Rodzice wyznaczają granice. Platformy projektują sposoby, by zatrzymać uwagę. W tej nierównej relacji państwo nie może pozostawać obserwatorem. PSL proponuje ustawowe ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia. Chodzi o bezpieczeństwo dzieci, wsparcie rodzin i odpowiedzialność firm, które zarabiają na czasie spędzanym przed ekranem.
Dziecko siedzi przy rodzinnym stole, ale rozmowa, która je rani, może właśnie toczyć się na ekranie. Rodzic jest obok. Presja rówieśników, publiczna ocena i algorytm podpowiadający kolejne treści również.
Telefon mieści się w dłoni. Rodzicielska troska musi dziś sięgać znacznie dalej niż ekran.
Dlatego PSL stawia pytanie: czy najmłodsi powinni samodzielnie korzystać z platform projektowanych tak, aby jak najdłużej zatrzymywać użytkownika?
– Czas na odważne kroki. Proponuję ustawowy zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla osób do 16. roku życia – mówi prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.
Za tym postulatem stoi problem większy niż liczba godzin przed ekranem. Chodzi o cyberprzemoc, presję wyglądu, kontakt ze szkodliwymi treściami i trudności z kontrolowaniem własnej aktywności. O uwagę dziecka, która dla platformy ma wymierną wartość gospodarczą.
To komercjalizacja relacji społecznych: potrzeba kontaktu, akceptacji i przynależności staje się źródłem przychodów platform. Platforma liczy polubienia, komentarze i udostępnienia. Dziecko może w tych reakcjach szukać odpowiedzi na pytanie, czy jest ważne dla innych.
Presja nie kończy się po ostatnim dzwonku
Raport NASK „Nastolatki” z 2025 roku, oparty na badaniu przeprowadzonym w 2024 roku, pokazuje, że młodzi ludzie spędzają w internecie średnio 4 godziny i 59 minut dziennie w dni powszednie. To czas korzystania z całej sieci, obejmujący różne aktywności.
Doba nie wydłuża się wraz z kolejnym powiadomieniem. Korzystanie z platform może wypierać sen, ruch, naukę i zainteresowania. Raport National Academies wskazuje te mechanizmy jako ważne obszary ryzyka. Stawką jest więc również to, na co w życiu dziecka zaczyna brakować miejsca.
Według WHO odsetek młodzieży z oznakami problematycznego korzystania z mediów społecznościowych wzrósł z 7 proc. w 2018 roku do 11 proc. w 2022 roku. Chodziło o trudności z kontrolowaniem aktywności i negatywne konsekwencje w codziennym życiu. Takie korzystanie wiązało się również z krótszym snem i późniejszym zasypianiem.
NASK wskazuje ponadto, że co trzeci nastolatek doświadcza przemocy online, a niemal połowa tych osób nie podejmuje działań w odpowiedzi na agresję. Krzywda może więc pozostawać niewidoczna dla dorosłych, choć dla dziecka jest bardzo realna.
Skala zagrożeń przemawia za wprowadzeniem ograniczeń chroniących najmłodszych. PSL proponuje, by jednym z nich była ustawowa granica wieku dostępu do mediów społecznościowych. Dzieci potrzebują czasu, by nauczyć się rozpoznawać presję, stawiać granice i radzić sobie z oceną innych. Rodziny potrzebują wsparcia. Platformy powinny podlegać obowiązkom, których nie da się zastąpić deklaracją w regulaminie.
Regulacje dotyczące korzystania z telefonów w szkołach podstawowych i przedszkolach obejmują szkolny dzień. Postulat PSL sięga dalej, do życia poza szkołą. Presja platform nie kończy się wraz z ostatnim dzwonkiem.
Granica wieku musi coś znaczyć
Rodzic wyznaczający zasady często słyszy: „wszyscy inni mogą”. Nawet rozsądna decyzja jednej rodziny staje się wtedy źródłem konfliktu, bo dziecko obawia się wykluczenia z życia grupy.
Wspólne, skutecznie egzekwowane zasady mogą zmniejszyć tę presję. To jeden z najważniejszych argumentów za wprowadzeniem granicy wieku: ochrona najmłodszych przestałaby zależeć wyłącznie od tego, czy pojedynczy rodzic zdoła przeciwstawić się zwyczajom całego otoczenia.
Granica wieku, którą można przekroczyć, wpisując dowolną datę urodzenia, istnieje na papierze. W życiu dziecka niewiele zmienia.
– Dzieci w sieci są dziś towarem, a ich uwaga to zasób dla Big Techów. Fikcją jest limit wiekowy bez realnej weryfikacji. Czas na skuteczną identyfikację wieku, np. przez mObywatela – podkreśla posłanka PSL Urszula Pasławska.
Od firm dysponujących zaawansowanymi narzędziami do dobierania treści i zatrzymywania uwagi państwo powinno wymagać równie poważnego podejścia do bezpieczeństwa najmłodszych.
Wskazanie mObywatela otwiera rozmowę o sposobie potwierdzania wieku. Platforma powinna otrzymywać informację o osiągnięciu wymaganej granicy przy możliwie najmniejszym zakresie udostępnianych danych. Ochrona dzieci musi iść w parze z ochroną prywatności.
Przepisy powinny jasno określać, jakie usługi obejmują, uwzględniać dostęp do edukacji i pomocy oraz nakładać egzekwowalne obowiązki na platformy. Zakaz łatwy do ominięcia pozostawi rodziców z tym samym problemem.
Rodzice nie mogą zostać z tym sami
Granica wieku powinna być częścią szerszej ochrony dzieci. Ograniczeniom muszą towarzyszyć edukacja medialna, wsparcie rodziców i nauczycieli oraz dostępna pomoc dla młodych ludzi doświadczających przemocy.
Najważniejsza zmiana dotyczy odpowiedzialności. Rodzina ma wychowywać i chronić. Szkoła ma uczyć i wspierać. Państwo ma ustanawiać skuteczne reguły. Firmy technologiczne powinny odpowiadać za sposób projektowania i działania swoich usług.
PSL proponuje, by odpowiedzialność platform wyraźnie zapisać w prawie. Rodzic może odłożyć własny telefon, ustalić domowe zasady i uważnie słuchać dziecka. Nie zmieni jednak sam mechanizmów serwisu, z którego korzystają miliony ludzi. Tutaj potrzebne są działania państwa.
Dzieciństwo to czas, w którym człowiek dopiero uczy się, kim jest. Potrzebuje przyjaźni, prób i błędów, czasem także nudy, z której rodzą się własne pomysły. Potrzebuje przestrzeni, by odkrywać swoją wartość, zanim zacznie szukać jej w cudzych ocenach. Dorośli mają wpływ na tę naukę również wtedy, gdy sami sięgają po telefon zamiast podjąć rozmowę.
Zacznijmy od rozmowy z dziećmi. Zapytajmy, co daje im internet, co je w nim rani i czego potrzebują od nas. A jako obywatele domagajmy się przepisów, które przełożą tę troskę na realną ochronę.
Dzieciństwo trwa tylko raz. To, co platformy liczą w godzinach zaangażowania, dziecko przeżywa jako własne życie.



