Reforma państwa PiS trwa w najlepsze. Za kolejne do uleczenia rząd Beaty Szydło uznał sądy. Diagnoza? Fatalny stan pacjenta. Rozwiązanie? Całkowita eutanazja systemu sprawiedliwości.

 

W ostatnim czasie, do Sejmu, został skierowany poselski projekt zmian, mających zreformować polski wymiar sprawiedliwości. Intencje złożenia projektu zmian są jasne. Mimo, iż jest to projekt poselski, nie ulega wątpliwości, iż to minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, chce zrealizować wyborczy program Prawa i Sprawiedliwości, w którym zakładano reformę usprawniającą system orzekania w Polsce.

Prawie natychmiast forsowane propozycje spotkały się z ostrą reakcją środowiska sędziowskiego i prawniczego. W moim odczuciu zmiany w owym systemie są jednak konieczne. Skala nadużyć, nieprawidłowości oraz, mam wrażenie czasem zwykłej niekompetencji, przyjęła ostatnio niebotyczne rozmiary.

Nie chcę przytaczać tu licznych spraw, które bulwersowały i bulwersują. Nie ma dnia, aby środki masowego przekazu nie informowały nas o licznych nadużyciach czy absurdalnym wręcz orzecznictwie. Reforma sądownictwa jest koniecznością. Przez lata hołdowano zasadzie, iż trzecia władza sama się oczyści i zreformuje. Nic takiego niestety się nie stało. Reforma zatem jest konieczna.

Nie miałem wątpliwości, że w Polsce rozgorzeje dyskusja polityczna dotycząca rozmiarów i jakości tychże zmian. A czego konkretnie mają dotyczyć owe propozycje? Jest w nich, na przykład, mowa o wprowadzeniu, jako zasady ustrojowej, losowego przydziału spraw sędziom oraz zasady równego obciążenia sędziów sprawami. Ma to zapewnić, nie tylko, równe i sprawiedliwe obciążenie pracą kadry orzeczniczej sądów, ale także zagwarantować bezstronność stronom postępowań, (art. 41 1 pkt 2 podpunkt c.). Na słowa uznania, zasługuje również, propozycja zmian w art. 87, która mówi:

§ 1 otrzymuje brzmienie:

„§1. Sędziowie, dyrektorzy oraz zastępcy dyrektorów sądów są obowiązani do złożenia oświadczenia o swoim stanie majątkowym. Oświadczenie o stanie majątkowym dotyczy majątku odrębnego oraz objętego małżeńską wspólnością majątkową.”.

W tym miejscu, następuje w projekcie wyszczególnienie wszystkich składowych tegoż oświadczenia. Podobne rozwiązania znalazły się w artykule 104 dotyczącym prokuratorów:

§1 otrzymuje brzmienie:

„§ 1. Prokuratorzy są obowiązani do złożenia oświadczenia o swoim stanie majątkowym. Oświadczenie o stanie majątkowym dotyczy majątku osobistego oraz objętego małżeńską wspólnością majątkową.”

Ww. projekt zmian jest logiczny i eliminuje nierówne traktowanie funkcjonariuszy państwowych. Nie rozumiem bowiem, dlaczego środowisko sędziowskie jest zwolnione z obowiązku publikowania informacji o stanie swego majątku. Idąc dalej, nie rozumiem dlaczego sędziemu przysługuje immunitet, który chroni go w sprawach karnych, np. zwalnia z płacenia mandatu. Dla mnie to jest sytuacja dziwna.

Coś dla ludu i dla włądzy

W analizowanych propozycjach, daje się zauważyć typową, dla wszystkich projektów ustaw zgłaszanych przez PiS, konsekwencję. Pomysłów na zmiany było dość dużo, więc możemy już mówić o pewnym schemacie ich konstrukcji. W mojej opinii, autorzy zgłaszanych projektów, zawsze zawierają w nich coś „dla ludu” i coś „dla siebie”.

Z reguły część, którą pozwoliłem sobie zatytułować mianem częścią „dla ludu”, jest bezdyskusyjna i powszechnie akceptowana. Tak właśnie jest z propozycjami, które omówiłem. Jednakże ta część „dla siebie” zawsze jest nasycona pomysłami, które są nie do przyjęcia w normalnie funkcjonującym państwie prawa. Przyjrzyjmy się tylko niektórym z nich (projekt liczy 109 stron, z czego 52 to propozycje, pozostałe dość obszerne uzasadnienie).

„Art. 23

§1. Prezesa sądu apelacyjnego powołuje Minister Sprawiedliwości spośród sędziów sądu apelacyjnego lub sądu okręgowego. Po powołaniu Minister Sprawiedliwości przedstawia prezesa sądu apelacyjnego właściwemu zgromadzeniu ogólnemu sędziów apelacji.

§2. Wiceprezesa sądu apelacyjnego powołuje Minister Sprawiedliwości spośród sędziów sądu apelacyjnego lub sądu okręgowego, na wniosek prezesa tego sądu.

Art. 24

§1. Prezesa sądu okręgowego powołuje Minister Sprawiedliwości spośród sędziów sądu apelacyjnego, okręgowego lub rejonowego. Po powołaniu Minister Sprawiedliwości przedstawia prezesa sądu okręgowego właściwemu zgromadzeniu ogólnemu sędziów okręgu.

§2. Wiceprezesa sądu okręgowego powołuje Minister Sprawiedliwości spośród sędziów sądu apelacyjnego, okręgowego lub rejonowego, na wniosek prezesa tego sądu.

Art. 25

§1. Prezesa sądu rejonowego powołuje Minister Sprawiedliwości spośród sędziów sądu okręgowego lub rejonowego. Po powołaniu Minister Sprawiedliwości albo prezes przełożonego sądu apelacyjnego lub okręgowego przedstawia prezesa sądu rejonowego zebraniu sędziów tego sądu.

§2. Wiceprezesa sądu rejonowego powołuje Minister Sprawiedliwości spośród sędziów sądu okręgowego lub rejonowego, na wniosek prezesa tego sądu.”

Zgodnie z propozycją artykuł 27 otrzymuje brzmienie:

„Art. 27.

§1. Prezes i wiceprezes sądu może być odwołany przez Ministra Sprawiedliwości w toku kadencji w przypadku:

1) rażącego lub uporczywego niewywiązywania się z obowiązków służbowych;

2) gdy dalsze pełnienie funkcji z innych powodów nie da się pogodzić z dobrem wymiaru sprawiedliwości;

3) stwierdzenia szczególnie niskiej efektywności działań w zakresie pełnionego nadzoru administracyjnego lub organizacji pracy w sądzie lub sądach niższych;

4) złożenia rezygnacji z pełnionej funkcji.

§2. Odwołanie prezesa lub wiceprezesa sądu następuje po zasięgnięciu opinii Krajowej Rady Sądownictwa. Zamiar odwołania, wraz z pisemnym uzasadnieniem, Minister Sprawiedliwości przedstawia Krajowej Radzie Sądownictwa w celu uzyskania opinii.

§ 3. Występując o opinię do Krajowej Rady Sądownictwa Minister Sprawiedliwości może zawiesić prezesa lub wiceprezesa w pełnieniu czynności”.

Wyspecyfikujmy raz jeszcze. Artykuły 23, 24 i 25 nie pozostawiają złudzeń. Prezesów sądów będzie mianował Minister Sprawiedliwości, ten sam który będzie mianował prokuratorów. Znając metody działania Zbigniewa Ziobry, nie mam cienia wątpliwości, iż wystarczy mu pół roku aby całkowicie upolitycznić sądy w Polsce.

Sądowniczy blitzkrieg

Ktoś może tu spytać, jak to pół roku? Przecież nie można, ot tak w imię politycznego interesu, skracać kadencji obecnych prezesów sądów. Tu właśnie dotykamy powodów, dla których w propozycjach zmian pojawia się modyfikacja artykułu 27.

Pragnę zwrócić Państwa uwagę na artykuł 27 §1 punkt 2., w którym mowa jest o jednym z powodów odwołania prezesa sądu, cytuję: „(…) gdy dalsze pełnienie funkcji z innych powodów nie da się pogodzić z dobrem wymiaru sprawiedliwości.” Sęk w tym, iż ustawodawca nigdzie nie definiuje pojęcia dobro wymiaru sprawiedliwości. Idźmy dalej: paragraf 2. daje ministrowi prawo zupełnego ignorowania stanowiska Krajowej Rady Sądownictwa. Mowa jest wszak o zasięgnięciu opinii KRS w sprawie odwołania prezesa sądu. Opinia nie musi być wiążąca dla ministra.

Ta krótka analiza pozwala zaobserwować, iż nawet tylko te trzy punkty pozwalają Zbigniewowi Ziobro na swoisty sądowniczy blitzkreig i natychmiastowe przejęcie i upolitycznienie sądów. Jednak propozycje idą dalej. W sytuacji gdy już sądy zostaną upolitycznione, pan minister musi wszak mieć prawo do dyscyplinowania sędziów. Projektodawca przyznał mu takowe prawo. W propozycjach czytamy bowiem:

art. 37e:

a) § 1 otrzymuje brzmienie:

„§ 1. Prezes sądu apelacyjnego może zwrócić prezesowi lub wiceprezesowi sądu, działającego na obszarze apelacji, uwagę na piśmie, jeżeli stwierdzi uchybienia w zakresie kierowania sądem, sprawowania wewnętrznego nadzoru administracyjnego albo wykonywania innych czynności administracyjnych.

b) dodaje się § 4-8 w brzmieniu:

„§ 4. Uprawnienie, o którym mowa w § 1, przysługuje również prezesowi sądu wobec sędziego lub asesora sądowego pełniącego funkcję przewodniczącego wydziału, zastępcy przewodniczącego wydziału albo kierownika sekcji w przypadku stwierdzenia uchybienia w zakresie sprawowania wewnętrznego nadzoru administracyjnego albo wykonywania innych czynności administracyjnych.

§ 5. Prezes, wiceprezes oraz sędzia lub asesor sądowy pełniący funkcję przewodniczącego wydziału, zastępcy przewodniczącego wydziału albo kierownika sekcji, którego dotyczy zwrócona uwaga, może w terminie czternastu dni od dnia zwrócenia uwagi złożyć prezesowi sądu pisemne zastrzeżenie.

§ 6. W terminie czternastu dni od dnia złożenia zastrzeżenia prezes sądu uchyla uwagę albo przekazuje sprawę do rozpoznania prezesowi sądu przełożonego. Prezes sądu apelacyjnego przekazuje sprawę do rozpoznania Ministrowi Sprawiedliwości.

§ 7. Przepisy art. 37 § 6 i 7 stosuje się odpowiednio.

§ 8. Zwrócenie uwagi może być połączone z obniżeniem dodatku funkcyjnego w stopniu odpowiadającym wadze uchybienia, w granicach od 15% do 50% wysokości dodatku, na okres od jednego miesiąca do sześciu miesięcy. W razie uchylenia uwagi dokonuje się wyrównania dodatku do poprzedniej wysokości.”

W tym momencie można jeszcze próbować bronić zaproponowanych rozwiązań. Jeśli prezes sądu dostrzeże nieprawidłowości, może pouczyć sędziego, co wiąże się z obniżeniem apanaży. Ktoś może stwierdzić, iż to normalna praktyka. Jednak, jeśli dodamy do tego poniższą propozycję z projektu ustawy, sytuacja się zupełnie zmienia.

„Art. 37ga.

§ 1. W razie stwierdzenia uchybienia w zakresie kierowania sądem, sprawowania wewnętrznego nadzoru administracyjnego albo wykonywania innych czynności administracyjnych przez prezesa lub wiceprezesa sądu apelacyjnego, Minister Sprawiedliwości może zwrócić na nie uwagę na piśmie i żądać usunięcia jego skutków.

§2. Prezes sądu, którego dotyczy zwrócona uwaga, może w terminie czternastu dni od dnia zwrócenia uwagi złożyć Ministrowi Sprawiedliwości pisemne zastrzeżenie.

§3. W przypadku złożenia zastrzeżenia, Minister Sprawiedliwości w terminie czternastu dni uchyla uwagę albo przekazuje sprawę do rozpoznania Krajowej Radzie Sądownictwa, zawiadamiając prezesa sądu o sposobie rozpatrzenia zastrzeżenia.

§4. Przepisy art. 37 § 6 i 7 stosuje się odpowiednio.

§ 5. Zwrócenie uwagi może być połączone z obniżeniem dodatku funkcyjnego w stopniu odpowiadającym wadze uchybienia, w granicach od 15% do 50% wysokości dodatku, na okres od jednego miesiąca do sześciu miesięcy. W razie uchylenia uwagi dokonuje się wyrównania dodatku do poprzedniej wysokości.”;

Tych zapisów w żaden racjonalny sposób nie da się już obronić. Widać jak na dłoni intencję projektodawców. W niedługim czasie od wejścia w życie proponowanych zmian, minister sprawiedliwości, szybko zbuduje swój własny maksymalnie zwasalizowany system orzekania.

Niezależność do lamusa?

Gdy w XVIII wieku, Charles Louis de Montesquie zwany Monteskiuszem, w traktacie „O duchu praw”, zaproponował trójpodział władzy, miał on na myśli model, w którym władza sądownicza jest niezależna od władzy ustawodawczej, czy wykonawczej. Taki też cel przyświecał koalicji PO-PSL, gdy wprowadzała ona ustawową rozdzielność funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości.

Jedną z pierwszych decyzji obecnego układu rządzącego było zerwanie z tą zasadą. To Zbigniew Ziobro, jako prokurator generalny, może bez skrupułów i w majestacie prawa, wpływać na pracę prokuratury. Może wywierając naciski, a co za tym idzie, decydować de facto czym ona ma się zajmować. Które sprawy badać, a które jak najszybciej umarzać.

Dziś patrząc na propozycję wyboru przez Ministra Sprawiedliwości sędziów, widać doskonale, że PiS, chce nie tylko mieć władzę nad tym, które sprawy są rozpatrywane. Chce mieć również pewność, że w procedowanych sprawach będą zapadać słuszne wyroki.

Nie zawsze da się zatuszować jakąś sprawę na poziomie prokuratorskim. Niejednokrotnie, nacisk opinii publicznej będzie tak duży, iż prokurator będzie musiał prowadzić dochodzenie i postawić oskarżenie. W takiej sytuacji bardzo przydatne okażą się konsekwencje owych proponowanych zmian. Dla mnie jest to sytuacja, która jest jawnym skrętem w kierunku systemu zupełnie sprzecznego z wizją Monteskiusza.

Jest to swoisty zamach na coś, co wydawało się być bezdyskusyjne – na niezależność władzy sądowniczej. Działanie takie jest oczywiście realizacją wizji państwa zupełnie podległego jednej myśl politycznej, jedynego prawowitego Polaka. Tylko czy my naprawdę tego chcemy?

Terapia szokowa


Nadużycia w systemie sprawiedliwości są oczywiste. Nikt nie dyskutuje z faktami. Tak jak wspominałem, w naszym polityczno-społecznym kalendarzu, próżno szukać daty, w której nie dowiedzielibyśmy się o kolejnej aferze sądowej, komorniczej itp. Jedynymi dniami wolnymi od tego typu sensacji wydają się być dni świąteczne.

Widać jak na dłoni, że pacjenta, któremu na imię polski wymiar sprawiedliwości, trapią liczne choroby. Zostały one w niezwykle sprytny sposób wykorzystane przez rządzących. Stały się one niejako alibi, by dokonać swoistej eutanazji całego systemu. Eutanazji, która odbywa się przy radosnych wiwatach dość dużej części zupełnie nieświadomych obywateli naszego kraju.

Dr Robert Plebaniak
Polskie Stronnictwo Ludowe