Wystarczyło zaledwie dziewięć miesięcy rządów PiS w rolnictwie, żeby branża ta znalazła się w katastrofalnej sytuacji. Minister Krzysztof Jurgiel nie panuje nad tym co się dzieje. Grozi to bankructwem wielu gospodarstw rolnych. Dlatego rolnicy ze świętokrzyskiego apelują do ministra o złożenie dymisji z zajmowanego stanowiska.

Tak źle jak jest obecnie w rolnictwie niebyło do lat. Rząd PiS kompletnie zaniedbał sprawy mieszkańców wsi. Rolnicy zrzeszeni w świętokrzyskiej izbie rolniczej stracili już cierpliwość do nieudolnych rządów ministra Jurgiela. Żądają jego ustąpienia.

Gospodarze wymieniają szereg błędów i zaniedbań jakie według nich popełnił minister rządu PiS. Przez bezmyślną politykę rządu mamy obecnie najniższe od wielu lat ceny zbóż. Przyczynił się do tego import bezcłowy z Ukrainy, który według rolników nie jest należycie kontrolowany.

Resort nie wprowadził wsparcia krajowego w odpowiedzi na załamanie rynku porzeczek, wiśni, jabłek. Natychmiast konieczna jest krajowa pomoc de minimis. Tymczasem ministerstwo w tej sprawie jedynie debatuje.

Rząd nie ma również pomysłu na embargo ze strony Rosji . W zeszłym roku pomoc z UE w formie bezpłatnej dystrybucji objęto 296 tys. ton na mleka i przetworów oraz na owoców. W 2016 r. obniżono tą pomoc do zaledwie 88 tys. ton.

Rolnicy wyrażają też swój sprzeciw dla pomysłu na redukcji produkcji mleka. Obawiają się że podobnie jak z uprawą buraków cukrowych, redukcja nastąpi tylko w mniejszych gospodarstwach.
Sen z powiek hodowców spędza ASF i lawinowe zwiększanie się ilość ognisk tej choroby.

Minister rolnictwa nie panuje nad tym problemem, koła łowieckie nie realizują założonej redukcji populacji dzików. Do tego miejsca utylizacji zarażonych zwierząt wyznaczono 400 km od ognisk choroby. Transport na tak duże odległości grozi rozprzestrzenieniem ASF na obszary gdzie do tej pory nie występował.

Poważnym problemem jest też zwiększenie kosztów produkcji rolnej, hodowli i dodatkowe obciążenie podatkiem za wodę, który niebawem ma obowiązywać. – Domagamy się zrealizowania obietnic wyborczych – podwojenia dopłat bezpośrednich oraz obligatoryjnego wprowadzenia umów kontraktacyjnych z minimalną ceną gwarantowaną, zgodnie z zapowiedzią rządową i wyborczą – żądają rolnicy w swoi piśmie do ministerstwa.

Ponad to zwracają uwagę, że miała być repolonizacja zakładów przetwórczych, tymczasem kolejne są wykupywane lub budowane przez kapitał obcy – niemiecki czy nawet ukraiński.

Ogromnym problemem jest ograniczenie właścicielom ziemi prawa do decydowania o własnym majątku i wprowadzenie dyktatu ANR. To ta agencja wykazała się brakiem kompetencji podczas aukcji koni, a w „nagrodę” ma dodatkowo przejąć zadania od ARR.

Rolnicy nie chcą też porozumienie TTiP z USA, które obecny rząd promuje.