otrzymują najwyższe emerytury w wysokości 18-21 tys. zł”.

– PiS po raz kolejny obraża setki tysięcy działaczy i sympatyków ruchu ludowego. Panie ministrze, ludowcy na emeryturach to głównie rolnicy. Dostają emerytury z KRUS, najniższe spośród wszystkich Polaków! Jak pan może obrażać ludzi, którzy całe życie ciężko pracowali na gospodarstwie? – ripostował poseł PSL Paweł Bejda na zwołanej błyskawicznie konferencji w Sejmie.

Politycy PiS nie pierwszy raz obrażają Ludowców. Jednocześnie nie przeszkadzają im byli prominentni działacze PZPR w swoich szeregach. Przypomnijmy tylko posła PiS Stanisław Piotrowicza, prominentnego prokuratora w PRL, który jest odpowiedzialny za zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego. Albo Krzysztofa Czabańskiego, od 1967 roku członka PZPR, a dziś autora skoku PiS na media publiczne.

– Słowa wypowiedziane w publicznej telewizji przez konstytucyjnego ministra są skandaliczne – ocenił w czasie konferencji Jakub Stefaniak, rzecznik PSL. – PSL jako jedyna partia na scenie politycznej zdecydowała się na tak głęboką zmianę pokoleniową. Dziś kierownictwo partii składa się głównie z 30- i 40-latków, którzy z racji wieku PRL ledwo pamiętają – tłumaczy Stefaniak.