Skip to main content

Rolnik nie powinien tłumaczyć się z tego, że podczas żniw pracuje do późnej nocy, jego maszyny są słyszalne, a produkcji rolnej towarzyszą naturalne zapachy i odgłosy. Rząd przyjął projekt ustawy przygotowany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi pod kierownictwem Stefana Krajewskiego z PSL. Nowe przepisy mają lepiej chronić legalnie działające gospodarstwa i ograniczyć konflikty sąsiedzkie na terenach wiejskich.

Wieś to nie tylko adres. To także miejsce pracy

Polska wieś się zmienia. Przybywa mieszkańców niezwiązanych z rolnictwem, a gospodarstwa coraz częściej sąsiadują z nową zabudową mieszkaniową. Wraz z tym pojawiają się spory dotyczące zapachów, odgłosów zwierząt oraz maszyn pracujących wieczorami lub nocą.

Rolnictwa nie da się jednak prowadzić według godzin pracy biurowej. Zboże nie zaczeka, gdy nadchodzi deszcz. Zwierzęta wymagają opieki przez całą dobę. Terminy wielu prac wyznaczają pogoda, pora roku oraz cykl biologiczny roślin i zwierząt, a nie zegarek.

Dlatego projekt przyjęty przez rząd wprowadza jasną zasadę: rolnik, który działa legalnie i zgodnie z zasadami prawidłowej gospodarki rolnej, nie powinien ponosić odpowiedzialności za typowe następstwa swojej pracy.

– Coraz więcej osób wybiera wieś jako miejsce do życia, choć nie zajmuje się rolnictwem. Musimy pamiętać, że wieś jest jednocześnie miejscem produkcji żywności, a praca rolników wiąże się z hałasem maszyn, zapachami czy odgłosami zwierząt. Chcemy chronić rolników, którzy prowadzą działalność zgodnie z prawem, ale też zwiększać świadomość osób, które decydują się zamieszkać na wsi – powiedział Stefan Krajewski, minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Żniwa nie kończą się o 22.00

Projekt przewiduje zmianę Kodeksu cywilnego. Typowe oddziaływania związane z produkcją rolną, takie jak hałas, zapachy czy odgłosy zwierząt, będą uznawane za mieszczące się w granicach przeciętnej miary, jeżeli gospodarstwo działa zgodnie z przepisami i zasadami prawidłowej gospodarki rolnej.

Zmienić ma się również Kodeks wykroczeń. Rolnik nie będzie podlegał karze za zakłócanie spokoju lub spoczynku nocnego, jeżeli będzie ono wynikało z prowadzenia legalnej działalności rolniczej. To szczególnie ważne podczas żniw, zbiorów i innych prac, których terminy zależą od warunków pogodowych, pory roku lub cyklu biologicznego roślin i zwierząt.

Nie jest to przyzwolenie na dowolność. Ochrona nie obejmie działalności prowadzonej niezgodnie z prawem, zasadami prawidłowej gospodarki rolnej ani ustaleniami planowania przestrzennego. Ustawa ma chronić uczciwie pracujących rolników, a nie usprawiedliwiać nadużycia.

Kupujesz dom na wsi? Poznaj swoje przyszłe sąsiedztwo

Nowe rozwiązania mają zapobiegać konfliktom, zanim te się rozpoczną. W określonych przypadkach osoba kupująca nieruchomość na terenie rolniczym potwierdzi w akcie notarialnym, że jest świadoma prowadzonej lub możliwej działalności rolniczej w okolicy oraz jej zwykłych następstw.

To uczciwa zasada wobec obu stron. Nabywca otrzyma jasną informację o charakterze miejsca, w którym zamierza zamieszkać. Rolnik zyska natomiast silniejszą ochronę przed nieuzasadnionymi próbami ograniczenia legalnej produkcji.

Prawo, które uwzględnia realia polskiej wsi

To kolejny konkretny projekt przygotowany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi pod kierownictwem Stefana Krajewskiego z PSL. Zamiast mnożyć deklaracje, resort porządkuje przepisy, które bezpośrednio wpływają na codzienną pracę gospodarstw.

Produkcja żywności nie jest uciążliwym dodatkiem do wiejskiego krajobrazu. Jest podstawową funkcją wsi oraz jednym z filarów bezpieczeństwa państwa. Bez stabilnych warunków prowadzenia gospodarstw nie będzie ani silnego rolnictwa, ani bezpiecznych dostaw polskiej żywności.

Projekt trafi teraz do prac parlamentarnych. PSL konsekwentnie stoi po stronie polskiej produkcji rolnej. Chronić rolnika nie znaczy odbierać praw pozostałym mieszkańcom wsi. Znaczy ustanowić uczciwe zasady, dzięki którym gospodarstwa mogą legalnie pracować, a Polska zachowuje bezpieczeństwo żywnościowe.

Bo bez rolnictwa wieś może pozostać miejscem zamieszkania, ale przestanie być miejscem, które żywi kraj.