Skip to main content

Spokojna noc w mieście i perspektywa rozwoju na wsi zasługują na miejsce w tej samej ustawie. PSL popiera ograniczanie nocnej dostępności alkoholu, a jednocześnie zabiega o precyzyjne przepisy dla polskiego winiarstwa. Odpowiedzialne państwo potrafi chronić zdrowie publiczne i tworzyć przewidywalne warunki dla ludzi, którzy pracują, inwestują i rozwijają swoje regiony.

Mieszkańcy chcą bezpiecznych ulic i spokojnych nocy. Rodziny dotknięte uzależnieniem potrzebują pomocy. Przedsiębiorcy oczekują zrozumiałego prawa. Zadaniem państwa jest odpowiedzieć na te potrzeby i przewidzieć skutki przyjmowanych rozwiązań.

PSL złożyło własny poselski projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Niezależnie od tej inicjatywy ludowcy zgłosili poprawki do procedowanych projektów antyalkoholowych. Zabiegają o jasne zasady informowania o działalności winnic, wydarzeniach kulinarnych i enoturystyce, przy zachowaniu ochrony zdrowia publicznego i małoletnich.

– Jesteśmy za ograniczaniem dostępu do alkoholu, ale nie wolno jedną ustawą niszczyć polskiego winiarstwa! To kultura, turystyka i europejskie dziedzictwo. Nasze poprawki dają szansę na rozwój tej branży bez jej eliminowania – podkreśla Krzysztof Paszyk, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PSL–Trzecia Droga.

Dobre prawo potrzebuje precyzji

Alkohol pozostaje alkoholem także wtedy, gdy pochodzi z rodzinnej winnicy. Regionalne pochodzenie nie znosi ryzyka zdrowotnego. Ochrona dzieci i młodzieży oraz przeciwdziałanie uzależnieniom muszą pozostać podstawą polityki państwa.

Jednocześnie przedsiębiorca powinien wiedzieć, czy może przedstawić historię gospodarstwa, opisać uprawiane szczepy winorośli albo poinformować o zwiedzaniu i wydarzeniu kulinarnym. Granice dozwolonych działań powinny wynikać z ustawy.

Reklama wina już dziś jest co do zasady zakazana. Spór dotyczy więc również rozróżnienia zakazanej reklamy i promocji od dozwolonej informacji. Projekt nowelizacji przygotowany przez PSL ma doprecyzować te zasady.

Pewność prawa ma praktyczną wartość: pozwala planować inwestycje, organizować wydarzenia i brać odpowiedzialność za podejmowane działania.

Europejskie doświadczenia, polska szansa

Szampania jest rozpoznawalnym przykładem regionu, którego marka wiąże się z pochodzeniem wina, tradycją i jakością. Pozwala dostrzec szerszy wymiar winiarstwa: uprawę, przetwórstwo, gastronomię, turystykę i dziedzictwo miejsca.

Kulturowe znaczenie wina nie usuwa ryzyka związanego z jego spożywaniem. Pokazuje jednak, dlaczego przepisy powinny precyzyjnie rozróżniać informację o działalności gospodarstwa i jego ofercie turystycznej od marketingu alkoholu.

Polskie winnice również potrzebują przewidywalnych warunków, by budować rozpoznawalność i przyciągać odwiedzających. Europejskie doświadczenia warto analizować pod kątem ochrony zdrowia, jasności przepisów i możliwości rozwoju lokalnych gospodarstw.

Za etykietą stoi praca regionu

Winnica to ziemia, uprawa i lata inwestycji. To także przetwórstwo, wyposażenie i przygotowanie miejsca dla gości. Zanim pojawi się dochód, trzeba ponieść koszty i podjąć ryzyko związane z pogodą oraz jakością zbiorów.

– Za tymi markami stoją ludzie, którzy zainwestowali oszczędności i środki unijne w rozwój przetwórstwa owoców i promocję polskiej gospodarki – wskazuje Adam Dziedzic, poseł PSL.

Z rozwoju gospodarstwa mogą korzystać również okoliczne restauracje, pensjonaty, przewodnicy i producenci regionalnej żywności. Dla miejscowości szukających nowych źródeł dochodu takie powiązania mają znaczenie.

– Polskie winiarstwo nie ma nic wspólnego z masowymi, zachodnimi koncernami. Zakaz promocji i reklamy oraz surowe przepisy uderzają w rodzimych producentów, zaburzając konkurencję na unijnym rynku i uniemożliwiając im prowadzenie działalności – ocenia Jacek Tomczak, poseł PSL.

Ocena skutków przepisów powinna zatem uwzględniać możliwości małych gospodarstw: ich koszty, dostęp do obsługi prawnej i warunki konkurowania. Niejasne regulacje mogą zniechęcać do inwestycji i organizacji wydarzeń, nawet gdy ustawodawca nie zamierzał ograniczać takiej działalności.

Deklaracje muszą stać się przepisami

Projekt PSL dotyczy m.in. przekazów informacyjnych, kulturalnych, edukacyjnych i turystycznych związanych z wyrobami winiarskimi oraz wydarzeń łączących wiedzę o winie z kuchnią. Obejmuje więc także enoturystykę — turystykę związaną z winnicami i winem.

Rozwiązania te wymagają czytelnych warunków, które chronią małoletnich i wyznaczają granicę między informacją a zachętą do zakupu oraz spożywania alkoholu. Precyzja służy zarówno przedsiębiorcom, jak i instytucjom odpowiedzialnym za egzekwowanie prawa.

– Postawiliśmy sprawę jasno na posiedzeniu Sejmu, dzięki przygotowanym przez nas poprawkom doprowadzimy do tego, że cel ograniczenia dostępu do alkoholu nie będzie wykluczał ani eliminował polskiego winiarstwa z mapy gospodarczej – zapowiada Krzysztof Paszyk.

PSL zabiega o przełożenie tego celu na konkretne zapisy. Ostateczny kształt rozwiązań pozostaje przedmiotem prac parlamentarnych i negocjacji.

Ograniczenia dostępności alkoholu powinny służyć mieszkańcom. Przepisy dotyczące winnic powinny dawać przedsiębiorcom pewność, jak zgodnie z prawem prowadzić działalność. Miarą skuteczności będzie działanie przyjętych rozwiązań w codziennym życiu.

Dobre prawo powinno przynosić spokojniejsze noce mieszkańcom i pewniejsze jutro przedsiębiorcom. Państwo odpowiada za oba te rezultaty.

Zadbajmy o przepisy, które chronią zdrowie i pozwalają polskim winnicom rozwijać się na jasnych zasadach.