Rząd szykuje kolejne podwyżki. Tym razem zapłacimy więcej za prąd. To nawet 11 zł miesięcznie. Najmocniej zmiany uderzą w małe i średnie firmy.

Jeszcze niedawno premier Beata Szydło zapewniała, że wszystko jest policzone, a Polacy nie muszą martwić się o finansowanie hucznych obietnic PiS. Rzeczywistość dość szybko zweryfikowała te słowa. Budżet rozsypuje się jak domek z kart, a rząd desperacko szuka pieniędzy. Gdzie? W kieszeniach obywateli.

Po zapowiadanej podwyżce gazu, czeka nas kolejna. Tym razem zapłacimy większe rachunki za prąd. Miesięcznie to ponad 11 zł. Jeszcze więcej i to znacznie zapłacą mali i średni przedsiębiorcy.

Jak wyliczają eksperci płatność za prąd wzrośnie nawet o 10 proc. Dla budżetu przeciętnej polskiej rodziny to znaczne obciążenie. Prognozy są bezlitosne: na podwyżce najbardziej ucierpią najubożsi. Nawet 54 tys. osób może mieć problemy z zapłatą rachunków. To krótka droga do problemów z ogrzaniem czy z oświetleniem domu.

Zmiany są elementem propozycji Ministerstwa Energii. Według planów, rząd potrzebuje nawet 4,1 mld zł w 2021 r. i ponad 5,1 mld zł w 2026 r. Te koszty w głównej mierze poniosą małe i średnie firmy. Zapłacą rocznie o 520 zł więcej niż dotychczas, a po 2026 r. o 625 zł więcej. Ucierpią szczególnie ci, którzy zużywają sporo energii, czyli m.in. gospodarstwa rolne.

Rząd tłumaczy, że zmiany mają zapobiec niedoborom mocy wytwórczych. Zaproponowana forma promuje jednak przemysł węglowy. PiS już wcześniej wypowiedział wojnę odnawialnym źródłom energii. Niszcząc branżę OZE rządzący nie tylko wyrządzają szkodę gospodarce, ale i środowisku. Ucierpią więc nie tylko nasze portfele.