Płock drży przed powodzią – alarmują mieszkańcy i zarząd powiatowy. Wszystkiemu winna opieszałość i zbyt niskie środki na pogłębianie oraz udrażnianie Wisły. Te zostały drastycznie zmniejszone za czasów rządów PiS.


Od miesięcy widmo powodzi zagląda w oczy mieszkańców miast położonych przy rzekach i zbiornikach wodnych. Pomimo ostrzeżeń ekspertów rząd zlekceważył bezpieczeństwo wielu tysięcy Polaków. Na problem kolejny raz zwrócili uwagę samorządowcy i mieszkańcy Płocka. Tutaj zagrożenie z dnia na dzień staje się coraz bardziej realne.

– Jeżeli będą zachowane te wartości wydobycia namułu z dna Wisły, które od dwóch lat wykonuje PiS, a więc w 2016 r. – 160 tys. metrów sześc., w 2017 r. – tylko 100 tys. metrów sześc., to powódź na terenie powiatu płockiego jest po prostu kwestią czasu – alarmuje Piotr Zgorzelski, poseł PSL.

Opieszałość rządu w podjęciu prac usuwających namuł z koryta rzeki to nie wszystko. Co więcej, PiS przeznaczyło niewystarczające środki na pogłębienie Wisły w jej środkowym odcinku. Jest to niezbędne dla zachowania bezpieczeństwa mieszkańców. Przedstawiciele rządzących nic sobie z tego jednak nie robią.

Dlatego politycy z Płocka wzięli sprawy w swoje ręce. – Wystąpiłem z interpelacją do ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej w sprawie środków na pogłębianie oraz udrażnianie Wisły na terenie powiatu płockiego. Zabiegamy też o spotkanie z panią premier Beatą Szydło, która jest wicepremierem ds. społecznych, a ten temat ma również wymiar społeczny – tłumaczy Zgorzelski.

„Z uwagi na to, że utrzymanie we właściwym stanie wód rzeki leży w interesie władz samorządu powiatowego i winno być priorytetem resortu gospodarki wodnej, zarząd powiatu w Płocku ponownie wnioskuje o podjęcie działań w zakresie udrożnienia rzeki Wisły poprzez usunięcie namułu i rumoszu z koryta rzeki w granicach powiatu płockiego” – zwrócił się w piśmie do ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Mariusz Bieniek, starosta płocki.

Zagrożenie jest jak najbardziej realne. Mieszkańcy powiatu płockiego dobrze pamiętają rok 2010, kiedy powodzie nawiedziły tutejsze tereny. W dwa lata później powołano tutaj Stowarzyszenie Obrońców Doliny Iłowsko-Dobrzykowskiej, które również walczy o pogłębianie i udrażnianie koryta środkowego odcinka Wisły.