Skip to main content

W Polsce przez lata łatwiej było porzucić psa niż starą oponę. Nowe kontrole oraz planowany rejestr zwierząt mają odwrócić tę ponurą logikę i jasno przypomnieć, że odpowiedzialność za zwierzę nie kończy się na smyczy.

Bezdomność zwierząt długo była tematem sezonowym – wracała zimą i przed wakacjami, by później zniknąć z debaty publicznej. Dziś ten mechanizm przestaje działać. Niezapowiedziane kontrole prowadzone w całym kraju, setki wizyt inspektorów oraz pierwsze decyzje administracyjne pokazują, że państwo przestaje być biernym obserwatorem. To nie działania wizerunkowe, lecz rzetelna weryfikacja tego, jak naprawdę wygląda los zwierząt za bramą schronisk.

Koniec alibi dla obojętności

Ponad 430 kontroli przeprowadzonych w ciągu kilku tygodni oraz dziesiątki ujawnionych nieprawidłowości obnażyły system, który zbyt często opierał się na prowizorycznych rozwiązaniach. Planowany rejestr KROPiK ma przeciąć jeden z głównych mechanizmów porzucania zwierząt – anonimowość. Przypisanie każdemu zwierzęciu konkretnego opiekuna oznacza koniec podejścia „nie mój pies, nie mój problem”.

To zmiana filozofii działania państwa: odejście od doraźnej litości na rzecz realnej, prawnej odpowiedzialności.

Schronisko to nie biznes

Przykład samorządowych i wspólnotowych modeli opieki nad zwierzętami pokazuje, że można działać inaczej – bez nastawienia na zysk i bez traktowania schroniska jako przedsięwzięcia komercyjnego. Coraz wyraźniej wybrzmiewa zasada, że opieka nad bezdomnymi zwierzętami nie może być źródłem prywatnych dochodów. To zadanie publiczne, na równi z edukacją czy infrastrukturą komunalną.

Program „Pies w zagrodzie”, wsparcie dla gmin oraz współpraca z organizacjami społecznymi tworzą realną alternatywę wobec komercyjnych przechowalni zwierząt i wzmacniają odpowiedzialność samorządów.

– Od 30 lat mówimy o problemie bezdomności zwierząt, dziś jednak potrzebujemy szybkich i skutecznych rozwiązań systemowych. Schroniska nie mogą być źródłem dochodu dla kogokolwiek. Jeśli koszty opieki rosną, musimy ponosić je solidarnie jako wspólnota – podkreśla minister rolnictwa Stefan Krajewski.

To zapowiedź odejścia od logiki „taniego państwa”, które przez lata udawało, że problem sam się rozwiąże.

Odpowiedzialność jako standard

Skuteczne wdrożenie nowych przepisów może być ważnym krokiem w stronę cywilizacyjnej normalności. Ochrona zwierząt nie jest dodatkiem do polityki publicznej – to sprawdzian dojrzałości państwa i wspólnoty. Hasło „Nie kupuj – adoptuj” przestaje być jedynie apelem moralnym. Staje się elementem konsekwentnej i odpowiedzialnej polityki publicznej.