Lotnisko, elektrownia, fabryka. Dziś wystarczy tani dron, by sparaliżować ich działanie. Dlatego Polska buduje narodową tarczę antydronową SAN, system, który chroni przestrzeń powietrzną i kluczową infrastrukturę państwa, łącząc bezpieczeństwo z gospodarczą stabilnością.
Nie spadają z wielkich wysokości. Nie zostawiają smug kondensacyjnych. Często kosztują mniej niż samochód osobowy. A mimo to potrafią zatrzymać lotnisko, zagrozić elektrowni lub naruszyć granicę państwa.
Drony stały się najtańszą i najbardziej dostępną bronią współczesnych konfliktów. Wojna w Ukrainie pokazała to bezlitośnie. Klasyczna obrona powietrzna, projektowana z myślą o samolotach i rakietach, nie była tworzona do walki z masowym, tanim i niskolecącym zagrożeniem.
W tym sensie program SAN nie jest kolejnym elementem modernizacji armii. Jest zmianą paradygmatu myślenia o bezpieczeństwie.
Nie kolejny system. Brakujące ogniwo
SAN to narodowy, wielowarstwowy system obrony przeciwdronowej, zaprojektowany jako integralna część polskiej architektury obrony powietrznej, uzupełniającej programy Wisła, Narew oraz Pilica+.
Jego siłą nie jest pojedyncza technologia, lecz logika systemu naczyń połączonych:
- wczesne wykrywanie dzięki radarom i sensorom,
- analiza danych oraz dowodzenie w czasie rzeczywistym,
- dobór najtańszego, ale skutecznego środka neutralizacji zagrożenia.
– Konsekwentnie budujemy system SAN, opierając decyzje na szerokich testach poligonowych i analizach doświadczeń z wojny w Ukrainie. Dzięki temu Polska wdraża nowoczesny, wielowarstwowy system antydronowy, który daje realną ochronę przestrzeni powietrznej i kluczowych obiektów państwa – podkreśla wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
To system zaprojektowany do realnej wojny, a nie do prezentacji.
Ekonomia bezpieczeństwa. Tanie cele, drogie decyzje
Jednym z największych paradoksów współczesnych konfliktów jest to, że najtańsza broń potrafi wymusić użycie najdroższych środków obrony. Zestrzeliwanie drona rakietą kosztującą miliony dolarów nie jest strategią. Jest desperacją.
SAN przywraca ekonomiczną racjonalność obrony powietrznej:
- pozwala reagować masowo,
- nie drenować zapasów najdroższych systemów,
- chronić to, co naprawdę kluczowe, czyli granice, infrastrukturę i wojsko.
To system skrojony na długotrwałe wyzwania bezpieczeństwa, a nie na pojedynczy incydent.
Suwerenność technologiczna nie rodzi się z importu
Program SAN ma jeszcze jeden wymiar, państwowy i przemysłowy. Od początku projektowany jest jako system narodowy, z szerokim udziałem polskich firm, wspartych przez sprawdzonych partnerów zagranicznych.
– Program od początku projektowany jest jako system narodowy, z dużym udziałem polskiego przemysłu w obszarze sensorów, dowodzenia, integracji oraz walki radioelektronicznej – zaznacza szef MON.
To inwestycja w zdolności, które zostają w kraju. Obejmuje kompetencje inżynierskie, know how, miejsca pracy oraz potencjał rozwojowy na lata.
Wschodnia granica jako laboratorium przyszłości NATO
Włączenie SAN w architekturę Tarczy Wschód nie jest przypadkiem. To właśnie wschodnia flanka NATO jest dziś obszarem intensywnych doświadczeń w zakresie nowoczesnego bezpieczeństwa.
Ambicja jest jasno zdefiniowana. Jak deklaruje Władysław Kosiniak-Kamysz:
– Chcemy, by ten program był wzorcowy dla całego NATO – podkreśla.
To nie jest język państwa peryferyjnego. To język kraju, który chce współtworzyć standardy bezpieczeństwa Sojuszu, a nie tylko z nich korzystać.
Bezpieczeństwo bez iluzji
Program SAN nie obiecuje absolutnej szczelności nieba. Oferuje coś znacznie cenniejszego, sprawdzoną i wiarygodną zdolność reagowania na realne zagrożenia, dokładnie tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna.
To rozwiązanie, które daje państwu i obywatelom poczucie kontroli, przewidywalności oraz ciągłości działania. Lotniska mogą funkcjonować, infrastruktura krytyczna pozostaje chroniona, a wojsko i służby dysponują narzędziami adekwatnymi do wyzwań współczesnego środowiska bezpieczeństwa.
SAN jest dowodem, że bezpieczeństwo może być jednocześnie skuteczne, racjonalne ekonomicznie i budowane w oparciu o własne kompetencje. To system zaprojektowany z myślą o długim horyzoncie, dający nie tylko ochronę, lecz także spokój i zaufanie do państwa, które potrafi wyciągać wnioski i działać z wyprzedzeniem.



