Po nieudanym skoku na sądu PiS planuje już następny. Tym razem na celownik rządzący wzięli media. Czwarta władza zagrożona?

– Po wakacjach weźmiemy się za was! – tymi słowami zwróciła się do dziennikarza jednego z internetowych portali Krystyna Pawłowicz. Później tłumaczyła się, że… żartowała. W ubiegłym tygodniu okazało się, że nie był to czarny humor posłanki PiS. Zamiary partii rządzącej potwierdził jej prezes Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla TV Trwam.

– Sprawa dekoncentracji mediów też będzie załatwiona, choć będzie wielki opór – zapowiedział lider PiS. W tym wypadku nie ma wątpliwości – to nie żarty. Rządzący na celownik wzięli media. Stosowny projekt w zaciszu gabinetów powstaje w Ministerstwie Kultury. To tam przygotowywany jest zamach na media.

Repolonizacja mediów, czy też „dekoncentracja będzie skutkowałaby prawdziwą rewolucją na rynku medialnym. Jej głównym skutkiem byłoby jednak przejęcie części mediów przez spółki skarbu państwa. Czyli w rezultacie przez PiS. Czym skutkuje przejęcie mediów przez polityków już widzimy na przykładzie Telewizji Polskiej.

PiS podjął już raz próbę przejęcia niektórych mediów. Głośno mówiło się o planowanym przejęciu regionalnych dzienników. Oficjalnie chodziło o repolonizację tych wydawnictw. Nieoficjalnie w znacznym stopniu ułatwiłoby to walkę PiS w nadchodzących wyborach samorządowych w 2018 r.

Jak ważne są media dla rządu PiS widać po Telewizji Polskiej. Decyzja o przejęciu i upolitycznieniu mediów publicznych była jedną z pierwszych podjętych przez gabinet Beaty Szydło.

Plany PiS są całkowicie sprzeczne z prawem europejskim. Unijne traktaty gwarantują swobodę przepływu kapitału. Rządzący jednak już wielokrotnie pokazywali, gdzie mają wytyczne Unii Europejskiej. To nie pierwszy raz, kiedy rząd PiS kieruje nas na kurs kolizyjny z Brukselą.