Gospodarka potrzebuje pewności, że nie zabraknie jej mocy. Dlatego przygotowania do drugiej elektrowni jądrowej muszą postępować, zanim pierwsza zacznie produkować prąd. Minister energii Miłosz Motyka z PSL łączy oba zadania. W gminie Choczewo trwają prace przygotowawcze, a porozumienie Ministerstwa Energii, PEJ i PGE określa odpowiedzialność za kolejny projekt. Stawką jest bezpieczeństwo Polski i stabilne warunki rozwoju krajowego przemysłu.
Nowych mocy nie da się uruchomić w odpowiedzi na nagły kryzys. Ich powstanie wymaga wieloletnich przygotowań. Zakład zwiększający produkcję, przedsiębiorca planujący inwestycję i samorząd zabiegający o miejsca pracy potrzebują decyzji podejmowanych z takim wyprzedzeniem.
Pierwsza w terenie. Druga w przygotowaniu
Podpisane 13 października porozumienie wyznacza podział zadań przy drugiej elektrowni. Polskie Elektrownie Jądrowe będą inwestorem i koordynatorem projektu. PGE przygotuje analizy lokalizacji oraz wstępne studia wykonalności we współpracy z potencjalnymi dostawcami technologii.
W inwestycjach tej skali odpowiedzialność musi mieć konkretny adres. Wybór ostatecznej lokalizacji, technologii i warunków finansowania pozostaje przed nami.
Równolegle w lokalizacji Lubiatowo–Kopalino, w gminie Choczewo, trwają roboty ziemne i przygotowanie terenu pod pierwszą elektrownię. Rozpoczęto również proces zamawiania kluczowych komponentów dla pierwszego bloku. Westinghouse poinformował o warunkowych zamówieniach dotyczących modułów dla czterech polskich przedsiębiorstw.
Pierwszy beton jądrowy ma zostać wylany w 2028 roku, a uruchomienie pierwszego bloku planowane jest na 2036 rok. Zadaniem resortu kierowanego przez Miłosza Motykę jest przekładanie wieloletnich przygotowań na kolejne decyzje, kontrakty i prace w terenie.
Bezpieczeństwo zaczyna się przed kryzysem
Stabilnej energii potrzebują szpital, fabryka, gospodarstwo rolne i chłodnia przechowująca żywność. Od pewności dostaw zależą ciągłość usług, koszty działalności i miejsca pracy.
– Dlatego pracujemy nie tylko nad pierwszą, ale także drugą elektrownią jądrową. To inwestycja w suwerenność energetyczną, bezpieczeństwo Polaków i długofalowy rozwój gospodarczy kraju – podkreśla minister energii Miłosz Motyka.
Atom ma zwiększyć stabilną, niskoemisyjną produkcję energii. W połączeniu z odnawialnymi źródłami, sprawnymi sieciami i magazynowaniem może wzmacniać odporność całego systemu.
Polski udział, lokalne korzyści
Wartość programu będzie zależała także od tego, ile kontraktów, wiedzy i zdolności produkcyjnych pozostanie w Polsce. Dlatego krajowe firmy potrzebują przygotowania: szkoleń, certyfikacji i rozwoju zaplecza produkcyjnego. Doświadczenia z pierwszej inwestycji mogą zwiększyć ich możliwości przy drugiej.
Preferowanymi lokalizacjami kolejnej elektrowni są Bełchatów i Konin. Ostateczny wybór będzie zależał od badań i analiz. Regiony, które przez dziesięciolecia zapewniały Polsce energię, potrzebują perspektywy dalszego rozwoju. Aby inwestycja przyniosła miejsca pracy mieszkańcom, przygotowanie kadr i współpraca z samorządami muszą rozpocząć się odpowiednio wcześnie.
Dla PSL bezpieczeństwo energetyczne powinno iść w parze z dobrą pracą, rozwojem lokalnych przedsiębiorstw i odpowiedzialnością za wspólnoty.
Wiarygodność ma harmonogram
Plan drugiej elektrowni zakłada wybór partnera strategicznego i technologii w 2027 roku, rozpoczęcie budowy około 2032 roku oraz uruchomienie pierwszego bloku około 2040 roku.
Realizacja wymaga sprawnego przygotowania, kontroli kosztów i odpowiedzialnego finansowania. Od nich będą zależały również przyszłe rachunki odbiorców. Wartość dzisiejszych decyzji potwierdzą terminowo wykonane prace i działająca infrastruktura.
Kadencje mają swoje terminy. Bezpieczeństwo wymaga ciągłości.


