Gdy na salę sądową wchodzi polityka, tylnymi drzwiami wychodzi sprawiedliwość – powiedział w Sejmie Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL, sprzeciwiając się zmianom PiS w wymiarze sprawiedliwości.


Szef ludowców wyraził swój krytyczny stosunek do propozycji prezydenta Dudy i wypomniał głowie państwa, że ten zawiódł pokładane w nim nadzieje. – Z milionami obywateli biliśmy brawo panu prezydentowi i miał on szansę zaproponować ustawy, które w autentyczny sposób zmienią wymiar sprawiedliwości – przypomniał lipcowe weta lider PSL.

– Większość Polaków chce reformy sądownictwa, ale nie zmian na wierzchołku góry lodowej. Tylko tych najbliżej naszych rodaków – w sądach rejonowych. Niestety, zmiana zaprezentowana dzisiaj, nie spełnia tych oczekiwań. To nie jest więcej sprawiedliwości w wymiarze sprawiedliwości. To jest więcej obozu władzy w wymiarze sprawiedliwości – ocenił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Lider PSL wypunktował błędy nowych rozwiązań prawnych, które PiS chce wprowadzić w życie. Projekt nie podnosi, ani nie polepsza wymagań wobec sędziów. Przykład? 90 lat temu w Polsce, w II Rzeczpospolitej, wiek przejścia w stan spoczynku to było 75 lat. Obecnie ma to być 65 lat.

Również argument o dekomunizacji Sądu Najwyższego jest według ludowców nietrafiony. – Na ponad 80 sędziów orzekających, dzisiaj w sądzie najwyższym tylko jeden, orzekał w czasach PRL-u w sądzie najwyższym. 40% w ogóle nie orzekało w PRL-u. Kogo wy chcecie dekomunizować? – pytał w Sejmie szef PSL.

Kolejną destrukcyjną zmianą jest obniżenie wymagań wobec sędziów Sądu Najwyższego. Według propozycji może dojść do sytuacji kuriozalnej, w której sędzia Sądu Rejonowego z 10 letnim stażem będzie oceniał orzeczenia sędziów bardziej doświadczonych. Wcześniej tak nisko postawiona była poprzeczka dla sędziów SN była w 1945 roku za czasów Bieruta.

Te zmiany się są wprowadzane tylko w Sądzie Najwyższym. Ograniczenia ze względu na wiek i dyskryminacja ze względu na wiek, jest prowadzana również w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Zdaniem ludowców Polacy oczekują reformy sądownictwa, ale prawdziwych zmian, a nie udawanej i obłudne i zmiany.

– Pan prezydent miał szansę zjednoczyć wysoką izbę. Miał szansę zaproponować ustawy, które będą według oczekiwań społecznych i nas w tej izbie, przywracać i dawać większy wymiar dla wymiaru sprawiedliwości. Tak się niestety w żaden sposób nie dzieje – ocenił Kosiniak-Kamysz.

PSL uważa, ta ustawa nie ma nic wspólnego z dochodzeniem do sprawiedliwości. Nawet z pozoru dobra intencja skargi nadzwyczajnej, może spowodować, że dochodzenie do ostatecznego wyroku będzie albo bardzo długotrwałe, albo tak naprawdę niemożliwe.