To, że minister rolnictwa nie zajmuje się rolnictwem i sprawami wsi wszyscy wiedzą doskonale. Nikt nie wiedział jednak jeszcze, że Grzegorz Puda chce być jak prawdziwy VIP. „A tu z butów słoma wystaje”. – Sytuacja, w której Grzegorz Puda domaga się zwolnienia urzędnika za to, że minister nie mógł skorzystać z wejścia VIP na lotnisku jest skandaliczna. Prosimy pana ministra, żeby zszedł na ziemię. To nie folwark! Los polskich rolników powinien znajdować się w centrum jego zainteresowania – powiedział na konferencji prasowej w Sejmie poseł PSL, Krzysztof Paszyk.

To, że minister Grzegorz Puda nie zajmuje się rolnictwem i sprawami wsi wszyscy wiedzą doskonale. Bezradność „dziecka we mgle” sprawia, że polskie rolnictwo jest w zapaści. Likwidowane są małe, rodzinne gospodarstwa, rolnicy nie mają gdzie sprzedać swoich produktów, nie stać ich już nawet na nawozy.

ℹ️ Czytaj także -> Składamy wniosek o wotum nieufności wobec ministra rolnictwa Grzegorza Pudy

Tymczasem nasz minister chce być jak prawdziwy VIP.

Za brak luksusów Grzegorz Puda chce zwolnić podwładnego. Zagroził zwolnieniem urzędnikowi, który nie załatwił dla niego obsługi VIP na lotnisku w Rzeszowie. Wcześniej poseł PiS był niezadowolony z pobytu w 4-gwiazdkowym hotelu w Luksemburgu.

Jak donoszą wolne media, w czerwcu tego roku minister miał być niezadowolony z załatwienia dla niego w ostatniej chwili obsługi VIP na lotnisku w Rzeszowie, po przylocie z Lizbony. Z kolei w październiku ubiegłego roku Puda nie chciał skorzystać z zarezerwowanego noclegu w hotelu Hilton-Doubletree (150 euro za noc) w Luksemburgu, przy okazji spotkania unijnych ministrów rolnictwa. Powodem była zamknięta restauracja i posiłki podawane gościom do pokoju. W rezultacie minister miał przenieść się od 5-gwiazdkowego hotelu Sofitel Le Grand Ducal (w cenie 300 euro za noc), gdzie obsłużono go według jego życzenia.

Odpowiedzialnością za brak luksusów Puda obarcza inspektora ds. obsługi wyjazdów służbowych. Chce zwolnić urzędnika Ministerstwa Rolnictwa.

– Likwidowane są gospodarstwa, a minister zajął się budowaniem folwarku. Sytuacja, w której Grzegorz Puda domaga się zwolnienia urzędnika za to, że minister nie mógł skorzystać z wejścia VIP na lotnisku jest skandaliczna. Prosimy pana ministra, żeby zszedł na ziemię. To nie folwarki! Los polskich rolników powinien znajdować się w centrum jego zainteresowania – powiedział poseł PSL, Krzysztof Paszyk.

Rzecznik prasowy PSL, Miłosz Motyka przypomniał, że to nie pierwszy raz, kiedy PiS łamie kodeks pracy, za co zapłacili wszyscy Polacy.

W 2015 i 2016 r. w agendach podległych ministrowi rolnictwa zwolniono kilkuset urzędników, którzy zaczęli dochodzić swoich praw w sądach i wywalczyli należne im odszkodowania.

– Za łamanie prawa pracy przez PiS zapłaciliśmy my wszyscy. Dzisiaj mamy podobną sytuację: minister Puda dąży do zwolnienia urzędników, którzy pracują zamiast wykonywać jego partyjne zachcianki. Domagamy się w tej sprawie silnej reakcji Związków Zawodowych oraz premiera, któremu przecież podległy jest minister Puda – podkreślił Miłosz Motyka.