PiS-owska ustawa dotycząca obrotu ziemią zablokowała rozwój gospodarstw rolnych. Rozwiązania, które obowiązują od 30 kwietnia sprawiły, że rolnicy nie mogą swobodnie kupować i sprzedawać gruntów ornych. Od momentu wprowadzenia nowych przepisów, w całej Polsce wydano pozwolenia na sprzedaż zaledwie 341 hektarów.

– To próba wygaszenia  rolnictwa w naszym kraju – mówi poseł Marek Sawicki, były minister rolnictwa. – Brak możliwości zakupu ziemi, to brak możliwości rozwoju gospodarstw. Polski rolnik został pozbawiony swoich praw. PSL zrobi wszystko, aby mu je przywrócić – dodaje.

Ludowcy od początku sprzeciwiali się rozwiązaniom proponowanym przez PiS. Ostrzegali, że restrykcyjne przepisy spowodują utratę dostępu do kupna gruntów rolnych dla 90% polskiego społeczeństwa.

Rolnicy zbulwersowani kształtem nowych zasad w obrocie ziemią, zorganizowali protest przed Sejmem, który wsparło PSL. Po jego naporem PiS wprowadziło modyfikacje, do swojego projektu, jednak okazały się one zbyt małe.

W tym momencie obrót ziemię rolną w Polsce praktycznie nie istnieje. Od momentu wprowadzenia nowych przepisów, w całej Polsce wydano pozwolenia na sprzedaż zaledwie 341 hektarów. Potwierdzają to dane Agencji Nieruchomości Rolnych, na które powołuje się dziennik Rzeczpospolita.

Rolnik został przywiązany do ziemi, tak jak to miało miejsce w czasie pańszczyzny. Swoje grunty może sprzedać najłatwiej tylko państwu. Oczywiście po odpowiednio niskiej cenie. Dlatego wielu rolników uważa, że działania PiS to nic innego jak nacjonalizacja ziemi przeprowadzana w aksamitnych rękawiczkach.

– Obroniliśmy polską ziemię przed zaborcami, obronimy też przed PiS – zapowiada Mirosław Maliszewski, poseł PSL. Ludowcy chcą po wakacjach w Sejmie rozpocząć działania, które zmuszą PiS do zaprzestania niszczenia polskiej wsi.