W Unii Europejskiej rozpoczęło się wstępne planowanie przyszłego budżetu. Przez nieudolność dyplomacji PiS Polska może stracić nawet połowę tego, co dostaje obecnie. Dla naszej gospodarki będzie oznaczać katastrofę.


Obecny budżet unijny na lata 2014-2020 wynegocjowany m.in. przez PSL wynosi 105 mld euro. W następnej perspektywie o podobnej kwocie będziemy mogli jedynie pomarzyć. Powodem tego jest brak umiejętności porozumienia się polityków PiS z unijnymi partnerami, Brexit oraz problemy globalne, jak uchodźcy i pomoc krajom południa Europy.

Sama Wielka Brytania wpłaca do unijnego budżetu równowartość 62 mld złotych. Tyko dwa kraje UE wpłacają więcej pieniędzy. Utrata tych środków może być pretekstem do tego, by znacząco obniżyć dotacje dla Polski. Do tego wszystkiego pojawiła się koncepcja utworzenia odrębnego budżetu UE dla państw w strefie euro.

W związku z brakiem środków w unijnej kasie zmniejszy się również kwota dostępna w ramach szczególnie ważnych dla Polski programów. Chodzi o fundusze strukturalne i politykę rolną. Stanowią odpowiednio 36 i 39 proc. unijnego budżetu.

Oznacza to, że będzie mniej pieniędzy na pomoc małym firmom, inwestycje w służbę zdrowia, edukację, rozbudowę infrastruktury i rolnictwo.

Guenther Oettinger, unijny komisarz do spraw budżetu przyznał, że w ramach konsultacji kraje członkowskie będą pytane, czy nieprzestrzeganie zasady praworządności powinno skutkować zmniejszeniem wypłat dla danego kraju. Podobne restrykcje mogłyby dotknąć także państw, które odmówią przyjmowania uchodźców.

Wygląda więc na to, że Komisja Europejska nie chce tu narzucać rozwiązań. O wprowadzeniu restrykcji mają zdecydować opinie poszczególnych członków Unii.