Gdy polska polityka coraz częściej przypomina pole starcia, PSL konsekwentnie gra inną rolę. Stabilizuje, łączy i buduje współpracę w kraju, a jednocześnie wzmacnia pozycję Polski w Europie. Bez fajerwerków, za to z ambicją długiego dystansu.
Są partie, które żywią się konfliktem. Są też takie, które próbują na nim wygrać. Polskie Stronnictwo Ludowe wybiera inną drogę. Mniej efektowną, ale trwalszą. Drogę stabilności.
– PSL odgrywa rolę stabilizującą, łączącą, budującą współpracę – mówił w Tarnowie Władysław Kosiniak-Kamysz. To zdanie nie brzmiało jak hasło kampanijne, raczej jak opis funkcji, którą PSL konsekwentnie pełni w polskiej polityce, funkcji amortyzatora napięć i strażnika państwowej równowagi.
W czasach narastającej polaryzacji taka postawa bywa niewdzięczna. Łatwiej krzyczeć niż godzić. Łatwiej dzielić niż tłumaczyć.
– Tu nie może być chimer politycznych, musi być normalność i współpraca – podkreślał lider ludowców. Normalność, dziś tak często wyśmiewana, staje się politycznym wyborem.
Szczególnego znaczenia nabiera to w obszarze bezpieczeństwa. Jako szef Ministerstwa Obrony Narodowej Kosiniak-Kamysz zwracał uwagę, że wobec zagrożeń zewnętrznych nie może być nienawistnych podziałów wewnętrznych. To jasny sygnał. Spór polityczny nie może osłabiać państwa. Współdziałanie rządu i prezydenta nie jest gestem dobrej woli, lecz koniecznością.
PSL świadomie godzi się na koszt takiej postawy. – Zawsze płaciliśmy dużą cenę za wierność tradycji i wierze ojców – mówił prezes PSL i dodawał bez cienia dramatyzmu. – Będziemy dalej tę cenę płacić. Bez oczekiwania na poklask i bez politycznego teatru.
To właśnie ta konsekwencja czyni PSL wygodnym celem ataków. Lider partii nie ukrywał, że będą one narastać. – Chęć eliminacji i zobrzydzenia będzie jeszcze większa – ostrzegał działaczy. Nie dlatego, że PSL traci znaczenie, lecz dlatego, że burzy prosty podział na skrajności, na którym wielu buduje swoją polityczną pozycję.
W Tarnowie padła także ważna deklaracja. Rozpoczęcie przygotowań do wyborów w 2027 roku. Bez triumfalizmu i kampanijnej retoryki, raczej jako logiczna kontynuacja pracy u podstaw. Poprzez otwarte spotkania, rozmowę i stałą obecność w terenie.
– Jesteśmy głosem ludzi, którzy chcą spokoju, normalności, pokoju i rozwoju – podkreślał Kosiniak-Kamysz. I wskazywał fundament, bez którego ta wizja nie istnieje. Silną pozycję Polski w Unii Europejskiej i NATO. Sojusze jako gwarancja bezpieczeństwa, a nie ideologiczny wybór.
PSL nie obiecuje politycznego przełomu ani spektakularnych zwrotów akcji. Oferuje coś dziś rzadkiego. Przewidywalność, ciągłość i odpowiedzialność. W polityce, która coraz częściej przypomina stan permanentnego wzburzenia, taka postawa nie krzyczy. Ale właśnie dlatego ma znaczenie.


