Skip to main content

Zobaczyć wcześniej. Zdecydować szybciej. Ograniczyć ryzyko dla żołnierzy. Drony zmieniają sposób prowadzenia wojny. Dlatego żołnierze powinni mieć dostęp do nich już na poziomie drużyny. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz wskazuje ten cel jako jedno z najważniejszych zadań Wojska Polskiego. Mówi również o budowie Dron Legionu dla cywilnych operatorów. Stawką jest skuteczniejsza obrona i gotowość, którą potencjalny przeciwnik musi uwzględnić w swoich planach.

Na ćwiczeniach sprawdza się to, od czego w sytuacji zagrożenia może zależeć życie żołnierzy: sprzęt, współdziałanie i szybkość podejmowania decyzji. Taki sens ma ćwiczenie „Blue Eye-26”, podczas którego 14 października w Nowym Glinniku szkolenie obserwował wicepremier, minister obrony narodowej i prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jak podkreślił szef MON, to największe ćwiczenia z wykorzystaniem małych dronów FPV oraz bezzałogowców klas mikro i mini. Szkolenie obejmuje teren otwarty, zalesiony i zabudowania dawnych zakładów włókienniczych w Tomaszowie Mazowieckim. Różnorodność warunków pozwala sprawdzać zarówno możliwości sprzętu, jak i przygotowanie operatorów.

Zobaczyć wcześniej znaczy móc więcej

Pole widzenia żołnierza ograniczają zabudowania, ukształtowanie terenu i roślinność. Dron wyposażony w kamerę może poszerzyć obraz sytuacji: sprawdzić przebieg drogi, dostrzec ruch poza bezpośrednim polem widzenia i pomóc ocenić zagrożenie przed wysłaniem ludzi.

Wcześniej uzyskana informacja daje czas na zmianę trasy, przygotowanie osłony albo uniknięcie niebezpiecznego rejonu. Część ryzyka związanego z rozpoznaniem można przenieść z człowieka na urządzenie. To konkretny sposób wykorzystania technologii do ochrony życia żołnierzy.

Dlatego dostęp do dronów na poziomie drużyny ma tak duże znaczenie. Własny sprzęt i wyszkolony operator mogą skrócić oczekiwanie na informację potrzebną do działania.

– Drony, ich obecność w każdej drużynie Wojska Polskiego jest koniecznością, jest naszym najważniejszym zadaniem – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Mały dron zmienia wielki rachunek

Bezzałogowce służą również do wskazywania celów, oceny skutków ostrzału, a w odpowiednich wersjach — do wykonywania zadań uderzeniowych. Mogą skracać czas między wykryciem celu a podjęciem działania.

Zmieniają także ekonomię walki. Stosunkowo tani dron uderzeniowy może zagrozić wielokrotnie droższemu wyposażeniu. Zwiększa to znaczenie ochrony sprzętu, maskowania i dostosowania taktyki do nowych zagrożeń.

Wprowadzenie dronów do wojska zmienia sposób rozpoznania, przemieszczania się, ochrony pozycji i współdziałania pododdziałów. Ich wartość rośnie wtedy, gdy zdobyta informacja dociera na czas do ludzi, którzy jej potrzebują.

Skuteczność bezzałogowców ma jednak ograniczenia. Zależy między innymi od pogody, możliwości urządzenia, łączności i działań przeciwnika. Wyposażenie musi więc iść w parze ze szkoleniem.

Własne drony. Osłona przed cudzymi

Przeciwnik również może obserwować ruch wojsk, wykrywać pozycje i przeprowadzać ataki. Rozwój własnych bezzałogowców musi zatem łączyć się ze zdolnością wykrywania oraz zwalczania wrogich dronów.

Potrzebni są operatorzy, sprawna łączność, zapas części, możliwości napraw i regularne ćwiczenia, także w warunkach zakłóceń. O wartości sprzętu rozstrzygają niezawodność całego systemu oraz przygotowanie ludzi.

Szef MON poinformował o zleceniu pilnego przeglądu strategicznego w trzech obszarach: dronów i systemów antydronowych, niskokosztowych zdolności precyzyjnego rażenia na dalekim zasięgu oraz sztucznej inteligencji.

Sprzęt trzeba kupić. Przewagę trzeba wypracować

Doświadczenia wojny w Ukrainie pokazują, jak szybko zmieniają się bezzałogowce i sposoby przeciwdziałania im. Znaczenie ma więc tempo uczenia się: przekładanie doświadczeń operatorów na poprawiony sprzęt, lepsze szkolenie i skuteczniejszą taktykę.

Dron Legion ma stworzyć możliwość współpracy wojska z doświadczonymi cywilnymi operatorami. To sposób na wykorzystanie kompetencji ludzi, którzy chcą wspierać przygotowania do obrony państwa.

Takie wsparcie wymaga jasnych zasad współpracy, przygotowania uczestników i określenia ich zadań. Wiedza istniejąca w społeczeństwie może wzmacniać bezpieczeństwo, jeśli towarzyszy jej sprawna organizacja.

Potencjalny agresor ocenia siłę obrony, czas reakcji i szanse powodzenia ataku. Odpowiedzialna polityka bezpieczeństwa powinna sprawiać, by ten rachunek wypadał dla niego coraz gorzej.

O sile odstraszania rozstrzyga to, co wojsko potrafi zrobić w chwili próby. Dron w wyposażeniu drużyny, wyszkolony operator i skuteczna ochrona przed atakiem wzmacniają wiarygodność obrony. Pokój wymaga gotowości, która podważa przekonanie przeciwnika, że użycie siły przyniesie mu sukces.