Skip to main content

Presja ma sens! Po apelu posła PSL Pawła Bejdy, prezydent Andrzej Duda wystąpił o wyjaśnienia do ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Domaga się informacji o tym, co się dzieje w polskiej armii. – Następnym krokiem powinien być audyt w wojsku – mówią zgodnie ludowcy.

Sytuacja w polskiej armii za rządów PiS z tygodnia na tydzień staje się coraz gorsza. Mimo alarmujących sygnałów, ze strony konstytucyjnego zwierzchnika sił zbrojnych dochodziła do nas tylko wymowna cisza. Zaniepokojeni sytuacją w polskiej armii ludowcy wystosowali list do prezydenta wzywający go do działania. Jak się okazuje przyniósł on zamierzony efekt – Andrzej Duda zwrócił się do Ministerstwa Obrony Narodowej o wyjaśnienia.

– Wojsko polskie ulega obecnie rozkładowi na wielu płaszczyznach – podkreślał podczas lutowej konferencji prasowej w Sejmie rzecznik PSL Jakub Stefaniak. – Działania resortu obrony narodowej to celowe rozbrajanie armii – oceniał.

Prezydent wreszcie postanowił odpowiedzieć na apel ludowców. Andrzej Duda wystosował dwa listy do MON, w których „domaga się stosownych działań” od kierownictwa resortu. Pierwszy z nich dotyczy braku obsady stanowisk attaché obrony w ważnych placówkach zagranicznych, m.in. w USA i Wielkiej Brytanii. Drugi natomiast wzywa do przedstawienia informacji na temat tworzenia Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód w Elblągu.

– Po tygodniach ciszy z Pałacu Prezydenckiego to pozytywny sygnał – ocenia Jakub Stefaniak. – Wciąż pozostaje jednak wiele nierozwiązanych problemów. Podtrzymujemy nasz apel o przeprowadzenie rzetelnego audytu sytuacji w polskiej armii – kończy rzecznik ludowców.

Polska armia pod rządami ministra Macierewicza przechodzi ciężki kryzys. To już nie tylko brak zapowiadanych modernizacji, obsadzanie ważnych stanowisk pracownikami o wątpliwym doświadczeniu, ale także masowe odejścia trzonu dowództwa i wysokiej rangi oficerów. Szczególnie ten ostatni wątek w ostatnich tygodniach rozbrzmiewał najgłośniej.

Szokujące jest podejście do problemu odejść z armii resortu, który zdaje się nie zauważać problemu. A on jest coraz bardziej poważny. Z informacji MON wynika, że za rządów ministra Macierewicza odeszło ponad 504 oficerów wysokich rangą. Dokładnie 34 generałów i 47 pułkowników. Są to dane z 31 stycznia 2017 r. Od tego czasu z armii odeszły kolejne ważne postacie, jak m.in. gen. Jerzy Gut. W przeważającej większości powodem był brak zgody na działania tzw. „dobrej zmiany”.

Jak się okazuje MON odpowiedziało już na list prezydenta. Mętne tłumaczenia resortu nie zostały przyjęte przez Andrzeja Dudę. Odpowiedź z kancelarii prezydenta była jednoznaczna: wyjaśnienia są niewystarczające i prezydent będzie domagał się dalszych działań. Cieszy przełamanie ciszy dobiegającej do tej pory z Pałacu Prezydenckiego. Nie zapominajmy jednak, że sytuacja jest wciąż alarmująca. Należy przeprowadzić dogłębny audyt w armii po działaniach ministra Macierewicza, aby ukazać prawdziwy obraz problemów.